Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Rozmowy o wszystkim i o niczym.

Re: Anegdoty o onych, do opowiadania na imieninach.

Nieprzeczytany postprzez Nesa » 15 maja 2013, o 21:07

U mnie taka krótka ciekawostka, kiedyś mojemu psowi(suni Lunie) piłeczka wpadła za miotłę ustawioną przy meblach, pies wziął w pysk miotłę, przeniósł ją w pysku i ustawił dalej i dopiero wtedy wziął piłeczkę w pysk, bardzo mnie to zadziwiło, bo myślałam, że z impetem, 'nie myśląc', przewróci miotłę i weźmie sobie piłkę...czy to było zamierzone myślenie psa?
„Jesteś architektem rzeczywistości, którą postrzegasz''
L- 17.02.12r.& V-22.01.12r.
Nesa
Losowy avatar
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: L&V
Imię: Aga
Wiek: 26
Lokalizacja: prawie rzeszów
Pochwały: 3
Dołączył(a): 9 lip 2012, o 13:06

Re: Anegdoty o onych, do opowiadania na imieninach.

Nieprzeczytany postprzez Joan » 15 maja 2013, o 22:04

Takie samo myślenie, jak odsuwanie ciężkiego materaca, który blokuje drzwi, po to aby je otworzyć.
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 54
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Anegdoty o onych, do opowiadania na imieninach.

Nieprzeczytany postprzez ion » 16 maja 2013, o 11:53

tomanek53 napisał(a):
ion napisał(a):Nasz słodziak kochany, już jak był mały, wykazywał niespotykane zdolności....manualne. Otóż pewnego dnia pod lodówkę wpadł nam kawałek marchewki. Nasz mądry pies wziął sobie metalowy wieszaczek (taki z pralni) i manipulując tym wieszaczkiem wygrzebał marchewę spod lodówki, na moich oczach!
Wybacz ale nie jestem w stanie uwierzyć :nea:
Posługiwanie się narzędziami to podobno wyłącznie domena naczelnych :-)

***


Też bym nie wierzył, gdybym nie zobaczył, więc rozumiem Twoją postawę. Wirusek nie potrzebował do tego kciuka. Wieszakiem manipulował za pomocą paszczęki oraz łapek. Nie mam pojęcia, czy zrobił to rozmyślnie, czy nie, czy był to świadomy wybór, czy przypadek. Faktem jest, że po 5 minutach manipulowania wyjął kawałek lekko już sfatygowanej marchewy i przedefilował z nim przez całe mieszkanie aż do salonu, gdzie marchewa została wchłonięta.
Pies to nie: człowiek, zabawka, dziecko, milusiński, maskotka.
Pies to żywe stworzenie.
Pies to po prostu, tylko i wyłącznie, bez wyjątku PIES !
ion
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Wirus
Imię: Michał
Wiek: 30
Lokalizacja: Wrocław
Pochwały: 3
Dołączył(a): 14 kwi 2012, o 17:59

Re: Anegdoty o onych, do opowiadania na imieninach.

Nieprzeczytany postprzez tomanek53 » 17 maja 2013, o 13:15

Mniej więcej tydzień po błyskawicznej nauce czystości i chodzenia przy nodze, wybrałem się z Tyranem do Arturówka w Lesie Łagiewnickim. Ten las to duma Łodzian, bo to największy naturalny las położony w granicach miasta w całej Europie (1200 hektarów!).
W jego południowej części znajduje się zespół stawów w Arturówku, który stanowi jakby centralny punkt wypoczynkowo rekreacyjny tego całego leśno parkowego kompleksu w Łagiewnikach.

Zatem, korzystając z pięknej pogody, postanowiłem wykorzystać wolny czas by wyspacerować do imentu mojego nowego przyjaciela Tyrana. Całą, trzy i pół kilometrową trasę, z domu do stawów, pies zachowywał się nienagannie.
Ostatni kilometr, już na leśnym odcinku alei dojazdowej do Arturówka, szedł przy nodze bez smyczy i na dodatek tak karnie, jakby nie był ośmiomiesięcznym szczeniakiem, tylko psem policyjnym w szczytowym okresie służbowej kariery.
Po dotarciu nad stawy, dołączyliśmy do sporej grupy spacerowiczów na leśnych alejach wokół Arturówka i pewnie nie byłoby czego opowiadać, gdyby nie nagłe i jednocześnie trudne do przewidzenia wydarzenie.
Otóż niespodziewanie, na alejkę wypadł był z jakiejś leśnej przesieki jeździec na koniu. Tyran (pierwszy raz w życiu widział takie niewiadomoco) najpierw zmartwiał jak słup soli a potem rzucił się do panicznej ucieczki.
Nie pomogła ani pogoń za psem ani nawoływania. Po kilkunastu sekundach zniknął mi z oczu, pomimo, że czyniłem wszystko aby tak się nie stało.

Cóż miałem robić? Pomimo ekstremalnego zdenerwowania pobiegłem za psem tak szybko, jak tylko się dało, z powrotem w kierunku domu.
Po drodze rozpytywałem przypadkowych przechodniów i spacerowiczów o dużego owczarka niemieckiego, zaglądałem w boczne uliczki i zaułki. Wszystko na nic! Tyran zniknął jak kamfora.
Mniej więcej po godzinie tej rozpaczliwej pogoni znalazłem się na osiedlu, gdzie mieszkam.
Jedyną myślą, jaka kołatała mi się w głowie było pytanie, jak tu wytłumaczyć Hipci, że zaledwie tygodniowy okres posiadania wymarzonego owczarka niemieckiego właśnie był się skończył.

Nagle, w perspektywie osiedlowej uliczki dostrzegłem Tyrana spokojnie wylegującego się pod drzwiami naszej klatki schodowej. Gdy tylko mnie dostrzegł, przybiegł galopem z radosnym przywitaniem, któremu niemal nie było końca. Stulone uszy i lizanie po rękach zdawały się przepraszać za cały ten stres który obaj przeżyliśmy w ciągu ostatniej godziny.

Pies wrócił sam pokonując ponad trzykilometrowa trasę. Na dodatek, po drodze musiał przeciąć ruchliwą ulicę oraz przelotówkę o trzech pasach ruchu w każdą stronę.

Do dziś jestem wdzięczny tym kierowcom, którzy umożliwili Tyranowi bezpieczny powrót do domu :papa:

***
Ostatnio edytowano 17 maja 2013, o 14:31 przez tomanek53, łącznie edytowano 1 raz
tomanek53
Losowy avatar

Re: Anegdoty o onych, do opowiadania na imieninach.

Nieprzeczytany postprzez ion » 17 maja 2013, o 13:50

Opowieść z wczoraj. Wróciłem do domu po pracy, wypuściłem Wirusa z kenela i jak zwykle zaczął się szał powitań. Lizanie po rękach, podskoki itd. Po czym Wirus tradycyjnie wskoczył na kanapę i złapał coś celem radosnego bieganie z tą rzeczą w pysku. Niestety w szale radości złapał prostokątną płaską poduszkę o długości około metra. Niestety dla Wirusa, bo gdy próbował z nią biegać, to trochę go znosiło, nie mówiąc o tym, że nie mieścił się w drzwiach. Więc nasz Wirusek wrócił na kanapę (no bo przecież stamtąd zaczął podróż) i próbował złapać poduchę od strony krótszej. Skończyło się to tym, że radośnie wyrżnął w podłogę zeskakując z kanapy (chyba poduszka mu widok przesłoniła). W swoim psim umyśle wymyślił ostateczne rozwiązanie: zgiął łapkami poduszkę "na pół" i wtedy, z takim zwiniętą roladą z poduszki w pysku, przedefilował w samozadowoleniu na trasie salon - kuchnia - sypialnia.
Pies to nie: człowiek, zabawka, dziecko, milusiński, maskotka.
Pies to żywe stworzenie.
Pies to po prostu, tylko i wyłącznie, bez wyjątku PIES !
ion
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Wirus
Imię: Michał
Wiek: 30
Lokalizacja: Wrocław
Pochwały: 3
Dołączył(a): 14 kwi 2012, o 17:59

Poprzednia strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje