Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Przepisy dotyczące psów oraz informacje o psach ukazujące się w szeroko rozumianych mediach.

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez CanisFamiliaris » 9 sie 2014, o 11:41

Pani Zofio,

właścicielka opisywanego przeze mnie psa wydała 1000 zł na konsultacje u kilku osób zajmujących się szkoleniem psów, za ostatnią "radę" dotyczącą kenelówki zapłaciła 200 zł. Były to osoby mniej lub bardziej związane ze światem szkoleniowym, w tym osoba, która sama startuje w zawodach i osiąga sukcesy, i dla mnie jest swojego rodzaj osobą godną zaufania. Wydaje mi się, że osoba, która na szkolenie swojego kundelka wydaje równowartość pensji zarabianej przez grubszy procent społeczeństwa traktuje problem poważnie.

Ja psa znam od 8 tygodnia życia, został kupiony z pseudo, jako rasowy, w efekcie jest to mieszaniec nie przypominający żadnej rasy. Nie mam bladego pojęcia, jak w tej pseudo wyglądał odchów, bo ja od samego początku mówiłam właścicielce, że pies w ich rodzinie to zły pomysł, zwłaszcza pies dużych rozmiarów.

Próbowano - próbowano go uczyć, jednak ten pies cierpi na koszmarny lęk przed pozostaniem samemu w domu. Jeżeli tylko drzwi się otworzą - nie ma znaczenia, czy ktoś chce wyjść, czy otwiera drzwi tylko i wyłącznie po to by wyrzucić śmieci pies jest gotowy do ucieczki. Nie ma też znaczenia to, że wychodzi właściciel. Ten pies nie ma stworzonej żadnej więzi z właścicielami, wszystkich kocha tak samo - pójdzie za każdą osobą, której przekaże się smycz, pójdzie za każdym kto go zawoła, zamieszka w każdym domu bez problemu. Tym samym w domu zostanie spokojnie z jakimkolwiek człowiekiem, ale jeśli wyjdzie jakikolwiek człowiek, znajomy nie znajomy, zaczyna się sajgon.

Co jest śmieszne - psa można zostawić na długi czas w samochodzie, zwija się w kłębek i przesypia. Nie można też wysnuć wniosku że samochód mu się dobrze kojarzy bo ze spacerami, ponieważ on samochodem przez całe życie jechał może 2 razy i to w dodatku do weterynarza. Ale może samochody działają kojąco na psy? Kundlica mojej znajomej, również cierpiąca na potworny lęk gdy zostaje sama, w samochodzie, bez problemu zostaje długie godziny (oczywiście NIE w lecie...)- również zwija się w kłębek i śpi.

Opisany przeze mnie pies zostawał w dystansie na swoim posłaniu w innym pokoju, obecnie potrafi zostać nawet w klatce - pomijam sytuacje, gdy w domu jest dużo gości , taki typ "włoskiej rodziny", dużo ludzi, dużo dźwięków, dużo ruchu - wszystko co pobudza psa. Wtedy ten czas się drastycznie skraca. Jednak gdy atmosfera jest spokojna, pies siedzi w klatce i kilka godzin - po prostu w niej śpi.

Psu próbowano zobojętniać wychodzenie, na wszelkie możliwe sposoby, łącznie z drzwiami cały czas otwartymi. Ćwiczono przy nich siadanie i czekanie - i to nie tylko na smaczkach, ale i na lince i kolczatce oraz OE. Nagradzane było grzeczne siedzenie i czekanie, a karane każde wyłamanie komendy. O użyciu OE zdecydowano, gdy pies doskonale zorientował się kiedy ma podpiętą linkę. W tym momencie właścicielka jest w stanie na psu WYMUSIĆ, bo inaczej nie można tego nazwać, siedzenie przed drzwiami, podczas gdy ona wychodzi, i wyjść. Jednak pies nadal nie czuł się wtedy komfortowo - ziajał, ślinił się, trząsł się - po wprowadzeniu leków tych objawów nie ma. Pies się aż tak nie nakręca - dodam, że obecnie są to dawki minimalne, weterynarz powątpiewał, czy już taka dawka odniesie skutek. Była sytuacja taka, dużo wcześniej, gdy ja się nim zajmowałam, bo właściciele wyjechali, że otwierałam drzwi, komenda siad zostań, pies wyłamał, zablokowałam go ręką a on mnie ugryzł. Nie złapał zębami, nie uderzył - ugryzł, przebijając skórę dość głęboko. Owszem, mógł ugryźć mnie, bo akurat jestem bardziej lub mniej obca, co nie zmienia faktu, że w podobnej sytuacji tak samo zareagował w stosunku do właścicielki.

Między innymi dlatego, żeby aż tak się nie nakręcał sytuacją, bo być może ta jego agresja wynika z frustracji podano leki. Po całym incydencie znowu byłam dla psa najlepszą kumpelą, a właścicielka najlepszą panią. Z psem można zrobić wszystko - łącznie z wyciągnięciem kości, która jest już prawie w żołądku. Można mu bez problemu dotykać łap jak i całego ciała, wykonywać zabiegi pielęgnacyjne - czesanie, kąpiel, czyszczenie uszu, oczu, więc mogę przypuszczać, że taka jego reakcja to było ugryzienie w afekcie.

Więc to nie jest tak, że psa w ogóle nie uczono - on sam z siebie potrafi leżeć na posłaniu w innym pokoju, potrafi też pozostać sam na ogródku (jednak nie może, bo życzliwi sąsiedzi wrzucają tam mięso niewiadomego pochodzenia z różną zawartością). Potrafi utrzymać komendę siad zostań gdy się wychodzi. Juz nie szczeka, bo ma założony anty - szczek (między innymi też dlatego, że sąsiadom przeszkadza szczekanie typowe pt. "ja tu pilnuję gdy Ty podchodzisz do ogrodzenia), pies przeszedł też intensywny zaprzęgowy trening, jednak nawet 20 km ciągniętego wózka nie powodowało, że był tak zmęczony, bo przejmować się a tym samym mniej reagować. Wręcz odwrotnie - im lepsza była jego kondycja, tym trudniej było go zmęczyć, a po godzinnym spacerze, stawał się jeszcze bardziej nakręcony przy wyjściu. Szkolony był i obok drzwi i na klatce i na ogrodzie i nagradzany i karany. I każdy po kolejnym spotkaniu rozkładał ręce. Podanie lekarstw , wydaje mi się, znacznie zmniejszyło jego reaktywność. Pies mi nie powie, jak się czuję, ale jeżeli bez lekarstw pies się ślinił, telepał, sapał - a po lekarstwach poplącze się po mieszkaniu i pójdzie spać, uważam , że jest mu z tym lepiej.

Dalej jest przeprowadzany "trening klatkowy", pozostawianie na ogródku, siadanie przy drzwiach, generalnie uważam, że jeśli teraz wszystko to, czego się wymaga ot tego psa, nie będzie w nim powodowało tak negatywnych reakcji, będzie się to coraz bardziej utrwalało, a w tym samym czasie dawka leków będzie się zmniejszała, można dojść do tego poziomu, że pies z bardzo dobrze utrwalonymi komendami w sytuacjach mniej stresowych, zacznie sobie z nimi też radzić gdy ten stres będzie się coraz bardziej zwiększał. A może w ogóle zapomni, że te sytuacje go kiedyś przerastały...

Generalnie właścicielka w końcu widzi efekty pracy, i wszystkim żyje się lepiej.
CanisFamiliaris
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Bura Won Do Domu :)
Imię: Marzena
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 34
Dołączył(a): 8 kwi 2013, o 07:33

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 9 sie 2014, o 13:02

A gdyby mata, która w samochodzie dała mu poczucie bezpieczeństwa, została przeniesiona do domu?
Jak na psa trzymanego od szczeniaka w domu, zachowanie rzeczywiście zdumiewające, trochę jakby wśród przodków było jakieś niekoniecznie udomowione zwierzątko.
Czy pies tak reaguje na każde otwarcie drzwi, także kiedy wraca?
Spróbowałabym, z czystej ciekawości, przywoływać psa coraz bliżej do zamkniętych drzwi, zostawiać na siad i przynosić mu tam miskę z żarciem. Stać nad nim, póki nie zje, po czym odprowadzić na miejsce i dać na miejscu ekstrasmakol. To przynajmniej nie powinno w niczym zaszkodzić.
Samochód dla niektórych psów jest jak bezpieczna buda. Czy pies z rodzinnego gniazda został przywieziony samochodem?

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez CanisFamiliaris » 9 sie 2014, o 13:32

Właśnie w tym problem, że nie podróżuje na macie - jeździł na fotelu. Był już pomysł, żeby fotel jeden wyciągnąć i wsadzić mu do mieszkania. Ale na razie właścicielka wolałaby się wstrzymać...

Niestety reaguje tak na każde otwarcie, nawet jeśli by wejść do mieszkania i nawet dobrze drzwi nie domknąć po to by znowu wyjść on jest już w gotowości, ALE tylko i wyłącznie jak miałby zostać sam. W przypadku gdy w mieszkaniu jest jakikolwiek człowiek - po ucieczce wróci, jeśli wie że nie ma nikogo, biegnie przed siebie jak najdalej. Tylko i wyłącznie wtedy.

Może faktycznie warto by spróbować z tym żarciem, aby sobie "miejsce" kojarzył z czymś ekstra. Chociaż tutaj pojawia się kolejny problem, że jak on się nakręcał - drżał, sapał, ślinił - smakołyki a także surowe kości nie istniały. Ale zaproponuję właścicielce, bo na pewno nie zaszkodzi.

Ta bezpieczną budę bym zrozumiała, gdyby był jakiś punkt zaczepienia - wyjazdy na spacery, cokolwiek. Został przywieziony busem - może coś mu się faktycznie kojarzy.

Niestety nie wiem nic o warunkach odchowu, poza tym, że wykarmiła go matka w typie konkretnej rasy, a pies nie przypomina żadnej z ras, typowy kundelek, tyle że duży i mega silny. Jak był 8 tygodniowym szczeniakiem samodzielnie aportował wszystko (guma, plastik, drewno, metal) do rąk. A później zaczęły się problemy.
CanisFamiliaris
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Bura Won Do Domu :)
Imię: Marzena
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 34
Dołączył(a): 8 kwi 2013, o 07:33

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 9 sie 2014, o 14:00

Znałam psa, który uznawał tylko tych ludzi, z którymi przyjechał z rodzinnego gniazda, ich zapach był niejako łącznikiem z gniazdem.
No to można zacząć bez ekscytacji jeszcze ostrożniej - dwa kroki w stronę drzwi, siad zostań, cofamy się za psa i przywołujemy i nagradzamy. Potem trzy kroki w stronę i drzwi i to samo, cztery i to samo, zawsze odejście w stronę przeciwną od drzwi nagrodzone. Żeby wypracować mu "wsteczny bieg". Pobawiłabym się tak trzy dni niemal non stop, aż piechol zacznie zasypiać ze zmęczenia, Potem następny etap bliżej drzwi - opiszę, jeśli właściciele spróbują tego pierwszego kroku.
Można poprosić o fotkę zwierzątka? Link do filmu byłby lepszy.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez CanisFamiliaris » 9 sie 2014, o 14:56

Fotka i film wysłana na PW.

Zaproponuję - zobaczymy co z tego będzie.
CanisFamiliaris
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Bura Won Do Domu :)
Imię: Marzena
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 34
Dołączył(a): 8 kwi 2013, o 07:33

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 11 sie 2014, o 23:42

W książce pt. ,,Pies też człowiek?'' znajduje się rozdział o historii szkolenia psów, a w nim interesujący podrozdział o behawioryźmie i jego ograniczeniach. Tak na szybko, behawioryzm (radykalny) pomija dorobek naukowy etologii oraz psychologii kognitywnej. :negatyw:
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 35
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 29
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 12 sie 2014, o 15:56

No i tu jest pies pogrzebany, jak mawiają nasi zachodni sąsiedzi. Dla właściciela psa behawiorysta często jawi się bardziej jako taki ktoś zgłębiający psie emocje i psychikę, jako ktoś traktujący zwierzę jako istotę myślącą - inaczej niż my, ale jednak myślącą, a może spotkać się z kimś skupionym wyłącznie na modyfikowaniu zachowań przez wzmacnianie czy wygaszanie odruchów plus ewentualna farmakologia.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez Nanami » 12 sie 2014, o 16:30

Bo sami behawioryści nie zauważają ironii (lub nie wiedzą) skąd wywodzi się ten cały "behawioryzm" i kto niegdyś był nazywany behawiorystą i jakie to ma korzenie. Przypuszczam, że gdyby się zapytać, to wg części z nich jest to młoda gałąź nauki i neologizm. Przekładają sobie to łopatologicznie: behawior - zachowanie. Więc coś z zachowaniem, a więc z terapią zachowań... bo oczywiście każdy, kto nazywa się behawiorystą używa tego określenia bo jest "chodliwe" i modne. I tylko tyle.
Anka & Kaza ['] (15.06.2003-11.07.2016)
Nanami
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kaza
Imię: Anka
Lokalizacja: Olkusz
Pochwały: 27
Dołączył(a): 1 gru 2012, o 19:04

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez Joan » 12 sie 2014, o 16:43

Nie wiedziałam, że behawiorysta to wyznawca wyłącznie jednego tylko działu psychologii, tkwiący w mocno przestarzałej epoce Watsona i Pawłowa...?
Myślałam, że nazwa behawiorysta wywodzi się w prostej linii od słowa "behavior" - zachowanie a nie od teorii naukowej o "organicznej maszynie".
Na tej samej zasadzie matematyk nie jest wyłącznie planimetrą, biolog wyłącznie cytologiem a językoznawca wyłącznie fonetykiem ...

Zdawało mi się, że od "modyfikowania zachowań przez wzmacnianie czy wygaszanie odruchów" są właśnie treserzy i niektórzy szkoleniowcy.
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 55
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Behawiorystom podziękujemy!

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 13 sie 2014, o 07:54

Joel Dehasse - lekarz weterynarii, behawiorysta. Autor m.in. przetłumaczonej u nas książki Agresja u psów. Jako strategie terapeutyczne w przypadku zachowań agresywnych podaje - odwołanie się do etologii, leki psychotropowe, terapie: poznawcza, systemowa, behawioralna, techniki mechaniczne, oddanie psa, eutanazja. Przykład terapii behawioralnej, gdy pies staje się agresywny podczas głaskania - określić, po jakim czasie pies zaczyna warczeć, głaskać krócej, nagradzać jeśli w krótszym czasie nie warczy, przedłużać czas głaskania (szczegółowy opis w książce).
Bezcenna uwaga przy odwołaniu się do etologii - "najgorsze, co psa może spotkać, to bezczynność, konieczność przebywania w samotności i życie w grupie bez wyraźnej struktury hierarchicznej".

Zapewnić psu zajęcie, maksymalnie ograniczać samotność i dbać o strukturę hierarchiczną w sposób zrozumiały i czytelny dla psa - to dla zdrowych, normalnych psów wystarcza, aby problemy nie wystąpiły. Jednak przy psach zupełnie zdrowych, jak najbardziej normalnych (nie piszę tu o chorych psach - konieczność stosowania leków świadczy o chorobie), dla niejednego właściciela łatwiej jest po wystąpieniu problemów oczekiwać wskazania cudownego sposobu przez behawiorystę czy trenera, niż wcześniej zadbać, aby psa nie spotkało to, co najgorsze.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje