Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Wspominamy zwierzaki które odeszły.

DEMON Casbah - 16.05.2001 - 03.12.2012

Nieprzeczytany postprzez mistiqe » 9 maja 2013, o 20:53

Chcę coś napisać w tym dziale, bo bardzo przeżyłam śmierć mojego ukochanego psa i chyba dalej jestem w żałobie po nim...

Demon pojawił się u nas w domu 25 lipca 2001 roku i przewrócił nasze życie do góry nogami. Miałam wtedy 13 lat. Został wypatrzony przez mojego Tatę na wystawie w Gdyni w bagażniku samochodu hodowcy, wtedy jeszcze można było sprzedawać szczenięta przed wystawami. Rodzice się w nim zakochali od razu, ale ciężko im było zdecydować się na psa po uśpieniu poprzedniego. Przeżywali to kilka dobrych lat. Jak pojechaliśmy po Demona to popłakałam się ze szczęścia, że będziemy mieli pieska :). Uwielbiałam się nim zajmować, wstawałam o 6 rano przed szkołą, żeby się z nim pobawić. Potem jak podrósł chodziłam z nim codziennie na spacery. W wieku 8 miesięcy Demon zaczął chodzić na szkolenie wtedy złapaliśmy wszyscy psiego bakcyla na dobre i tak po roku pojawiła się u nas suczka collie FANCY Magiczny Szkot FCI (ur.02.06.2002 - zm.10.11.2012) niestety odeszła od nas w zeszłym roku ;(. Śmierć dwóch kochanych, psów w ciągu 3 tygodni to jest wielka tragedia. Wracając do Demona na szczęście był bardzo zdrowym psem. Kochałam patrzeć jak mój Tata z nim ćwiczył na szkoleniu, na które chodził sobie do 8 roku życia kilka razy w tygodniu. Uwielbiałam w tym psie wszystko. Jego oczy jak u sarenki, jego miękkie futro jak przychodził do mnie, to, że mogłam chodzić z nim bez smyczy w tłumie ludzi, psów, a on ani na chwilę nie odszedł. To był cudowny, zrównoważony pies, do tego świetnie wyszkolony. Jak po kilku latach pojawiła się u nas druga sunia collie JESSIE ONETTA Magiczny Szkot FCI, to Demon obchodził ją ostrożnie i bardzo uważał, żeby nie zrobić jej krzywdy. Jessie mogła robić z nim wszystko, a on to znosił ze stoickim spokojem. Z resztą Jessie do teraz na spacerze potrafi podbiec do DONka, bo myśli, że to jest Demon, a minęło już 5 miesięcy od jego śmierci. Ciężko jest się pogodzić ze stratą psa, z którym się spędziło prawie pół życia. Demon był psem mojego życia i chyba nigdy żadnego psa nie pokocham tak jak jego, mimo, że mam swojego wspaniałego flacika kupionego zanim Demon zmarł. Już wtedy wiedziałam, że żaden pies go nie zastąpi i wybrałam zupełnie odmienną rasę. Dlatego już chyba nigdy nie będę miała owczarka niemieckiego. Na szczęście odszedł tak jak żył. Po prostu zasnął.
mistiqe
Losowy avatar

Re: DEMON Casbah - 16.05.2001 - 03.12.2012

Nieprzeczytany postprzez danuta waniek » 9 maja 2013, o 22:06

Witam Ciebie Agnieszko serdecznie Tobie wspołczuje po stracie Demona.Mialam to samo. W tym roku 11 lutego pochowałam moja 16 letnia sunie Kore.Całe zycie nie chorowała była wysterylizowana az tu nagle przyszedł paraliz tylnych łap.Nie meczyla sie dlugo była na srodkach przeciwbolowych az pewnego dnia całkiem zaniemogła po prostu nie umiala juz wstac nie jadla irobila pod siebie. Wtedy musialam podjac najtrudniejsza decyzje o eutanazji aby jej ulzyc w cierpieniu.Uwierz mi płakalam jak dziecko dziekujac jej za 16 wspolnych lat.Chociaz pracuje na bloku operacyjnymi jako instrumentariuszka i do pewnych widokow jestem przyzwyczajona to jej smierc bardzo przezylam.Wytrzymalam 1 tydzien i az i mowil idz kup sobie psa bo ty sie kobieto wykonczysz. I tak kupilam w hodowli 18 lutego 3 i poł miesieczna sunie ON-ka dalam jej to samo imie Kora. mysle ze tamta za Teczowym Mostem nie mialaby nic przeciwko temu ze znowu dalam dom jakiemus psiemu istnieniu.Wierz mi z poczatku nie umialam sie do niej przyzwyczaic ale teraz pokochalam ja calym sercem.Zwygladu jest to wykapana poprzedniczka. Ani na moment nie zaluje ze dalam dom tej suni. Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie.
danuta waniek
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kora
Imię: Danuta
Wiek: 62
Lokalizacja: slaskie
Pochwały: 2
Dołączył(a): 20 mar 2013, o 21:06

Re: DEMON Casbah - 16.05.2001 - 03.12.2012

Nieprzeczytany postprzez haszysz » 9 maja 2013, o 22:25

Strata przyjaciela, jeszcze takiego, który był przy Tobie jak dorastałaś, jest bardzo bolesna. Przeżyłam to 2 lata temu, 6 maja 2011 odszedł. Niestety Cywil nie miał szczęścia nie cierpieć przed śmiercią. Nagle choroba ścięła go, przestał się podnosić i robił pod siebie. Podjęliśmy wtedy decyzję o uśpieniu go. Była to najgorsza chwila w moim życiu! Minęły 2 lata a ja tęsknię coraz bardziej za moim przyjacielem, który był ze mną 16 lat :-(
Mam teraz Hasza, kochanego DON'ka. Nigdy nie zastąpi mi Cywila, bo nawet tego nie chce. Hasza kocham tak samo, tylko on pisze teraz swoją historię. Nie zamaże przeżyć z Cywilkiem. Mam ich obu w sercu.
Może w końcu się przełamiesz i zdecydujesz na owczarka niemieckiego. Pozdrawiam.
Obrazek
haszysz
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Haszysz
Imię: Dagmara
Wiek: 26
Lokalizacja: Oława
Pochwały: 3
Dołączył(a): 4 gru 2012, o 16:02

Re: DEMON Casbah - 16.05.2001 - 03.12.2012

Nieprzeczytany postprzez mistiqe » 10 maja 2013, o 06:53

Nasza sunia musiała zostać uśpiona bo przestała chodzić, a Demon po prostu w nocy zasnął w domu i mój tata go rano znalazł, na szczęście oszczędził nam jeżdżenia z nim do weterynarza, patrzenia jak się męczy... Śmierć dwóch psów w ciągu niecałego miesiąca nie była na moje nerwy. Wet powiedział, że to był zawał co było prawdopodobne bo akurat nasza Jessie miała cieczkę i chyba mu po prostu z emocji serducho nie wytrzymało. Moi rodzice też od razu sobie kupili małego owczarka, po śmierci Demona. Do końca życia nie zapomnę jak widziałam go ostatni raz, bo moja mama odprowadzała mnie na autobus i jak on się oglądał za mną pytającym wzrokiem "Agnieszka dlaczego idziesz na przystanek powinnaś ze mną wracać do domu." Mój kochany piesek, nigdy nie chciał mnie wypuścić jak przychodziłam odwiedzić rodziców.
mistiqe
Losowy avatar

Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post