Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Przepisy dotyczące psów oraz informacje o psach ukazujące się w szeroko rozumianych mediach.

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez matinee » 6 lut 2014, o 10:45

Joan, jeśli swoją wypowiedź umieściłaś pod zacytowaną moją, to dla mnie było jasne, że odnosisz się do tego, co cytujesz. Jeśli fascynację posiadaniem psa-mordercy porównujesz z fascynacją pracą naukową i sportem - to jak mam to rozumieć inaczej? Jeżeli miałaś na myśli coś innego, to przyznaję - nie umiałam tego odczytać. Nie brałam pod uwagę, że możesz myśleć o Tajfunie, bo on nie był mordercą, ani ja o nim nie pisałam. Nie łapię, kiedy przechodzisz od komentarza mojej wypowiedzi do wątku ogólnego i z powrotem. Pewnie to jest przyczyną nieporozumień.

Patologię zarzucam tym, którzy zgłaszali chęć posiadania psa JEDYNIE DLATEGO, ŻE ZAGRYZŁ CZŁOWIEKA. Osobom z przypadku opisanego przez Zofię i mnie. Napisałam to bardzo wyraźnie. Nie wiem, czemu bierzesz to do siebie. Nie zwykłam prowadzić dyskusji przy pomocy osobistych przytyków czy inwektyw. Mogę mieć inne zdanie niż ty, myślę że mam prawo je wyrazić - na tym wszak polega dyskusja. Do głowy by mi jednak nie przyszło obrażanie kogokolwiek, ani - obrażanie się na kogoś, kto ma inne zdanie. Polemika # atak osobisty. Można się różnić i szanować nawzajem, prawda? Mam nadzieję, że w tej materii się ze mną zgodzisz :)
Companionship with a dog touches the broader issue of our relationship with all of creation and with the Creator (Monks of New Skete)
Obrazek
matinee
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa i Alamo
Imię: Grażyna
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 76
Dołączył(a): 8 sty 2012, o 16:46

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Joan » 6 lut 2014, o 13:39

Twierdzenie, że po psa zgłaszali się chętni "JEDYNIE DLATEGO, ŻE ZAGRYZŁ, jest takim samym wróżeniem z fusów jak to, że Draż był agresywny, że Bulgot i że Demos, który ma wątek na tym forum. Ja bronię tu niepopularnej tezy, że zabito najnormalniejszego psa (mowa , oczywiście o Tajfunie), którego chętnie wzięłabym na wychowanie. Istnieje szansa, że mogłabym się mylić, bo nikt nie jest nieomylny, ale jeśli mam prawo do własnego zdania, to moje jest właśnie takie. Jeśli wyciąganie wniosków na podstawie opinii trenera (a trzeba wziąć pod uwagę, że pies nie był w swoim środowisku) i krótkich migawek filmowych jest niewłaściwe, to tym bardziej nieuprawnione jest wysnuwanie ich na podstawie artykułów prasowych i ilustracji (bo taką samą ilustracją jest zamieszczone zdjęcie wyszczerzonego owczarka jak i zdjęcie ran po ugryzieniu - nie wiadomo czyich). Jestem pewna, że po tym ugryzieniu nie ma nawet śladu, a sytuacji w jakiej to nastąpiło nikt nawet nie widział. Nie ma opinii lekarskiej, nie ma monitoringu (kiedy psy się pogryzły w ISPCA)- jest słowo przeciwko słowu i na tej podstawie odebrano życie.
Ktoś powie, że co za różnica - przecież dziennie umierają tysiące takich psów. Dla mnie jest - bo ten pies stracił życie zgodnie z prawem, które uśmierca niewinnych jak Lennox i Bono, i pozwala ludziom coraz gorzej odnosić się do żyjących istot, a według mnie każde życie jest godne szacunku. Kiedyś życie niewolnika było mniej warte niż życie pana, a ja takiego wartościowania nie uznaję, bo od niego bardzo blisko do przekonania, że życie kobiety z Trzeciego Świata jest mniej warte niż życie mężczyzny z tego - mówiąc w skrócie - Pierwszego i Bogatszego Świata.

Pies ugryzł, ale dlaczego, wiedzą tylko te dwie kobiety, z których każda będzie do końca broniła swojej wersji. Nie myślcie drodzy Państwo, że lubię być napadana czy brudzona choćby przez obce psy - nie. Ale też nie mam ochoty zamierać na widok każdego przechodnia, który może kopnąć mojego psa, albo trzepać go po głowie paczką z chipsami. Mam ich pięcioro - nie wadzą nikomu - nawet sąsiadom, ale też jak akita, potrafią ugryźć.
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 54
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 6 lut 2014, o 14:15

Pisałam w innym temacie jak na spacerze dwóch panów uparło się, że pogłaszczą mojego psa (znam ich z widzenia i obydwaj mają psy adoptowane). Kafka odsuwała się od wyciągniętych rąk i jeden z nich postanowił, że nie odpuści i z zaskoczenia dopadł do psa i próbował poklepać. Kafka zrobiła unik i kłapnęła zębami, na szczęście nie ugryzła, ale gdyby dziabnęła i gdyby potem tych dwóch panów zeznało, że pies bez powodu pogryzł nie miałbym szans by jej wybronić. Komu by uwierzyli - mojej wersji czy śladom zębów na skórze?

Nigdy się nie dowiemy jak było w tym przypadku i kto miał rację... Psychologowie mówili o tym jak niewiarygodne są zeznania świadków, jak na nie wpływa rodzaj zadawanych pytań itp. To nagranie z monitoringu mogłyby na pewno więcej wyjaśnić, ale "dziwnym trafem" akurat coś się zepsuło...
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 6 lut 2014, o 18:57

W Polsce nie ma usypiania psów, które kłapną człowieka. Nie odbiera się ich także; nie trzeba ich dramatycznie wybraniać. Nie odebrano wlaścicielce dwóch AST, które w pomieszczeniach restauracyjnych pogryzły buzię 6-czy 7-letniej włoskiej dziewczynki.
Za to nasi działacze kynologiczni komentowali, że to wina rodziców dziecka - bo po co brali dziecko do restauracji?

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 6 lut 2014, o 21:20

Wiem, że raczej psa by nie odebrali/uśpili teoretyzuję tylko. Każdy kij ma dwa końce, niestety...
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez norineko » 6 lut 2014, o 23:47

No jeśli świat zmierza w kierunku zachodniego porządku rzeczy to powiedziałabym, że NA RAZIE jeszcze się nie usypia. Dzieci już powoli zaczynają odbierać z powodu biedy, więc wszystko przed nami :-(
I to nie do końca tak jest, że się nie usypia, ponieważ np. w niektórych schroniskach zdarza się, że psy, które uznaje się arbitralnie za agresywne są usypiane ze względu na brak potencjalnej możliwości adopcji. Dodam, że zachowanie agresywne to np. agresja lękowa czy intensywne szczekanie przez kraty, pogryzienie personelu podczas przeprowadzania na psie zabiegów weterynaryjnych. Nie muszę dodawać, że nasz słynny już Demos na tym forum został również uznany za agresywnego, ponieważ mocno chwytał za ręce ludzi, a potwierdzono już, że agresywny nie jest. Z koleżankami ratowałyśmy swego czasu kilkanaście psów uznanych za nieadopcyjne głównie z powodu agresji. Oczywiście miały być uśpione. Psy te po przewiezieniu w inne miejsce i po krótkiej lub dłuższej pracy okazały się zupełnie normalnymi zwierzętami, o których można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są agresywne. Każdy by zdziczał, gdyby trzymano go w klatce przez 5 lat i karmiono wchodząc do boksu z widłami. Psy żyją, nawet większość jest już po udanych adopcjach. I nie zabiły jeszcze żadnego człowieka.
Jednak Joan - ja Ciebie doskonale rozumiem i zgadzam się całkowicie z Twoją argumentacją, bo jest logiczna i bierzesz pod uwagę każde życie na równi, co jest mi bardzo bliskie. Rozważasz za i przeciw każdej ze stron i starasz się patrzeć obiektywnie na to, kto zawinił.
Każdy patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń i tak sobie kreuje obraz rzeczywistości oraz poglądy. Jest to oczywiście naturalne i nie ma w tym nic złego.
Moje doświadczenia z moimi psami są akurat podobne do tych, które ma Wadera i też gdzieś pisałam, że moje psy były ATAKOWANE przez ludzi na ulicy. I też ci ludzie nie mieli ani maczet, ani siekier, ani noży ani broni palnej. Mieli tylko swoje ręce i nogi. Niewykluczone, że jeden z nich jeszcze dodatkowo kilka promili, ale nie czułam tego.
Jeden z tych ludzi mocno kopnął mojego psa, który szedł - uwaga - na smyczy przy nodze, na ruchliwej ulicy w centrum miasta i był średniej wielkości bardzo łagodnym psem, nikogo nie zaczepiającym. Szliśmy po prostu na wieczorny spacer normalną ulicą. Byli świadkowie, wszyscy widzieli kto jest winien. Pies nie zareagował na kopnięcie, nie zdążył, zawył tylko. Zanim wyrostek zamierzył się drugi raz zrobiłam awanturę i postawiłam się grupie jego koleżków ryzykując pobicie, które pewnie doszłoby do skutku, gdyby nie zdecydowana reakcja przechodniów, którzy już dzwonili na policję. W ciemnej uliczce bez świadków byłabym bez szans, a mój pies mógł zostać zabity. Wszystko dla zabawy osiłków, bo najfajniej jest, jak kopiemy psa, który wyje z bólu i ucieka. A raczej nie ma gdzie uciec, bo jest na sznurku. Przepraszam, nie jestem rosłym osiłkiem, a na tego typu osobniki działa tylko siła fizyczna. Przykro mi, ale tak niestety jest. Uległość i strach wyzwalają w nich agresję.
Drugie poważne zdarzenie to pobicie mojego owczarka przez pana rozdającego gazety. Pan uważał, że.... właściwie nie wiem, co pan uważał. Chciał pogłaskać, grzecznie zapytał, zgodziłam się, bo mój pies jest łagodny, siedział grzecznie aż tu nagle zamiast głasków - bicie psa po głowie GOŁYMI RĘKAMI. Pies nie miał gdzie zrobić uniku. Za pierwszym i drugiem szarpnięciem uciekał, ale pan pochylił się nad nim i raz za razem okładał dalej. Wszystko trwało ułamki sekund. I tym razem byli świadkowie i nikt nie stanął w obronie tego pana, gdy pies w końcu zaczął się bronić i skoczył. Nie ugryzł, ale skoczył z łapami i głośnym warkiem, nie pamiętam, czy kłapnął zębami w powietrzu, czy nie. Gdyby trafił na mniej zdyscyplinowanego psa mogłoby dojść do pogryzienia. Entuzjazm tego pana ostudziła reakcja psa i bąknął "przepraszam". W końcu ON ma swoje rozmiary. Widywałam go później, ale już nie próbował się szarpać z żadnym psem, nic o tym mi nie wiadomo. Nauczka dla pana była znakomita. Szkoda tylko, że ja i pies przypłaciliśmy to niepotrzebnymi nerwami. Gdyby to było bez świadków? Gdyby pies zahaczył kurtkę? Gdyby ten pan potem nadział się na jakąś butelkę i powiedział, że to mój pies go poturbował i jest agresywny? Może nie byłoby uśpienia, ale odpowiedzialność materialna owszem. Moja. Że niby nie wychowałam psa, nie dopilnowałam itp., itd. A prawda była taka, że jaśnie pan urządzał sobie coś na kształt rodeo. Wina była ewidentnie jego i to on powinien mi odpowiedzieć za drażnienie mojego psa z paragrafu KK, bo jeśli nic się nie zmieniło, to tam właśnie była definicja, czym jest drażnienie psa, czy jego złośliwe straszenie. I że grozi z tego tytułu odpowiedzialność karna dla sprawcy. Że nie zasądzana to mniejsza. Niemniej jest na to paragraf.
Inny przypadek - tym razem pogryzienia przez psa dotyczył kogoś z moich bliskich, tzn. dokładniej osoba ta z racji zawodu widziała pogryzionego i udzielała mu pomocy. Pies był trzymany na łańcuchu. Lekarze opowiedzieli się wtedy po stronie psa wskazując pogryzionemu, że jego winą było to zdarzenie i ma wyciągnąć wnioski i lepiej traktować zwierzę, idealnie - nie mieć go wcale, bo nie zasługuje na nie.
Jeszcze jedno zdarzenie mi się przypomniało, to będzie mały OT, ale chyba na temat.
Stajnia pensjonatowa tylko dla prywatnych koni, przed nią siodlarnia i miejsce do uwiązywania koni, służące m.in. jeźdźcom do czyszczenia i pielęgnacji oraz pozostawienia koni na chwilę, na czas siodłania, rozsiodłania, odpoczynku. Nie jest to miejsce dla zabaw dzieci, co jest wyraźnie zaznaczone i chyba oczywiste.
Stoją uwiązane konie, w tym jeden, który ma nawyk gryzienia. Ma prawo. Właściciela nie gryzie, obcych koni również, gryzie tylko obcych ludzi, którzy do niego podchodzą. Trudno. To jest stajnia. Jeźdźcy i właściciele koni się znają i znają swoje konie nawzajem. Każdy każdego szanuje.
Do stajni podjeżdża jakiś pan z dziećmi. POkazuje dzieciom "jakie fajne koniki". Dzieci ucieszone wysypują się na podwórze i latają pomiędzy nogami ludzi i zwierząt. Rodzic ma w nosie prośby o pilnowanie dzieci i uwagi, że to nie plac zabaw. Dzieci dopadają również uwiązu, bo przecież tam koniki! Jeden dzieciak podchodzi pod brzuchem gryzącego konia i zbliża sie wprost do jego głowy stając pomiędzy murem a rurą do uwiązu w bardzo niebezpiecznym miejscu, z którego nie może się wycofać ani koń, ani dziecko. Koń czuje się zagrożony i chwyta dziecko zębami za koszulkę. Oczywiście dzieciak w ryk, bo koszulka w strzępach, siniak na żebrach i lekkie zadrapanie, a rodzic też w ryk na całą stajnię, że koń śmiał ugryźć jego dziecko, co to ma znaczyć, on tak tego nie zostawi i jakim prawem groźny koń stoi przed stajnią.
Właściciel konia spokojnie informuje rodzica, by zadzwonił do lekarza. Lekarz robi rodzicowi karczemną awanturę, w której grozi mu wystąpieniem do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich za brak właściwego nadzoru nad dzieckiem. Rodzic przestaje się awanturować, bo zacyna do niego docierać, że to jego wina.
I niestety - taka jest prawda. Tak jak nikt nie pozwoli dziecku na wtykanie palców w gniazdko, zabawy zapałkami czy grę w piłkę na środku autostrady, tak nie pozwala się dzieciom na głaskanie zwierzątek bez pytania i na zbliżanie się do nich, o dręczeniu nie wspominając nawet, bo w tej kwestii to mogłabym napisać cały referat! To samo obowiązuje w stosunku do psów. Jeśli dziecko nie jest nauczone, że gdy się widzi psa to się nie biegnie, nie głaszcze, nie prowokuje i tym bardziej nie znęca to do tragedii będzie dochodzić. Mnie wychowywano w poszanowaniu dla życia wszelakiego. Kocham wszelkie zwierzęta, bardzo trudno przychodzi mi zabicie pcheł i innych gryzących owadów. Nie uważam jednak człowieka za nadistotę, której wolno więcej niż innym mieszkańcom kuli ziemskiej. Skoro człowiek ma prawo do życia - ma prawo i pies, i kot, i małpa, i szczur. i świnia. i kurczak a także owad czy płaziniec. Nie stanę po stronie pokrzywdzonego dziecka, które sprowokowało psa do pogryzienia tym, że wbiło mu 30 zszywek w ucho. Stanę po stronie psa. Podobnie nie użalę się nad rozoranym ramieniem dzieciaka, który próbował wydłubać psu oko. Użalę się nad dzieckiem, które zostało poturbowane przez przypadek przez konia, który się spłoszył lub nad dzieckiem, które pomagając rodzicom wpadło pod ciągnik, które zachorowało na ciężką chorobę, które cierpi nie z własnej winy. Jeśli pies pogryzł przypadkowo lub faktycznie był to udowodniony przypadek choroby psychicznej, lub inne poważne zaburzenie organiczne - można psa odizolować od reszty i pozwolić mu dożyć swych dni w miejscu, gdzie nie będzie stanowić zagrożenia dla nikogo.
Psów chorych psychicznie nie ma aż tak wiele, by robić z tego jakiś wielki problem społeczny. Na pewno nie jest ich tyle, ilu ludzi z takimi zaburzeniami.
O wiele bardziej obawiałabym się mordercy wychodzącego na wolność czy własnego znajomego, niż watahy zdziczałych psów, wilków, niedźwiedzi czy stada meszek. A tym bardziej - psa własnego, do którego mam większe zaufanie, niż do jakiegokolwiek człowieka.
Ale jeśli ktokolwiek z ludzi zaatakuje moje zwierzęta dla zabawy nie nadstawię drugiego policzka, nie będę godziła się z rzeczywistością i nie stulę uszu po sobie, bo to "tylko zwierzątko" i "trudno". Nie jestem chłopcem do bicia. Moje psy również.

Pochwały przyznane za posta: 3
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 61
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 7 lut 2014, o 07:30

norineko napisał(a):. Nie muszę dodawać, że nasz słynny już Demos na tym forum został również uznany za agresywnego, ponieważ mocno chwytał za ręce ludzi, a potwierdzono już, że agresywny nie jest. .


Starannie przejrzałam wątek Demosa i nie znalazłam wypowiedzi, w której na tym forum uznano by psa za agresywnego - natomiast potwierdziło się, że pies potrzebuje przygotowania do adopcji pod opieką trenera. Lub na dzień dobry nowego właściciela o kwalifikacjach trenera. Nie kogoś, kto będzie oczekiwać od psa tylko bezgranicznej miłości i idealnego zachowania z wdzięczności za przygarnięcie. Niezaprzeczalnym faktem jest, że warunki przeciętnego azylu działają na każde zwierzę niszcząco - dlatego nadal uważam, że w pierwszej kolejności powinno się wydawac psy bezproblemowe, na ktorych azyl nie wywarł jeszcze swojego piętna - bo to daje większą szansę, że nie wrócą po kilku dniach.

Jeśli u nas wejdą w życie bardziej restrykcyjne wobec psów przepisy, to będą za to odpowiedzialni przede wszystkim wlaściciele zwierząt. Jeden udręczający sąsiadów pies przysparza dziesiątki ludzi niechętnych zwierzętom. A nasze prawo nie broni skutecznie ani ludzi przed nieodpowiedzialnymi właścicielami zwierząt, ani zwierząt przed okrucieństwem ludzi. I w żaden sposób nie wpływa na ograniczenie nadmiernego rozrodu psów.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 7 lut 2014, o 11:22

Dlatego właśnie uważam, że Kafka miała dużo szczęścia, że nie chcieli jej przyjąć do schronu. Nawet sobie nie wyobrażam jak wpłynął by na jej zwichrowana psychikę pobyt w takim miejscu...
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez norineko » 7 lut 2014, o 14:36

Chyba konieczne byłoby zdefiniowanie czym jest pies bezproblemowy. Osobiście obiektywnie bezproblemowe są dla mnie psy ze sklepów z zabawkami, pod warunkiem posiadania stosownych atestów.
Gdybym mieszkała sama, Demos byłby dla mnie psem praktycznie bezproblemowym, który wymaga korekty dwóch, może trzech zachowań. Zależy jakie kryteria przyjmiemy.
Dla kogoś problemem jest szczekliwość psa, inny oczekuje, że pies powinien od czasu do czasu się odezwać (mieliśmy zwrot z adopcji z powodu "braku szczekania na intruzów"). Dla innego problemem jest lęk separacyjny psa i przyznaję, że akurat to jest dla osób niedoświadczonych duży problem, bo nie każdy ma odpowiednie fundusze i warunki na kennelowanie czy czas na pracę nad tym. Dla innych lęk separacyjny nie jest problemem, bo w domu zawsze ktoś jest i pies nigdy nie jest sam na przykład. Dla kogoś innego problemem jest brak sygnalizowania chęci wyjścia w celach toaletowych, inny uważa to za bez znaczenia, bo pies i tak najczęściej przebywa na dworze. Dla kogoś jest problemem olbrzymia uległość i przyjazne nastawienie do obcych ludzi (dla mnie na przykład), bo nie chcę, by mój pies z radością leciał na spacerze do każdego człowieka, poszedł sobie z sąsiadem do jego mieszkania lub pozwolił się bez problemu załadować obcemu do jego samochodu bez mojej wiedzy i zgody. Tak robi np. labrador znajomej i ona sama nie znosi tej cechy u swego psa. Jest to uciążliwe, gdy mieszka się w okolicach, gdzie psy są kradzione. Ktoś inny uważa takie zachowanie psa za idealne i wyśnione.
Są ludzie, którzy uważają za problem spokojną naturę psa, bo chcieliby pracusia. Inni nie znoszą psów aktywnych i nadaktywnych.
Ja lubię psy z charakterem, które mają swoje zdanie i potrafią samodzielnie myśleć. Nie lubię u psów uległości i spolegliwości. Wolno mi. Kiedy miałam swojego pierwszego psa nie miałam kwalifikacji trenera, a psinka była co prawda łagodna, ale za to bardzo samodzielna i przez to - trudna. Została zresztą oddana do schroniska przez kogoś, kto ją wcześniej adoptował. Rzekomo alergia, ale myślę, że chodziło o co innego. Do dziś nie uważam się za eksperta ani za kogoś z olbrzymim doświadczeniem. Czy zatem nie powinnam mieć psów uznanych przez kogoś za trudne? Bo żaden z moich psów nigdy nie był obiektywnie bezproblemowy. One bezproblemowe są dla mnie, bo takie cechy, jakie mają bardzo cenię.
Ostatnią rzeczą, o której wspomnę jest to, że pewna osoba z mojej rodziny dostała kiedyś konia po przejściach (adoptowała go). Koń ten był trudny, ponieważ bardzo dotkliwie gryzł, miał charakter i temperament ognisty. Osoba ta nigdy wcześniej nie miała konia, nie umiała jeździć, nie znała się kompletnie, nawet nie za bardzo umiała konie głaskać. Osoba ta była jedyną, której koń zaufał i nigdy, ale to nigdy jej nie ugryzł i był zawsze potulny jak baranek. Oboje się nauczyli siebie nawzajem i byli szalenie zżyci. Nie zawsze osoba bez doświadczenia nie jest odpowiednia, by zająć się zwierzęciem, które dla innych wydaje się trudne.
Ale oczywiście zgadzam się, że takie rzeczy się sprawdza i rozważa indywidualnie. Między innymi dlatego ZAWSZE optuję za tym, by nie sugerować się opisem/zdjęciem i kazać sobie zwierzę przywieźć, bo tu jest najwięcej rozczarowań (Wadera i Joan - nie bierzcie do siebie, wiele osób zgarnia zwierzęta z ulicy dosłownie i też nic o nich nie wie) - miał być duży a jest mniejszy, miał być wesoły, a jest smutny, itd. Zwierzę należy poznać osobiście przed adopcją i widać - dogadują się, nie dogadują się. Wiele osób twierdzi, że to pies wybiera sobie pana i ja też tak uważam. Iść na spacer, popracować, poznać się, potem dopiero adoptować.
A zwroty z adopcji to naprawdę w minimalnym stopniu wina braku doświadczenia, raczej braku odpowiedzialności ludzi adoptujących (gros!!!) oraz ich nadmiernych oczekiwań wobec tego, czym pies ma być, i niekiedy braku profesjonalizmu u osób wydających do adopcji.

A co do niszczącego wpływu schronisk - zgoda, tak z reguły jest. Zwłaszcza, gdy socjalizacją zajmują sie osoby stosujące kontrowersyjne metody szkoleniowe. Zresztą przegęszczenie, stres, choroby niszczą zarówno psychikę i ciało. Moje psy akurat swoje przeżyły przed schroniskiem, więc schronisko im mało zaszkodziło. Jednak gdybym miała wybierać skąd adoptować - DT, schronisko, fundacja, hotel - adoptowałabym ze schroniska. Te psy silniej przywiązują się do nowych opiekunów. Mimo wszystko łatwiej byłoby mi uczyć psa wszystkiego od nowa niż oduczać rzeczy, których nauczono w DT, a mnie np. nie odpowiadają.
Przepraszam za ten OT, bo to już daleko od agresji i tematu tego wątku.

Autor postu otrzymał pochwałę
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 61
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Joan » 7 lut 2014, o 15:01

Magda, Ty piszesz dokładnie to, co ja myślę. :)

Nigdy nie wybierałam mojego psa pod względem cech a nawet urody. Te, które mam obecnie też są absolutnie przypadkowe, a jednak żaden nie jest "problemowy". Wszystko zależy od tego jaki drobiazg i u kogo, urasta do rangi problemu.
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 54
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post