Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Rozmowy o wszystkim i o niczym.

Bajka o smutnej Starce część 1

Nieprzeczytany postprzez Crys » 4 lis 2015, o 21:33

Opowiemy Wam bajkę… Dlaczego bajkę? Bo czasami w życiu dzieją się takie rzeczy, które w głowie się nie mieszczą. A spisanie ich wymaga umieszczenia w dziale “bajki” albo “S-F”. Więc ta będzie bajką…

Była sobie starsza sunia. Nazwijmy ją Starka. Kiedy zgłoszono ją do fundacji, nazwijmy ją, Pomorskiej opis suni brzmiał rozpaczliwie. Bardzo zaniedbana, wychudzona, świeżo po operacji zaawansowanego ropomacicza, oczy zaropiałe z nie wiadomo jakiego powodu – czy to gronkowiec, nużeniec, inne cholerstwo czy wszystko na raz. Jedno było pewne – że trzeba Starkę wzmocnić kroplówkami przed podróżą, żeby miała szansę w ogóle ją przeżyć…
Obrazek

Kiedy Starka dotarła do Domu SieRottka, okazało się, że ten wstrząsający opis był niczym, wobec tego, co działo się z psem. Biedna, smutna i spłoszona, bez apetytu, do oczu jakby ktoś nalał ropy, a wokół oczu same rany, bo nawet nie strupy, problemy skórne rozchodzące się po pysku, obejmujące fafle i podbródek… Ból wynikający z tych ran musiał być nieprawdopodobny. Wszystko wskazywało, że na oczy to już nie widzi, potykała się o przedmioty po drodze, nawet o miskę…
ObrazekObrazek

Pielęgnacja Starki zajmowała dłuuuugie godziny. Doprowadzenie jej do ludzkiego… yyyy… no dobrze, do psiego stanu wymagało codziennego odmaczania strupów tworzących się z ropy, wielu wizyt u weterynarza, zakładania specjalnych szwów, wielu dni pielęgnacji, wielu preparatów, suplementów – to wszystko złożyło się na efekt: stan Starki uległ znacznej poprawie. Poprawiać zaczęły się rany na jej pysku, jej zachowanie, jej ruch. I jak tylko ustąpił uporczywy ból, to okazało się, że mamy do czynienia z kochaną, ufną, radosną sunią. Takim typowym rottweilerem, dla którego człowiek jest całym światem.
Obrazek

I każdy by chciał, aby w tym miejscu ta bajka się skończyła. Może, żeby jeszcze przed napisami „i żyli długo i szczęśliwie” pojawił się wymarzony dom.

Niestety, nie było tak dobrze. Na łapce Starki uwidoczniła się bolesna narośl. Wizyta u weterynarza nie pozostawiła złudzeń: szybko rozwijający się nowotwór kości.

Ile jeszcze nieszczęść musiało spaść na tego psa?! Nie wystarczyło tego, co już przeżył?!
Obrazek

Tym ważniejsze stało się szybkie znalezienie dla Starki domu. Dobrego, ciepłego, na ostatnią część życia. Gdzie będzie mogła dożyć swoich dni w spokoju, wypieszczona i wytulona przez swojego człowieka.
Obrazek

I tu na scenę wkroczył ANIOŁ. Zadzwoniła pani Ech. I zaproponowała dom dla Starki. Cudowna pani Ech. Miała u siebie “tylko” dwa psy, więc Starka mogła dołączyć do tego stada. Pani Ech kochała rottki (i inne psy), była znana w psim świecie, była wieloletnim uznanym wolontariuszem warszawskiego schroniska, a na dodatek miała już doświadczenie z psami chorymi na nowotwór kości. Czy mógł się zdarzyć większy cud? Pani Ech już się nie mogła doczekać, powiedziała, że weźmie z okazji przyjazdu suni dwa dni urlopu, żeby ją wprowadzić do stada, dorzuci się do transportu…

W fundacji Pomorskiej wszyscy podekscytowani, przecież do lepszego domu nie mogła trafić. Pani Ech uchodziła za znawcę i miłośnika rottweilerów jeszcze w czasach, gdy założyciele fundacji Pomorskiej byli mali. Zaczęły się gorączkowe przygotowania w fundacji: ten wiezie, tamten pakuje, przygotowana została staranna wyprawka dla Starki – leki, suplementy, dodatki, a wszystko pakowane osobno na najbliższe dni oraz zapas na dłuższy okres, aby nie obciążać nowej opiekunki.

Starka została przywieziona wprost w troskliwe ramiona pani Ech.
Obrazek

Z nowego domu docierały same dobre wieści. Zdjęcia Starki wylegującej się w słońcu, w trawie, na balkonie, radosne opisy jaka to świetna sunia, jak odzyskała apetyt, jaka jest radosna i jak poprawiło się jej samopoczucie.

Ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Niewiele ponad miesiąc później przychodzi wiadomość od pani Ech, że myślą z weterynarzem o eutanazji, bo guz rośnie i uciska, bo serce już nie wytrzymuje… Dwa dni później dociera wiadomość, że Starka przeszła przez Tęczowy Most. Bo już nie można było pozwolić jej się dłużej męczyć…

I to koniec bajki. Niestety tylko bajki. Jednak to tylko idylliczny obraz przekazany przez panią Ech fundacji Pomorskiej, w który tak bardzo chcielibyśmy wszyscy uwierzyć… Wy też, prawda?

Otóż wszystkie zdjęcia wcale nie pochodziły z domu pani Ech. Bo nie u niej Starka spędziła swój czas. Wszystkie opisy o zachowaniu suni, wszystko co przekazywała pani Ech było zwyczajnym… zwyczajną bajką.

Jak było naprawdę???

Sami chcielibyśmy wiedzieć. Albo może lepiej nie? Zaświadczenie o śmierci Starki nosi datę ponad dwa tygodnie późniejszą niż oświadczenie pani Ech o śmierci suczki. Zaświadczenie nie mówi, że została przeprowadzona eutanazja. Zatem, co się działo przez te dwa tygodnie ze Starką? Jak umierała? Czy cierpiała? Czy ból, który tak troskliwie od niej odsuwaliśmy został jej oszczędzony?

Tak, oczywiście wiemy do kogo Starka trafiła. Do osoby przejawiającej wręcz chorobliwe zainteresowanie psami z nieuleczalnymi chorobami. Skłonnej nawet takiego psa uprowadzić i zafundować mu traumę wbrew zdrowemu rozsądkowi. Wiemy też, na kogo zostało wystawione zaświadczenie o zgonie suni…

Po Starce pozostało wiele pytań. Po co? Dlaczego? Jak mogliśmy być tak ślepi, żeby się wcześniej nie zorientować? Ale przecież gwarantem była szanowana i będąca poza wszelkimi podejrzeniami Pani Ech. Ona była kluczem. Dopiero po…

… ale to już całkiem inna historia…

Źródło: http://www.rottka.pl/blog/?p=87

Do komentowania zapraszamy na naszym fundacyjnym facebooku:
https://www.facebook.com/pomorskafundacjarottka
Crys
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: SchroniskoweOwczarki
Imię: Kinga
Wiek: 27
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Dołączył(a): 30 lis 2012, o 19:25

Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post