Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez eagle » 28 kwi 2011, o 06:37

Czy mieliście kiedyś taką sytuację że mieliście ochotę coś zrobić waszym pociechom ? :twisted:
eagle
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Camila » 28 kwi 2011, o 06:54

Ojjjjj takkkkk.... Był taki moment Gdy moją Bernardynka przebiła się przez Siatkę... Aby sie przywitać z przechodniami-sąsiadami :) ,ale im strachu narobiła.....Sąsiadka zaczeła krzyczeć itp. a ona chciała sie tylko przywitać szczekając itp. troszkę nasłuchałam kazań sąsiadki ,ale się nie dziwię wcale wkońcu Brendy to Bydle :) więc normalne ,że się przestraszyła... wtedy i mi stracha narobiła bo myślałam ,że kogoś Gryzie skoro krzyk słyszę .... :ireful
Camila
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez ewachw » 28 kwi 2011, o 07:12

Oj, zeby to tylko raz...najbardziej zapamiętane:

- kiedy wracając z pracy ujrzałam rozszarpane obicie kanapy w salonie, które pieczołowicie igiełką dnia poprzedniego pozszywałam... :evil:

- kiedy rano wychodzę przed dom a tam obok jednej z choinek wykopana japa i wąż od podlewania kropelkowego wywleczony i pożarty... :evil: :evil:

o pomniejszych zniszczeniach nie wspominam.. :ooops:
ewachw
Avatar użytkownika
Klubowicz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Ewa
Wiek: 43
Lokalizacja: Włoszakowice k/ Leszna
Pochwały: 5
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:12

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Tomek » 28 kwi 2011, o 08:33

eagle napisał(a):Czy mieliście kiedyś taką sytuację że mieliście ochotę coś zrobić waszym pociechom ? :twisted:

Tak, kilkukrotnie - jestem niestety nerwusem. I co gorsze parę razy dostał delikatnie w dupsko choć nie było to konieczne. :ooops:
Tomek zawsze pozdrawia.
Tomek
Avatar użytkownika
Administrator
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Viggulec
Imię: Tomasz
Wiek: 39
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 37
Dołączył(a): 12 lut 2011, o 18:20

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Mada95 » 28 kwi 2011, o 10:58

sporo razy się zdazyło...

1.Jak uciekła mi do śmietnika ja ją z tamtąd zabrałam poszłam daklej i znów zpuściłam ,po sekundzie znikneła...Ja ją szukam ,szukam wołam w końcu idę do śmietnika dalej wołam tam jej nie ma ale nagle kiedy już nie wiedziałam co zrobić ...wylazła za śmietnika z wesolą minką ,wtedy nie wytrzymałam i raz niezbyt mocno udeżylam ją smyczą :ooops:
2.Był wieczór Lejdi biega w kagańcu nagle idzie człowiek ona podbiega i na niego ujada ja mówię spokój i idziemy dalej,a po chwili szedł inny człowiek na kotórego też zaczeła ujadać...mówię spokój ,dłuższa chwila mineła zanim się uspokoiła ,wołam ją a ona kawałek podchodzi i dalej nie idzie więc znów wołam i znów w końcu podchodzę doniej i lekko ją klepnełam 3 razy smyczą :roll:
3.Byłam z zaprzyjaźnionymi dziecimi na dworze i z Lejdi ,nagle okazało się ze po kogoś w bloku przyjechała karetka ,potem dzieci zaczeły drażnić Lejdi i wymyśliły zabawę w której ja nie zauważyłam denerwowania lejdi...w konicu jeżeli jakieś dziecko ja szturchneło czy pociągneło za smycz odpychała go z warkotem...wszyscy zaczeli się jej bać,nagle pojawił się taki chyba trochę chory genetycznie chłopak ,którego Lejdi nie tolerowała podbiegła do niego i zaczeła ujadać ja mówię spokój(zwykle ragóje) nie raguje ,powtarzam to z...5 minut ,ten chłopak się drze mówi że zadzwoni na policje ...w końcu nie wytrzymałam wrzasnełam 'ty durny kundlu" i ...zaczełam ją gonić okładając smyczą ,ona się zatrzymała wziełam ją na smycz jeszcze chwilę popchając :ooops:

To były sytuacje w których kompletnie nie wytrzymałam...
Były też inne ale nie takie aż i w naj gorszym razie koniczyło się na lekim klepnięciu w tylek,ale...uważam że NIGDY nie powinno się tak robić...i żałuję...
Trochę nerwy ,trochę wychowanie :-(
Mada95
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Kasia-Bari » 28 kwi 2011, o 12:10

Ja jestem nerwus straszny i nie raz Bari czy Puszek mnie z nerwów wyprowadziły ale zawsze kończy się mocnym krzyknięciem (je to boli bardziej niż cokolwiek innego), czasami jak się za bardzo w coś zapatrzy i ujada to dostaje upomnienie lekkim klapsem ale to dlatego że słowa nie docierają, a klaps ma nie boleć tylko zwrócić jego uwagę na mnie. Najgorzej co mnie wkurzył to jak rozwalił materace od podwórkowej huśtawki, pogryzł na kawałeczki węża ogrodowego, obgryzł nowiutką budę, obgryzł całe drzwi od korytarza itp :| ale zazwyczaj za nic już nie obrywa bo i tak by nie wiedział za co a ja się powkurzam i mi przejdzie.
Kasia-Bari
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Kay'owa » 28 kwi 2011, o 12:35

eagle napisał(a):Czy mieliście kiedyś taką sytuację że mieliście ochotę coś zrobić waszym pociechom ? :twisted:


Miałam ochotę ukatrupić i poćwiartować mojego Robala za to, że prawie dostałam zawału przez niego, bojąc się właśnie o niego i drugiego mojego psa (prawie 14 lat) bo głupek młody i na ruchliwą ulicę mi wyleciał (jakąś dziurę w płocie wychaczył :pala :pala ), nie dość, że bałam się że staruszek mi się na smyczy powiesi jak go do płota upalowałam to jeszcze musiałam zimną krew zachować idąc po tą Mendę na ulicę, a to 3 pasmówka, była i jeszcze patrol drogówki sobie stał.. Ale się udało i wrócił do mnie nie przelatując przez tory tramwajowe na drugą stronę ulicy cały i zdrowy, ale co mnie to nerwów kosztowało, to się dziwie że tam nie padłam.
Innym razem ukatrupiłabym go za to, że mi przez ulicę przeleciał za koteckiem, dobrze że to zwykła wewnętrzna droga osiedlowa i noc była, ale chwila później auto jechałam, tez cała roztrzęsiona byłam i miałam już kiepskie wizje..

Tylko za to, że prawie zawału przez niego dostałam, bojąc się właśnie o niego..
Asia & KaY
ObrazekObrazek
Kay'owa
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: KAY
Imię: Asia
Lokalizacja: Gdańsk
Pochwały: 3
Dołączył(a): 19 lut 2011, o 19:45

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez nebrot » 28 kwi 2011, o 14:33

Ufff, tez nieraz mialam ochote zabic ktores z pociech.
Sabine ze dwa lata temu za zezarcie 3-4tygodniowej padliny w dodatku razem z sierscia. Niektorzy pamietaja te historie... Poplakalam sie z frustracji i ze strachu, ze cos jej bedzie po zezarciu czegos tak potwornego razem z kudlami i koscmi :evil:
Przed Bozym Narodzeniem Saba zezarla 1,5kg kapusty z grzybami, ktory miala posluzyc mi za nadzienie do pierogow. W holu wejsciowym znalazlam wtedy patelnie (pusta), dwa noze i 3 widelce, na szczescie zadne zwierz nie pocielo sobie lap ani jezykow... Nie, nie wklepalam jej za to, bo i tak bylo po fakcie :evil:
Maxowi chcialam jaja uciac za obsikanie i obsranie polowy domu, a potem probe wyskoczenia oknem (nie, nie zbil szyby - porwal firanki i zdarl tapete), a jak sie nie udalo to proba otwarcia lapami drzwi (tapeta dookola zerwana do tynku, a drzwi cale poryte pazurami). A to wszystko zrobil w czasie mojej 7minutowej nieobcnosci, z zegarkiem w reku... :evil: :evil: :evil: Pies dalej zyje... :D
nebrot
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez milenaa » 28 kwi 2011, o 16:21

Tak, kiedy mój "synek" zabił kotka, bo nie zdawał sobie sprawy ze swojej siły- ale szybko zrozumiałam, że nie ma w tym jego winy.
milenaa
Losowy avatar

Re: Kiedy puściły Wam nerwy ?

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 28 kwi 2011, o 17:48

hmmm :twisted:
kiedy zerwał drugi raz karabińczyk polując na kotka i kij z tym że nie dał się złapać (że o odwołaniu w ogóle nie wspominam ;) )... swoją wolność uczcił zeżarciem jakiejś kości rzuconej dla kotów :pala
jak mnie ostatnio chciał iść za kilkuminutowym tropem koni zamiast się bawić... siedziało to to grzecznie jak konie szły, ale jak tylko ruszyłam w ich stronę na polankę na zabawę to już sianko w głowie :pala
raz mnie jeszcze dobił jak po zimie wyszłam z nim na rower, tak jęczał na postojach żeby ruszać i nie słuchał co do niego mówię że chyba cały las słyszał moje "NIEEEEEEE" (które g. dawało :lol: ) :ooops: dopiero po jakimś czasie przystanęłam, policzyłam do iluś tam i zastanowiłam się w spokoju jak by go tu wyciszyć :pala i eureka - metoda "konsekwencji" czyli stanowcze "nie" i egzekucja ręczna polecenia - naschodziłam się wtedy z 20 razy z roweru ale swojego dopięłam :yahoo
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Następna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post