Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 31 paź 2015, o 18:53

Proponuję nauczyć hasła "okej". Najpierw gdy bada obojętne zjawiska, potem się przyda, zanim się zawiesi. Bardzo ważne jest to "zanim".
Najpierw przy innych psach, kiedy nie boi się jeszcze. Więcej nie da się sugerować na odległość, nie widząc Waszych wzajemnych relacji.
I tak postępy pies zrobił ogromne, jak wynika z opisu, a czy da się odkręcić więcej - czas pokaże.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez ulvhedinn » 1 lis 2015, o 02:43

Szkoda że już nie macie drugiego psa..... oparcie w stabilnym "kumplu", na którym można się wzorować, zaobserwować, czy warto reagować- znacznie przyspiesza odpracowanie lęków. Przy czym kumpla wcale nie trzeba jakoś super kochać - ważne że jest.
Osobiście mam wrażenie że jeszcze lepsze jest stado pewnych siebie, przyjaznych psów w domu, no ale to nieco trudne do realizacji ;)

No i banalna rada, ale ważne, żeby o tym pamiętać- trzeba być trochę "twardzielem", tzn pies musi czuć Twoją pewność siebie - wiesz, coś w stylu "mam pańcia/pańcię najsilniejszą i niczego się nie bojącą, skoro ona się niczym nie przejmuje, to ja też się nie muszę bać". Jeśli Ty się spinasz, pies też się spina. Wiem, że to ciężko wypracować w sobie- mając tylko jednego i to lękowego psa zupełnie podświadomie zaczynasz wypatrywać potencjalnych "strachów" a psy reagują na najmniejsze sygnały. Takie sprzężenie zwrotne.


P.S. U wszystkich moich "lękusiów" niezłym wspomagaczem terapii były intensywne, "stadne", wymagające wysiłku wyprawy w nowe tereny, połączone z wysiłkiem i pokonywaniem kolejnych wyzwań- takich jakie na początku wyzwalały w psi niepewność, czy lęk (nawet tak głupie jak przeskoczenie drzewa, czy przepłynięcie potoczka, spotkanie z rowerzystą itd). Tak jakby pies sam z siebie był zadowolony po "zwycięstwie". I dosyć obfite w nowe bodźce (zróżnicowany teren, ludzie, zapachy itd). A hamowało postęp- poruszanie się tylko po stałych trasach, przesadna rutyna. Trochę to sprzeczne z niektórymi poglądami, ale działa.
ulvhedinn
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Imię: Magda
Wiek: 39
Lokalizacja: Wrocław
Pochwały: 16
Dołączył(a): 27 lip 2014, o 18:07

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 1 lis 2015, o 07:25

Poglądy, które nie sprawdzaja się w praktyce, nie są warte funta psich klaków.

Ulvhedinn podała bardzo dobrą receptę - pokonanie nawet najmniejszej przeszkody w nowym otoczeniu buduje psa, podobnie jak znalezienie aportu, pileczki, jak praca węchowa, jak nawet wspólne przebiegnięcie z przewodnikiem kawałka nowej trasy i przeskoczenie razem przez 10-centymetrową przeszkodę.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez BasiaS. » 1 lis 2015, o 11:52

Do wszystkich psów w ogóle zawsze działałam..mhmmm, intuicyjnie (?) Nigdy żadnego litowania sie nad biednym bojącym pieseczkiem, żadnego pocieszania, żadnego piskania i pochylania na powitanie, karmienia przy stole, czy narzucania sie z łapskami psom, które tego nie chcią. Wiem kiedy pies jest terutorialny, kiedy ostrzega, a kiedy użyje zębów bez wahania. Nie wiem skąd, po prostu wiem. Z Rexem, którego największy problem to ludzie, wielkie przedmioty czy hałas, chodziłam i chodzę w miejsca zaludnione (szkoła, centrum miasta, przystanki autobusowe). Najpierw chciał uciekać, potem gryźć, potem unikać (udawał, że nie widzi?), teraz został już "tylko" wytrzeszcz oczu i zbytnia czujność. Ale nizbyt długo, bo godzinny spacer po centrum miasta kończy sie mimo wszystko jesgo weschnieniem i relaksem, wtedy pomału wracamy. I nie ma schematu którędy, prawie zawsze jest inaczej. Znaczy tak długo z nim idę w to miejsce (czasem łazimy w kółko) az zobaczę, że nie ma juz paniki. Ponieważ ja sama uwielbiam spacery, więc często idziemy w nowe miejsca, robimy coś nowego (np. siad na ławkę w parku, gdzie jest to sukcesem, bo czarnuch musi mieć stały grunt pod łapami).
Nie wiem tylko co robić jak mi się czarnidło zwiesza na placu. W trakcie spaceru wszystko wygląda łatwiej i prościej, bo jesteśmy w ruchu. Nie skupiam sie na jego obawach, tylko robimy swoje i już, nawet jak sie Rex boi. A na placu jest...mhmmm stacjonarnie. Uczymy sie teraz znanych psu komend optycznych ze znacznej odległości, więc psiaki stoją, siedzą, leżą...a Rex ma mnóstwo czasu by dojżeć, usłyszeć starcha i stać się głucho-ślepo-sklerotykiem. Pomyślałam, że można by przebiec sie z nim wtedy kawałek (on kocha biegać) i posadzić go w innym miejscy, ale czy to nie utwierdzi go w przekonaniu, że trzeba wiać? A jak byśmy wrócili jednak w to samo miejsce gdzie sie boi?
Poradziłam sobie z burzą nawet (gdy zagrzmi idę na balkon, stoję tak długo aż Rex do mnie przyjdzie-wszędzie za mną chodzi-pochwalę go i chwilę stoimy razem. Czekamy na drugi grzmot i jak nie zwieje to nagródka+pochwała. Patrzy na mnie jeszcze nie raz z pytaniem w oczach: a ty nie uciekasz?, ale nie paniczy już) z placem nie wiem jak mam zrobić...
PER ASPERA AD ASTRA
BasiaS.
Avatar użytkownika
Świeżak
3 lata członkostwa3 lata członkostwa3 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: REX
Imię: Barbara
Wiek: 38
Lokalizacja: pomorskie
Dołączył(a): 30 paź 2015, o 16:18

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 1 lis 2015, o 14:24

Nas placu treningowym jest trener, któremu zapewne płacisz. Powinien wiedzieć co robić - widzi sytuację i zna psa lepiej od nas.

Moim zdaniem, powitanie z psem - niekoniecznie z pochylaniem się, ale serdeczne powitanie jest rytuałem dla psowatych. Zawsze odpowiadam na chęć powitania. Ignorowanie przy powitaniu dla psa oznacza odtrącenie, burzy dobre relacje, co nie znaczy, że trzeba ciumkać, piszczeć itp.

Co do jedzenia przy stole - dobrze wychowanemu psu w niczym to moim zdaniem nie szkodzi - pod warunkiem, że pies nie wymusza, a właścicielowi to nie przeszkadza. Podobnie jak zaproszenie do spania w łóżku.
Z moją poprzednią suką raz w roku pożerałyśmy na wyścigi truskawki ze śmietaną z jednego talerza postawionego na stole - ja jadłam łyżką, Luśka siedziała na fotelu obok i zmiatała jęzorem ile zdążyła. Z Raszką czasem dzielimy się lodami na spacerze. Dostaje swoją porcję na kawałku wafla - i też jej to nie szkodzi w niczym.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez BasiaS. » 2 lis 2015, o 20:21

Jest oczywiście trener, który mówi by wyegzekwować od Rexa komendę, czasem poprzez ustawienie go ręczne, proszę nie krzyczeć, nic siłowo nie jest robione, wystarczy mój dotyk by Czarnula usiadł, połozył sie czy stał. I jest to wyegzekwowanie komendy, ale nadal nie załatwia to naszego problemu na placu...

Pani Zofio, miałam na myśli obce psiaki, nie znane mi i to, że zawsze czekam na sygnał od nich, że chcą tego kontaku. Czekam aż sam pies podejdzie, powącha, pyrgnie nosem. Tak jest łatwiej i bez zbędnego stresu. I nie znoszę jak ktoś obcy cmoka i wyciąga ręce do Rexa, bo on tego nie chce, nie lubi być głaskany przez obcych. Choć ludzie zdają sie tego nie rozumieć (stąd szelki "nie dotykaj").
Z Rexem witam sie zawsze po powrocie, bo to lubię (maż wracając z pracy wita sie też najpierw z Rexiulą, a dzieci nie mają innego wyjścia ;-) ). Tylko raz zrobiłam tak jak mi kazano by się nie przywitać i Rex bardzo to przeżył ,odszedł z podtulonym ogonem i wzrokiem zbitego psa, więc nie będę już nic robiła wbrew sobie i mojemu psu. Wyleguje się też ze mna w łóżku i daje brzuchol do głaskania (wczesnie nie wchodził na łóżko, a brzuszek do miziania dał dopiero po pół roku-bardzo byłam szczęsliwa), ale śpi z reguły na (nie)swoim fotelu, czasem z córką. Chociaż oficjalnie to ma swój kocyk. Jadamy też na spólkę różne rzeczy latem lody, czasem jajecznicę jednym widelcem (jak nikt nas nie widzi), chociaż przy posiłkach ogólnych, to Czarnula ma zakaz wsadzania pycha na stół i tego nie robi.
Fajnie musieliście wyglądać na tych zawodach o truskawki, haha, chciałabym to zobaczyć :)
PER ASPERA AD ASTRA
BasiaS.
Avatar użytkownika
Świeżak
3 lata członkostwa3 lata członkostwa3 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: REX
Imię: Barbara
Wiek: 38
Lokalizacja: pomorskie
Dołączył(a): 30 paź 2015, o 16:18

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 2 lis 2015, o 22:00

Niestety nie mam nagrania z akcji "truskawki"; sama chciałabym to zobaczyć i przeżyć jeszcze raz. Po tylu latach już mogłabym oglądać.

Są poradniki i trenerzy zalecający "niewitanie się" z domowym psem - a to w niektórych przypadkach prowadzi nawet do agresji ze strachu wobec właściciela. Co do obcych psów - niestety nagminne jest u nas wyciąganie rąk do cudzych zwierząt - naszywki nie zawsze pomagają.

A gdyby ćwiczenia, przy których pies się najczęściej zawiesza na placu, przepracować poza placem, z zaprzyjaźnionymi psami, w formie ogólnej zabawy? Da się?

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez norineko » 2 lis 2015, o 22:41

Zaproponowałabym Ci usługi Leny -gdybyśmy mieszkały bliżej. Jest bardzo spokojna, opanowana i mamy już doświadczenie w socjalizacji psów lękowych (znajomy ON użytek - między innymi). Więkoszość psów czuje się przy niej zrelaksowanych. Lena ma coś w sobie kojącego, z bardziej ciekawych zdarzeń - pracowala z dzieckiem panicznie bojącym się psów (po ugryzieniu przez owczarka niemieckiego). CHłopiec po pół godzinie zabawy w towarzystwie Leny nie dość, że do niej podszedł to 0 uwaga - dotknął jej. Dziecko ma problemy zdrowotne, w tym psychiczne, jego lęk jest tak ogromny, ze nie przejdzie przez park, jeżeli w nim znajduje się pies.
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 39
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 3 lis 2015, o 07:16

Zawieszanie się na placu przy wykonywaniu zmian pozycji na odległość może także być spowodowane szczególną odmianą lęku separacyjnego, zbyt szybko zwiększany dystans może u Rexa skutkować czymś w rodzaju stuporu z przerażenia, przerażenia utratą bliskiego kontaktu z przewodnikiem. Utrata bezpośredniego, dotykowego nawet kontaktu u psów bardzo przywiązanych i uzależnionych emocjonalnie od przewodnika wyolbrzymia wszelkie strachy.

Jeśli tak - to chociaż pozostali przewodnicy odchodzą np na 10 kroków, odchodzi Pani od Rexa o pół kroku i bardzo, bardzo ostrożnie zwiększa odległość o kolejne pół kroku dopiero wtedy, gdy na poprzednim dystansie pies nie zawiesza się.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: lęk, strach, pies "się zawiesza"

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 3 lis 2015, o 12:02

Potwierdzam, że Lena ma predyspozycje do socjalizowania wypłoszów, choć jak czytam o innych pieskach to wydaje mi się, że z Kafki nie taki wypłosz ;)
Basiu, nam dużo dało ćwiczenie wchodzenia na różne obiekty - studzienki, zwalone drzewa, sprzęty na palcach zabaw itp - robiliście tak? U Kafki zbudowało to pewność siebie i zaufanie do mnie. Tylko te mosty...przejdzie, ale widać, że jej się nie podoba. I nie można wtedy łapać jej za szelki czy inaczej "siłowo" próbować zmusić by szła gdzie chcemy, bo się ropłaszcza i zapiera - boi się bardzo tej dziury z wodą. Ale pierwszy ślad na strasznym moście za nami, myślę, że będziemy to robić częściej ;)
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 40
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post