Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Tematy związane z owczarkami niemieckimi.

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 8 maja 2013, o 14:31

Być może suczka wbiegała na taras, aby włascicieli zlokalizować nosem - namierzyć stożek zapachu, bo jednak psu łatwiej znależć nosem niz oczami, zwłaszcza jesli obiekt jest nieruchomy. W dzień zapach w opisanych warunkach ma prawo unosic się do góry (kamienny taras i schody to komin powietrzny), można by sprawdzic, co zrobiłaby, gdyby "zaginieni"nie ruszali sie z miejsca. Obojętne zresztą, czym szukała, dowiodla na pewno ogromnej inteligencji. Nasze psy mądrzejsze są niz przypuszcza wielu ludzi i obserwują nas nieustannie, nieustannie wyciągając wnioski. Pod warunkiem, że mogą być blisko z człowiekiem, być razem, a nie obok. Nie w klatce i nie tylko do jazgotania na przechodniów za siatką.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 76
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez Joan » 9 maja 2013, o 05:45

Jejkuuuu! Słodka Lenka! W ogóle oni są słodcy i kochani. Szczególnie z tym tłumaczeniem. Jestem przekonana, że gdyby pieski miały dłonie, to nauczyłyby się języka migowego i stosowały go tak samo jak szympansy. Uwielbiam, jak coś ode mnie chcą i mi zawzięcie tłumaczą. Nawet jak mnie pouczają. Schowałam kiedyś Wolandowi kaczuszkę tak, że szukał jej długo i przychodził do mnie po podpowiedź. Później jak już ją znalazł, "wtykał" mi ją w rękę albo na kolana prawie przez cały dzień, jakby mówił: " Pilnuj, bo znów zgubisz i będzie problem". A telefon to mi przyniósł. Wieczorem rozmawiałam i zasnęłam z telefonem w łóżku, o czym zapomniałam. Rano ktoś dzwonił, więc Woland pobiegł do pokoju i przyniósł aparat, uszkadzając zębem maluśki obiektyw. Miał wtedy trochę ponad rok. Teraz jest delikatniejszy. Sam zresztą podaje mi przedmioty, które mi upadły.
Zofia napisał(a):(...) Nasze psy mądrzejsze są niz przypuszcza wielu ludzi i obserwują nas nieustannie, nieustannie wyciągając wnioski. Pod warunkiem, że mogą być blisko z człowiekiem, być razem, a nie obok. Nie w klatce i nie tylko do jazgotania na przechodniów za siatką.

Zofia Mrzewińska

No właśnie to jest w nich urocze. Nieraz tak sobie myślę, ile ludzie tracą nie mogąc obserwować psa "z bliska"...
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 55
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez mistiqe » 9 maja 2013, o 07:47

Mój Demon np. pokazywał różne rzeczy, które chciał. Chodził po domu smętnie od jednej do drugiej osoby i ktoś w końcu się nad nim litował i pytał "Co byś chciał?", od razu szedł i pokazywał, że chce sucharka, albo zabawkę, albo na spacer. Jak zbliżała się pora jedzenia to ciągnął moją mamę do kuchni i nie dawał jej spokoju dopóki nie zaczęła robić jedzonka. Na spacerze pokazywał mi różne nowe rzeczy, które zmieniły się od poprzedniego spaceru na osiedlu np. nowy samochód, jakieś nowe śmieci itp. Airedale mojego TŻ sam sobie otwiera drzwi, a nikt go tego nie uczył. Stevie (flat) robi sobie łóżeczka w różnych miejscach naszego domu z naszych butów, toreb, szalików itp.
mistiqe
Losowy avatar

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez Ewa-Hunter » 9 maja 2013, o 22:07

A ja nauczyłam się "przy okazji" , które z krótkich szczeknięć Huntka oznacza "chodź do kuchni i daj mi coś dobrego z lodówki".
Tak długo mnie trenował, aż załapałam i już nie muszę mówić "pokaż co chcesz", mądra za mnie pańcia, prawda? :roftl:
Ewa-Hunter
Avatar użytkownika
Owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Hunter
Imię: Ewa
Wiek: 63
Lokalizacja: Łódź
Pochwały: 7
Dołączył(a): 31 maja 2012, o 20:59

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez Joan » 9 maja 2013, o 22:38

Tu się nie ma co śmiać, bo prawdą jest, że oni nas lepiej rozumieją niż my ich. :-)
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa8 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 55
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez Tanorja » 9 maja 2013, o 22:52

Wielu różnych rzeczy. Np. Nora ,kiedy powiem słowo "Fiołek"(najukochańszy kolega ze szkółki) od razu biegnie do plecaka, który zabieram na szkolenie przy okazji "pakując" do niego szelki.
Kacper sam doszedł do pewnej rzeczy. Jak wszystkie psy jedzą kości, to on wypluwa swoją i nagle biegnie do bramy szczekać. Wtedy reszta psów zostawia jedzonko i pędzi sprawdzić, a Kacper wraca, by zebrać pozostawione kosteczki i spokojnie sobie je zjeść. Nora, kiedy nie chcę jej puscic do zabawy z psem zakodowała sobie, ze zazwyczaj wydaje jej wtedy komendę "waruj", wiec czasami i bez niej pięknie uklada sie do warowania, bo wie ,ze poluzuję smycz. Wtedy korzysta z okazji i z całych sił satruje do kolegi.
Tanorja
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nora&Ghotica
Imię: Natalia
Wiek: 22
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 2
Dołączył(a): 5 lip 2012, o 20:42

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez norineko » 12 maja 2013, o 12:35

Niesamowicie mądre są zwierzęta :-) Tylko uważnie poobserwować i okazuje się ile jeszcze o nich nie wiemy!

Pani Zofio - korzystając z okazji chciałabym jeszcze zapytać o Norcię - tę od tego tarasu.
Żyła z nami prawie 17 lat, byłam wtedy nastolatką i niewiele wiedziałam na temat pracy węchowej i zapachów, chociaż fascynowało mnie to.
Miałam niekiedy wrażenie, że Nori ma słaby węch i posługuje się głównie wzrokiem. Tłumaczyłam to sobie tym, że mieszka w centrum miasta, spaliny, miliony zapachów, zanieczyszczenie powietrza itd.
Dlaczego tak myślałam? Otóż nigdy nie widziałam jej węszącej, nigdy nie biegła z nosem w ziemi, prosto po śladzie. Zawsze szukając czegokolwiek stawała, rozglądała się, rzadko widywałam, żeby wciągała coś nosem - tzn. nie było to takie spektakularnie widoczne. Za to zawsze niezawodnie znalazła wszystko czego chciała. Po prostu tam biegła i koniec. I zawsze po chwili już to coś było. Nie było sytuacji, żeby nie znalazła ulubionych smakołyków w krzakach (miała taki nawyk, wzięliśmy ją jako dorosłą ze schroniska, wiemy, że kiedyś się błąkała, nie udało mi się jej tego zbieractwa oduczyć). Nie przepuściła żadnej drobince jedzenia. Musiała je czuć, bo przecież niemożliwe, żeby widziała coś, co było pod krzakiem 200 m dalej, a potrafiła się puścić z ogromnej odległości prosto pod jakiś krzak, gdzie ktoś kiedyś wyrzucił makowca... Porównując z moimi obecnymi żarłokami, niestety ponownie zbieraczami - żadne z nich nie dorównało Nori w tej sztuce do pięt i dlatego łatwiej mi nad nimi zapanować i czasem udaje mi się nie dopuścić do pochłonięcia "smaczka krzakowego" zanim oni je znajdą. Z Nori było to nie do pomyślenia. To raz. Ale myślałam - jedzenie to jedzenie, normalne że czuje z takiej odległości...
Ale były też inne sytuacje. Gdy wracałam z nią ze spaceru sama (centrum miasta, mieszkam w kamienicy, na kilku okolicznych ulicach nie ma skrawka trawnika, zwykły chodnik) zawsze, ale to zawsze wiedziałam, że w przeciągu 15-20 minut moja mama tędy szła i weszła do mieszkania i już tam jest. Nori nagle zaczynała ciągnąć jak opętana z odległości jakichś 100-200 m - zależy którędy szłam i czy drogi się pokrywały. Podobnie czasem nagle zaczynała na ulicy ciągnąć i wtedy wiedziałam, że kawałek dalej, w tłumie szedł znajomy, którego ona bardzo lubiła. Uważałam to za zupełnie naturalne i nie przywiązywałam do tego wagi nadal uważając, że sunia ma kiepski węch. Jednak teraz, mając choćby porównanie z moimi obecnymi psami - zaczynam się zastanawiać. One tak nie mają...
Norcia nie uczona szukania odnalazła kiedyś (poproszona o to) bez najmniejszego problemu zaginioną kotkę sąsiada (sunia była obojętna wobec kotów, nie interesowały jej także zwierzęta leśne, myszy, ptaki itd.). Ale znowu nie węszyła gdzieś po ziemi tylko tak sobie normalnie, po swojemu się rozglądała z otwartą buzią, ziajając, jak to miała w zwyczaju... I nagle - pobiegła gdzieś za jakieś rumowisko i - jest kotek :-).
Z tymi wzniesieniami to naprawdę nas zaskoczyła, nawet pierwszy raz się zaniepokoiliśmy, że ucieka, bo robiła w tył zwrot i jak dzika leciała 100 m na górkę, potem już się nauczyliśmy, że taką ma metodę.
Czy to możliwe, że jednak z tym jej węchem nie było aż tak źle?
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 40
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez anita » 12 maja 2013, o 13:10

z tego co piszesz posługiwała się "górnym wiatrem" czyli tak jak szukają psy ratownicze o specjalności np: terenowej :)
anita
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Igma (Ava FideCanem)
Imię: Anita
Wiek: 35
Lokalizacja: pod lasem
Pochwały: 2
Dołączył(a): 31 lip 2012, o 17:48

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 12 maja 2013, o 13:16

Cząsteczki zapachu nie tylko opadają na ziemię - unoszą się także w powietrzu, tworząc tak zwany stożek zapachowy, przemieszczający się zgodnie z ruchem powietrza. To trochę tak, jak nasionka dmuchawca - dmuchniemy, unoszą się w powietrzu opadajac stopniowo na ziemię. Najpierw najwiecej tych nasionek jest przy naszej twarzy, im dalej, tym bardziej się rozprzestrzeniają. Nasz zapach rozchodzi się tak, jakby był nieustannie zdmuchiwany. Szukanie żródła zapachu innego od otoczenia/zapachu ofiary jest wrodzone dla psowatych. Nie trzeba tego uczyć, trzeba uczyć, jaki zapach może być ważny dla nas, choćby był obojętny dla psa. Pies może poszukiwać kogoś na śladzie - szukając zapachu tego kto ślad wydeptał kub kierując się cząsteczkami zapachu zgniecionego podłoża, te zapachy moga być obok siebie na jednej ścieżce zapachowej, ale nie muszą, zależy od podloza i wiatru. Pies może lokalizować zapach wydostający się spod gruzów, lawiny i wody. Może podążając w stożku zapachowym do żrodla zapachu lokalizować kogoś, kto nadszedł z drugiej strony , a więc nie zostawił żadnego śladu. Pies w różnych sytuacjach/na różne hasła potrafi pracowac na różne sposoby. To tak, jak myśmy nauczyli się już czytać - przeczytamy i rękopis (byle nie receptę :diabeł: ) i ksiązkę i tekst na forum internetowym.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 76
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Czego nasz pies nauczył się "przy okazji"

Nieprzeczytany postprzez norineko » 12 maja 2013, o 15:34

Dziękuję :-)
Takie miałam też wrażenie analizując zachowanie Nori, choć nie do końca byłam pewna. Jednak zapytałam dlatego, że pozostałe psy, z którymi miałam kontakt, a więc początkowo psy rodziny i sąsiadów oraz znajomych, a potem także moje własne zachowywały się nieco inaczej. Raczej chętniej węszyły na śladzie wydeptanym no i to węszenie było wyraźnie widoczne, nawet dla zupełnego laika. Nori zachowywała się tak, jakby wcale nie węszyła, rzadko zdarzało jej się wciągnąć wyraźnie coś nosem (oczywiście stojąc z głową zadartą w górę) i stąd moje ówczesne podejrzenia... Jednak zawsze zastanawiało mnie to bezbłędne trafianie do celu. Takie polecenia jak "szukaj x..." to było dla niej nic takiego, zawsze w lesie czy na łące leciała na przełaj przez chaszcze i znajdowała szybko "obiekt" zagubiony. Moje obecne dwa psy raczej idą po śladzie i potem gdzieś ewentualnie zmieniają sobie "taktykę" :-)

Zwierzęta są fascynujące, każde ma swoje indywidualne zdolności, zainteresowania, zachowanie...
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 40
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post