Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 21 lut 2014, o 19:33

Niestety ciężko pracujemy na to by zakazów i wrogich psiarzom ludzi było coraz więcej. :mur:
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 2 mar 2014, o 13:35

Spotkaliśmy uroczego pieseczka (oczywiście puszczonego luzem, a jakże) tydzień temu na Zakrzówku. Kafka na lince, bo nie panuje nad nią jeszcze na 100%, a tu z naprzeciwka wybiegł na nas pies ujadając. Stwierdziłam, że nie zamierzam już żadnemu ujadaczowi schodzić z drogi (jak mój pies ma zrozumieć, że nic mu nie grozi jak wiecznie będziemy potulnie dreptać na bok?). Prowadziłam ją przy nodze, a pies podskoczył prawie pod nos Kafki, ale widząc, że nie ma reakcji i idziemy twardo do przodu wycofał się i szczekał z pewnej odległości. Właściciele minęli nas i poszli. Gdyby Kafka była inna przecież z pieska mogłoby nic nie zostać, ale widać państwo liczyli, że jakoś się ułoży :mur:
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez beatrx » 2 mar 2014, o 20:08

gdyby właściciel widział problem w tym, ze pies się rzuca to dawno by coś z tym zrobił. w Krakowie to na pewno nie kwestia tego "ale ja mam daleko do szkoleniowca" tylko kwestia zwyczajnych chęci. niektórzy jarają się pozornie agresywnym psem rzucającym się na wszystko co się rusza i takiej osoby nie da się przekonać do pracy z psem.
u mnie też czasem mijam takiego psa w typie DONa, który od szczyla uczony był agresji. jak tylko grzecznie z zaciekawieniem i szczenięcą chęcią kontaktu z innym psem ciągnął w naszą stronę to był szarpany przez właściciela z komendą "bierz go'. noi piesek jest "agresywny".
beatrx
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Presto
Imię: Agnieszka
Wiek: 28
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Pochwały: 11
Dołączył(a): 26 paź 2011, o 10:14

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 2 mar 2014, o 21:55

... Pan sąsiedzkiej o mało co ratlerki upewnia mnie zawsze, abym się nie bała, bo jego suczka tylko szczeka, ale nie pogryzie mojej maliniaczki. Ten pan nie widzi, że Raszka lekceważy zaczepki stworzonka wielkości jej głowy. Nie rozumie, że jeden chwyt zębów dużego psa - taki tylko dla odrzucenia maleńkiego jazguna - mógłby zabić jego zwierzę.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 3 mar 2014, o 00:52

Kafka jest uosobieniem przyjaznych zamiarów, ale raczej na mordce tego wypisanego nie ma. Wystarczyło by by skoczyła nagle do przodu i mogłaby sięgnąć psinę zębami, a naprawdę właściciele mieli dość czasu by psa złapać i przytrzymać. Stwierdziłam, że nie będę się chować i jak pies się rzuci dostanie kopa - wiem, że nie jego wina, ale mojego psa tym bardziej. :diabeł:
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez matinee » 3 mar 2014, o 08:59

A ja mam teraz przez takich "dolatywaczy" poważny problem. Mam kolano po operacji, chodzę z kulami, lada moment będę mogła bez, ale ostrożnie - i boję się wychodzić z moimi psami. Co z tego, że są karne i idą ze mną spokojnie na smyczy - jak jakiś psiak doleci z jazgotem, odpowiedzą, mogą szarpnąć i ja polegnę, a potem wrócę do szpitala :-( Już przed operacją, kuśtykając na obolałej nodze, miałam incydenty typu "mój się tylko przywita", czasem nawet z panem po drugiej stronie smyczy, ciągnionym przez napalonego szczekacza w naszą stronę. I moje okrzyki z daleka, aby nie podchodzić, spotykały się z głębokim niezrozumieniem :mur: Kiedyś jeden taki idiota z jazgotnikiem na flexi chodził za mną i Alamem w koło naszego placu, może mu radochę sprawiało, że przed nim "uciekam"? W czasach pełnej sprawności fizycznej traktowałam takie incydenty jako trening opanowania i skupiania na sobie Alama, ale teraz nie mogę ryzykować. I mam problem, a rodzina dodatkowe obowiązki. A wystarczyłoby trochę wyobraźni i kultury...
Companionship with a dog touches the broader issue of our relationship with all of creation and with the Creator (Monks of New Skete)
Obrazek
matinee
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa i Alamo
Imię: Grażyna
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 76
Dołączył(a): 8 sty 2012, o 16:46

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 3 mar 2014, o 09:11

Czasem skutkuje spokojna uwaga "ma pan/pani o jednego psa za dużo" albo zwrócenie się do własnego psa tak, aby właściciel drugiego usłyszał: "popatrz, jaki maly, taki glupi ten pieseczek, niczego nie potrafią go nauczyć". Małe jazguny do wielkości średniego sznaucera są całkowicie ignorowane przez Raszkę, dopóki tylko szczekają, nawet bardzo blisko. Boję się dolatywania większego psa, bo wtedy może być piekiełko. Ostatnio leciał do nas pies wielkości doga, a jego wlaściciel na moje "proszę odwołać" wykrzykiwał radośnie "proszę sie nie bać". Na szczeście pies zmienił zamiary i znalazł inny obiekt zainteresowania.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez anita » 3 mar 2014, o 09:27

Zofia napisał(a):Czasem skutkuje spokojna uwaga "ma pan/pani o jednego psa za dużo" albo zwrócenie się do własnego psa tak, aby właściciel drugiego usłyszał: "popatrz, jaki maly, taki glupi ten pieseczek, niczego nie potrafią go nauczyć".
Zofia

o tak! ja zawsze mowie ze moj jeszcze nie jadl sniadania albo kolacji w zaleznosci od pory dnia :lool:
zwlaszcza ze Igma nikomu dluzna nie jest oj nie, wrecz "lubi" zadymy :ooops:
anita
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Igma (Ava FideCanem)
Imię: Anita
Wiek: 33
Lokalizacja: pod lasem
Pochwały: 2
Dołączył(a): 31 lip 2012, o 17:48

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez vega_bw » 3 mar 2014, o 10:01

U siebie, na osiedlu takiego problemu nie mam,bo wszyscy się znamy i znamy nasze psy, wiemy, który którego nie lubi-zwyczajnie schodzimy sobie z drogi.
Mam jednak znajomą na jednym z gdyńskich osiedli,która skarży mi się notorycznie na opisane wyżej zachowania,a że psicę ma dużą, wprawdzie grzeczną,ale kiedyś może nie wytrzymać i capnąć.
Wracając do naszego przypadku-nawet w lesie, niedaleko mnie jest tak samo: ludzie mówią sobie dzień dobry, przytrzymując psy i dopiero na wyraźne stwierdzenie,że można puścić, puszcza się psy do zabawy.
Nie wiem, skąd ta ogromna różnica między dzielnicami?
....mamy tylko jedną zakałę na podwórku: pana z rotkiem, pies olbrzymi, pan też. Żeby jeszcze jeden i drugi był ogarnięty, to nie powiedziała bym złego słowa,ale chodzą sobie po osiedlu, pies bez kagańca i smyczy i straszą otoczenie. Każdy pies w pobliżu kwitowany jest: o zobacz, śniadanie idzie. Tamten pies nastawia uszu, robi się bojowy.
Już przy poprzednim psie miałam z nim zatargi, wszak kaukaz mały nie jest, więc rotek potulnie odpuszczał,ale teraz znów czuje się bezkarny.
Zapowiedzieliśmy z sąsiadami,że podamy go na policję w pozwie zbiorowym.
Wszystko jestem w stanie zrozumieć,ale takiej głupoty nie.
Choćbyś powiedział o sobie i swoim psie wszystko, to i tak zawsze zostaje coś do powiedzenia...
vega_bw
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Falko zwany Rudym ;)
Imię: Beata
Lokalizacja: Nad Słoną Wodą
Pochwały: 22
Dołączył(a): 26 wrz 2012, o 09:06

Re: Agresja na ulicy

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 3 mar 2014, o 10:23

Sfotografujcie właściciela rotta z psem bez smyczy i bez kagańca. Rotty są na liście ras, które w publicznym miejscu obowiązuje i smycz, i kaganiec. Mandat uczy rozumu czasem.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post