Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Małgo » 25 lip 2012, o 10:42

Hmmm... niech no pomyślę, było trochę takich sytuacji. Jamal jak był mały to zniszczył parę rzeczyw domu, obgryzł drewniany schodek, rozmontował listwy podłogowe, obgryzł wszystkie rogi stolika kawowego... Ale najbardziej rusza mi nerwa jak sam dla siebie stwarza niebezpieczeństwo. JAkiś czs temu np. poszliśmy na spacer na takie duże pole, nigdy nie wybiegł tam na ulicę, zawsze go bacznie obserwuję, nagle zauważył zająca i pognał za nim jak szalony, żadne komendy nie działały. Ja się za nim wydzierałam, a on pędził za tym zającem! Zając przebiegł przez ulicę, a Jamal za nim :mur: Zobaczyłam tylko jak jakiś samochód mocno zwalnia - myślałam że padnę ze strachu o niego !!! Pobiegłam za nim, po drugiej stronie ulicy go dopadłam, zapięłam na smycz i bez słowa do domu. Innym razem pobiegł na ulicę za motorem. Myślałam, że już jesteśmy w wystarczającej odległości od ulicy, ale jak się okazało ta odegłość nie była przeszkodą dla Jamala. :głupol:

Jeszcze innym razem biegał za patykiem, zbliżaliśmy sie do osiadla więc już za chwilę miałam go zapiąć mna smycz, kiedy zobaczył kota... :przerażenie: Zawołałam "stój", zatrzymał sie i za chwilę pognał za kotem, słyszę pisk dzieciaków, biegnę, a tam grupka 5 - 6 latków a wśród nich biega mój ważący 40 kg pies! Jakaś matka wołała swoje dziecko... masakra, tak sie zestresowałam. A dzieciaki nic biegały z Jamalem, a on się cieszył. Zawołałąm, przyszedł, zapięłam na smycz. Już myślałam, że mnie ta matka ochrzani - w sumie miałaby rację :głupol:
Małgo
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Bejti » 30 lip 2012, o 14:50

hm... takich sytuacji mnóstwo. szczególnie, ze wynajmujemy dom. pierwszy raz Aria wyprowadziła mnie z równowagi jak rozłożyła na czynniki pierwsze wykładzinę na schodach, później wykopała wszystkie krzaki w ogrodzie i rozpruła dywan w salonie dzięki czemu miałam z jednej strony frędzelki, ;] ale całkiem niedawno bardziej mnie zaskoczyła niż zdenerwowała bo to co ujrzałam rozbawiło mnie na następne parę godzin ;] pewnego dnia siedzę sobie przy komputerze, skupiona nad projektem i nagle słyszę...coś szeleści...jakby reklamówka... myślę sobie " znów ściągnęła worki na kupy", ehs idę na dół, otwieram drzwi do kuchni i widzę: Aria z paczką parówek w pysku siedzi na swoim kocu i meczy się żeby wyciągnąć owe parówki... myślę sobie skąd ona wzięła parówki... odwracam wzrok patrze a tu otwarta lodówka, wyżartych 6 schabów na obiad, wędlina i zółty ser. zostało tylko to co było zapakowane i czego nie mogla od razu pożreć. do tej pory nie wiem jak otworzyła lodówkę...
Bejti
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Aria & Drago
Imię: Beata
Wiek: 35
Lokalizacja: Kilkenny, Irlandia
Pochwały: 15
Dołączył(a): 9 lut 2012, o 23:49

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Kalten » 3 sie 2012, o 10:18

Bruno na szczescie duzo nie rozrabia, a na pewno duzo mniej niz jego poprzednik. Kilka dni temu jednak przesadzil i dostal w dupe. Chcialem odkurzyc mieszkanie, ale nie dalo sie. Szczekal glosniej niz warczy odkurzacz, latal z jednaj strony na druga, a nawet podgryzal szczotke od odkurzacza. Nie wytrzymalem i pacnalem go w tylek :ooops:
Wczoraj za to udalo mi sie sprawic, ze nie czepial sie odkurzacza i grzecznie przelezal na swoim kocyku, a ja odkurzylem caly pokoj :-)
ObrazekObrazek
Kalten
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Bruno
Imię: Hubert
Wiek: 37
Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki
Dołączył(a): 25 cze 2012, o 08:37

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez niya » 3 sie 2012, o 10:31

Może nerwy mi nie puściły bo spokojny ludź ze mnie ale może poirytowało

- sadziliśmy z mężem drzewka owocowe, koło 6 ich było, po skończonej pracy usiedliśmy na ławeczce za domem i widzimy jak zadowolona Amba nam te drzewka w pysku przynosi, jak aport,
- notoryczne wyżeranie kwiatów, niby już jej się nie zdarza ale czasem ją coś najdzie i chapnie co nieco,
- jej wielkie zamiłowanie do kota i potrzeba spania razem z nim, pół biedy jak wgramoli się za nim na łóżko, ale trzeba było widzieć jak chciała się wspiąć na parapet kuchenny,
- jej potrzeba bycia ciągle w centrum uwagi, jak przychodzą goście to jeszcze nie zdążą usiąść a ona już im układa swój łeb na kolana,
- budzenie mnie rano, jak tylko mam okazję pospać dłużej niż do 7 to dostaję łapą po głowie bo pani Ambie się śniadanie opóźnia,
- jej wpatrywanie się we mnie gdy śpię, potrafi tak godzinę siedzieć i się gapić, upiorne,

Przywykłam do tego, że wchodzi sobie do domu kiedy chce, że na widok listonosza skacze na metr w górę, że sypia w moim samochodzie w nocy, i parę innych, do powyższych też przywyknę ona tak jest i już
Obrazek

Amba była z nami 6 lat, 3 miesiące i 13 dni
niya
Avatar użytkownika
Klubowicz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Amba
Imię: Danuta
Wiek: 36
Lokalizacja: Rzeszów :)
Pochwały: 7
Dołączył(a): 8 kwi 2011, o 16:51

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Wilania » 3 sie 2012, o 16:08

Wirus jest z nami dopiero 2 m-ce, więc podejrzewam, że jeszcze nie raz podniesie mi ciśnienie, ale przy tym wymiękłam.
Otóż rozszarpał mi książkę, którą aktualnie czytałam (cóż, chyba też chciał poczytać, tylko czemu tak dogłębnie ??!!). Pokawałkował okładkę-pal sześć z nią, bo bez okładki da się czytać, pokawałkował pierwsze strony- z nimi też pal sześć, bo już je przeczytałam i pokawałkował w drobny mak kilka ostatnich stron, czyli zakończenie - to już było dla moich nerwów za wiele ( nie mogłam się dowiedzieć jak się wszystko skończyło przez tego mojego kudłatego bibliofila!!). Jako, że zbrodnia została odkryta jakiś czas po jej dokonaniu, to krzyczenie, pokazywanie i w ogóle wściekanie się na Wirusa nie miało już większego sensu. bo i tak nie wiedziałby o co tej krzyczącej i wygrażającej wiedźmie, czyli mnie, chodzi, więc na znak protestu, wzięłam się i się najnormalniej w świecie obraziłam na mojego psa ! W konsekwencji pies się bawił z Michałem w kuchni, żeby się rozeźlonej Pańci przez jakiś czas na oczy nie pokazywać, dopóki jej nie przejdzie.
Przeszło mi po 3-4 godzinach.
Wilania
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Onka » 28 sie 2012, o 20:05

Oj zdarza sie na szczęście coraz rzadziej. Jedna z takich sytuacji to ta kiedy na spacerze ważniejszy ode mnie był jakiś złapany trop. Pamiętam jak raz podczas spaceru nagle pojawił się jakiś rowerzysta Bruno był kompletnie głuchy na moje wołanie a ja już miałam w głowie jakieś czarne scenariusze, że zacznie biegnąć za rowerzystą, pogryzie go lub przewróci. Ogromne było moje zdziwienie kiedy Bruno doslownie na 1 sekundę podniósł łebek, by zobaczyć co się dzieje i dalej kontynuował swoje harce. Niedawno popsuł lampki ogrodowe i wykopał kwiatki ale to mu wypaczyłam bo gdy zobaczyłam go z sadzonkami kwiatów w pyszczku to mnie to rorzczuliło.
"PSY NIE SĄ NASZYM CAŁYM ŻYCIEM< ALE SPRAWIAJĄ, ŻE JEST ONO PEŁNIEJSZE"-Rogel Caras

Obrazek
http://schronisko.info.pl/
Obrazek
Onka
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Bruno
Imię: Edyta
Lokalizacja: polska
Dołączył(a): 15 gru 2011, o 17:57

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Bazooka » 28 sie 2012, o 21:39

..raczej nerwy "puszczaja mi" nie tyle z powodu zachowania psa...ile z powodu wspol-ludzi. Chodzi mi o ludzi ktorych spotykamy podczas spacerow z psem.
Ot chocby w ubiegla niedziele: Akkbar biegnie sobie laka, wacha jakies interesujace go zapachy, podbiega do nas...odbiega... z daleka zbliza sie jakas gromadka. Jak mamy ich w zasiegu wzroku- okazuje sie ze to...dosc rozbudowana rodzinka; mamuska, tatulo i czworo dzieciaczkow...jak te przyslowiowe piszczalki od organow co to: co rok to prorok. Najmlodsze gdzies tak kolo 2-3 lat. I wlasnie to najmlodsze leci do psa pt "a ja sobie pieska pomiziam"
Akkbar odwolany na "noga"- dzieciatko nic sobie nie robiac podchodzi coraz blizej...mamuska na to NIC :głupol:
Wiec mowie do dziecka: "wiesz, lepiej nie podchodz do psa, bo on nie zna malych dzieci i nie wiem czy bedzie grzeczny" na to mamuska: "to ma pani niewychowanego psa" na co ja: "owszem- co nie znaczy ze kazdy MUSI mojego psa glaskac"- dalszej dyskusji nie zacytuje bo nie byla mila...
Wiec jak wspomnialam: pies mnie nie irytuje, bo jestem zdania ze czego pies nie zrobi to nie jego wina a moja...ze psa TEGO nie nauczylam. Ale ludziska sa straszni! :diabeł:
Bazooka
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez daisy » 3 wrz 2012, o 17:58

Zdarzały się sytuacje, gdy nerwy puszczały. Sunia dostała klapsa w tyłek (oczywiście nie mocnego).
Najczęściej gdy dopadła kurę sąsiada albo wykopała dół, który dzień wcześniej zakopałem. Nie wspomnę, gdy na podwórku rozciągła wąż ogrodowy, zachaczając o zawór i woda leciała całe po południe.. :)
daisy
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Letty » 3 wrz 2012, o 18:41

Oj były takie sytuacje, np jak rano siostra obudziła mnie krzycząc, że Lara jest za płotem bo nie podobało jej się po drugiej stronie podwórka, lub jak zerwała pranie, jedną z moich ulubionych bluzek, pogryzła wycieraczkę mimo tego, że już 3 razy dostawała pokrzykańca .. Do psa potrzeba duuużo cierpliwości :p
ObrazekObrazek

"Jestem tuż obok ciebie - mówi oddech psa. - Razem zmierzymy się z życiem.Nie skrzywdzi cię nikt, bo ja stoję u twojego boku, aby cię ostrzegać i bronić, zawsze, gdy będzie trzeba. Przyrzekam, że już nigdy nie będziesz czuł się samotny. Jako twój pies, składam ci te przysięgę i zaświadczam ją swoim szeptem, swoim oddechem tej nocy i każdej nocy, którą prześpię u twego boku."
Letty
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lara
Imię: Arleta
Wiek: 23
Lokalizacja: Kuj-Pom.
Pochwały: 1
Dołączył(a): 30 sie 2012, o 20:01

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Joan » 4 wrz 2012, o 04:13

To opowiem jeszcze coś... Woland lubi wszędzie wejść i wszystko sprawdzić. Mamy wspólną drogę z sąsiadami, gdzie najczęściej pozwalam się psom wyszaleć i biegać za aportem do woli, co mi trochę "przyoszczędza" osobistą, ogródkową trawkę, bo po takich harcach wygląda jak przekopana. No i wyszliśmy razu pewnego, ja, Woland i mały jeszcze Edgar. Edgar na smyczy, bo kontrolowałam jego napaści na Wolanda. Furtka do sąsiadów była zdjęta, bo naprawiali zamek. Ale, ponieważ Woland czasem tam wchodzi i bez problemu daje się przywołać, więc zajmowałam się niesfornym Edgarem. W pewnym momencie Woland znika z horyzontu na dobre, a ja użerając się z Edkiem, który zawsze ciągnie za Wolandem widzę w uchylonych drzwiach wejściowych sąsiadów (które wcześniej były zamknięte), znikającą końcówkę ogona. "Wróć" nie skutkuje (bo to pewnie do Edka ;-) ) ; z Edkiem za nim nie pobiegnę, bo a nóż coś złapie w zęby, więc mocuję smycz do ogrodzenia, w progu wołam Wolanda i sąsiadów, odpowiada mi echo, bo dom duży. Idę tam gdzie otwarte drzwi. Widzę Wolanda jak sprawdza na dwóch łapach, górnym wiatrem :lool: co sąsiedzi mają w kuchni. Wrzeszczę "Wróć!"... a gdzie tam... tylko mignęło jak pobiegł na górę. W oczy rzuciła mi się otwarta szafka na śmieci pod zlewozmywakiem. To mnie powstrzymało od pogoni za moim psem... były jeszcze inne niedomknięte szafki... Myślę sobie tak... tylko tego brakuje, żeby mnie ktoś tu zastał... jak razem z psem plądruję cudzy dom... W końcu nie wiem, która szafka była otwarta, a którą przeglądał Woland... A w sypialni... na pewno już tam otwiera szafy i szuflady... No i kto mi uwierzy, że to pies a nie ja...
Nie poszłam za nim. Gdyby to byli właściciele tej posesji, może nie miałabym takich oporów, bo znają mnie i Wolanda... Ale dom został wynajęty... i mogło być nieprzyjemnie...
Woland za chwilę wrócił. Widać wystarczył pobieżny przegląd do sporządzenia portretu zapachowego sąsiadów. No i mam nadzieję, że mimo tej ekspansji terytorialnej nie zostawił informacji sąsiedzkiemu yorczkowi... Nie mogłam się na niego gniewać, bo i tak byłoby to nieszczere. Co ja zrobię, że mnie to śmieszy, szczególnie jak widzę zadowoloną minę Wolanda: " Pańcia, zrobiłem tam kipisz, a teraz zwiewamy" ;-)

A poza tym, kto to zostawia cały dom i drzwi zamknięte tylko na klamkę... ;-)
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 54
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post