Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Przepisy dotyczące psów oraz informacje o psach ukazujące się w szeroko rozumianych mediach.

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez kazaron » 9 lut 2014, o 21:09

Wadera napisał(a):A w jaki sposób Twoim zdaniem, nauczyć szczyla by nie zjadał butów?
A co powiesz o psie, który nic innego nie chciał brać w zęby niż to co pachnie właścicielem? A to dlatego, ze obrywał czym popadnie i ufa tylko temu co czuć jego człowiekiem?

Nie trzeba tłuc psa, żeby mu przekazać, że nie wolno gryźć butów. Miałam 5 psów z czego miałam jednego obgryzionego kapcia przez szczeniaka koło 3 miesięcy. Mało, jak powiem przynieś kapcia to mi pies przynosi. Nie mam klatki, ani nie zamykam psa w łazience jak wychodzę. Jak był mały dawałam mu kong czy kość i starczało żeby nie szukał innych niekoniecznie mi pasujących "gryzaków". Jak zaczął podgryzać np. poduszkę z kanapy to mówiłam "fe" i dawałam mu cos co gryźć wg mnie mógł. To "fe" u mojego psa znaczy "nie podoba mi się" i jakiś mam taki egzemplarz (zresztą poprzednie też takie były), że nie jest złosliwy i nie podgryza mi moich czy innych członków rodziny rzeczy po kryjomu. Ale to chyba nie jest temat "wychowanie szczeniaka"..

Co do drugiej części Twojego pytania to nie powiem nic, bo nie znam psa. Mogę tylko sobie filozofować i rzucać ogólną teorię z która sie zgadzam, że pies musi coś robić, gryźć, bawić się, kombinować...Jeśli ja mu tego nie zapewnię, to bedzie i tak to wszystko robił tylko "po swojemu"...a wtedy już nie zawsze będę zadowolona.
kazaron
Avatar użytkownika
Początkujący owczarkarz
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Imię: Agnieszka
Wiek: 50
Lokalizacja: Łódź
Pochwały: 1
Dołączył(a): 12 sty 2013, o 12:14

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez matinee » 9 lut 2014, o 21:37

Zofia napisał(a):Moim zdaniem, przy wydawaniu psa z azylu bezpieczniej założyć, że chętny na zwierzątko wierzy w 101 dalmatyńczyków.
Zofia Mrzewińska


No właśnie – jeśli założenie Zofii jest słuszne (a dam sobie głowę uciąć, że jest), to jak znaleźć odpowiedzialnego właściciela dla psa, który ma za sobą incydent ugryzienia? W tym wątku dyskutowaliśmy o losie psa, który ugryzł człowieka i sąd nakazał go uśmiercić. A jaka była alternatywa? Oddać właścicielce, która najprawdopodobniej nie radziła sobie z nim? Oddać do schroniska, gdzie czekałoby go samotne życie w klatce po kres dni? Poszukać innego właściciela? Jak zweryfikować jego umiejętności prowadzenia psa, który pokazał, że może ugryźć? Chętnych na psy schroniskowe nie ma wielu, w każdym razie o wiele mniej niż tych psów – czy w takim razie nie powinno się wydawać przede wszystkim psów, które są łagodne i nie sprawiają problemów? A jak uniknąć amatorów psów agresywnych, którym zwierzak ma służyć do podniesienia statusu, jak w przykładzie, podanym przeze mnie? (to nie wróżenie z fusów, Joan; jeśli po krótkiej notatce w prasie, że pies zagryzł nastolatkę, do redakcji dzwonią faceci z pytaniem, gdzie i jak można tego psa dostać, to nie uwierzę, że marzą o jego resocjalizacji).

Nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania. I to jest drugi powód, dla którego nie staję po stronie obrońców Tajfuna. Pierwszy powód, ważniejszy, to fakt, że w tej historii tak naprawdę niewiele wiadomo na pewno – tutaj Joan ma absolutną rację. A skoro nie wiadomo, to nie potrafię stanąć po jednej lub drugiej stronie. Nie wiem – nie osądzam…

A jeśli chodzi o cenność życia – tak, każde życie jest ogromną wartością. Ale jego obrona dla mnie łączy się z odpowiedzialnością za to życie. Mogłabym bronić tego psa, gdybym zdecydowała się nim zaopiekować. Bronić dla samej obrony, bez wizji, co dalej z tym życiem, bez jakiejkolwiek za nie odpowiedzialności…

Tak po ludzku szkoda mi tego zwierzaka. Naprawdę nie jestem zwolenniczką uśmiercania każdego psa, który zahaczył zębem ludzką skórę. Ale nie jestem też zwolenniczką angażowania wielkich emocji tam, gdzie rozum mówi: nie wiem… I bardzo obawiam się zbytniej tolerancji dla psiej agresji, bo przez takie postawy cierpi całe środowisko właścicieli psów. A takich postaw ta historia uruchomiła mnóstwo.

A dzisiaj znalazłam w necie apel o ratowanie agresywnego psa u nas w Polsce. W ciągu tygodnia trzeba znaleźć kogoś, kto weźmie sobie malamuta, mającego za sobą kilka poważnych pogryzień właścicieli. W tydzień upchnąć agresywnego psa! I komentarze pod ogłoszeniem - porażające...

https://www.facebook.com/media/set/?set ... 527&type=1
Companionship with a dog touches the broader issue of our relationship with all of creation and with the Creator (Monks of New Skete)
Obrazek
matinee
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa i Alamo
Imię: Grażyna
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 76
Dołączył(a): 8 sty 2012, o 16:46

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 9 lut 2014, o 22:02

Czy ja dobrze rozumiem, że właściciele podjęli decyzję o uśpieniu (zakładam, że uzasadnioną), ale pies zostanie im odebrany? Czy może ktoś będzie próbował ich namówić na oddanie psa?
Eksperyment myślowy: wyobraźmy sobie że ktoś z nas nie poradził sobie z psem i pies stał się niebezpieczny dla otoczenia. I co, kto się zdecyduje oddać psa komuś innemu i jakby nie było narazić go na stres rozłąki i cierpienie z powodu tęsknoty? Zastanawiam się, co ja bym zrobiła gdyby się okazało, że to mój ukochany i związany ze mną, choć niebezpieczny, pies jest zagrożeniem...
????????????

PS
A może z tym gryzieniem to jest tak jak u Demosa?
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 34
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 28
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez matinee » 9 lut 2014, o 23:08

AnnaJagna napisał(a):Czy ja dobrze rozumiem, że właściciele podjęli decyzję o uśpieniu (zakładam, że uzasadnioną), ale pies zostanie im odebrany? Czy może ktoś będzie próbował ich namówić na oddanie psa?


Chyba to drugie. Jest napisane, że to były poważne pogryzienia i że członkowie rodziny wychowującej psa się go boją - dlatego zdecydowali się po ostatnim pogryzieniu go uśpić. A OTOZ chce chyba do tego nie dopuścić i apeluje o ratowanie psa na zasadzie "niech go ktoś weźmie byle szybko". Jestem ciekawa, ile tenże OTOZ ma pod opieką psów nieagresywnych i czy z równą determinacją szuka im nowych domów...

Eksperyment myślowy - dobra metoda, ja bym go tylko poszerzyła o zagadnienie: czy zdecyduję się narazić kogoś, kto psem się zaopiekuje, na pogryzienie, być może kalectwo?

Znajoma wetka opowiadała mi historię: przyszli do niej ludzie z psem do uśpienia, bo ugryzł właściciela. Pies młody, piękny, bodaj wyżeł. Zrobiło się jej żal psa; incydent był jednorazowy, pies wydawał się spokojny i przyjazny, wyniki obserwacji - same pozytywy. Został wyadoptowany, z poinformowaniem nowych właścicieli o jego przeszłości. Miesiąc później odgryzł dziecku ucho.

Ja też sobie nie wyobrażam, że mogłabym oddać swojego psa komuś obcemu. Ale też nie wyobrażam sobie, żeby mnie mój pies gryzł.
Companionship with a dog touches the broader issue of our relationship with all of creation and with the Creator (Monks of New Skete)
Obrazek
matinee
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa i Alamo
Imię: Grażyna
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 76
Dołączył(a): 8 sty 2012, o 16:46

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Joan » 9 lut 2014, o 23:26

matinee napisał(a):No właśnie – jeśli założenie Zofii jest słuszne (a dam sobie głowę uciąć, że jest), to jak znaleźć odpowiedzialnego właściciela dla psa, który ma za sobą incydent ugryzienia? W tym wątku dyskutowaliśmy o losie psa, który ugryzł człowieka i sąd nakazał go uśmiercić. A jaka była alternatywa? Oddać właścicielce, która najprawdopodobniej nie radziła sobie z nim? Oddać do schroniska, gdzie czekałoby go samotne życie w klatce po kres dni? Poszukać innego właściciela? Jak zweryfikować jego umiejętności prowadzenia psa, który pokazał, że może ugryźć? Chętnych na psy schroniskowe nie ma wielu, w każdym razie o wiele mniej niż tych psów – czy w takim razie nie powinno się wydawać przede wszystkim psów, które są łagodne i nie sprawiają problemów? A jak uniknąć amatorów psów agresywnych, którym zwierzak ma służyć do podniesienia statusu, jak w przykładzie, podanym przeze mnie? (to nie wróżenie z fusów, Joan; jeśli po krótkiej notatce w prasie, że pies zagryzł nastolatkę, do redakcji dzwonią faceci z pytaniem, gdzie i jak można tego psa dostać, to nie uwierzę, że marzą o jego resocjalizacji).

Nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania. I to jest drugi powód, dla którego nie staję po stronie obrońców Tajfuna. Pierwszy powód, ważniejszy, to fakt, że w tej historii tak naprawdę niewiele wiadomo na pewno – tutaj Joan ma absolutną rację. A skoro nie wiadomo, to nie potrafię stanąć po jednej lub drugiej stronie. Nie wiem – nie osądzam…

A jeśli chodzi o cenność życia – tak, każde życie jest ogromną wartością. Ale jego obrona dla mnie łączy się z odpowiedzialnością za to życie. Mogłabym bronić tego psa, gdybym zdecydowała się nim zaopiekować. Bronić dla samej obrony, bez wizji, co dalej z tym życiem, bez jakiejkolwiek za nie odpowiedzialności…

Tak po ludzku szkoda mi tego zwierzaka. Naprawdę nie jestem zwolenniczką uśmiercania każdego psa, który zahaczył zębem ludzką skórę. Ale nie jestem też zwolenniczką angażowania wielkich emocji tam, gdzie rozum mówi: nie wiem… I bardzo obawiam się zbytniej tolerancji dla psiej agresji, bo przez takie postawy cierpi całe środowisko właścicieli psów. A takich postaw ta historia uruchomiła mnóstwo.


Zgadzam się z tym, co napisałaś dokładnie. Mnie przeraziło w tej historii jedno - brak jakiejkolwiek szansy i próby rozwiązania tej sytuacji. Kara, nawet więzienia, ma z założenia (w praktyce jest inaczej) służyć resocjalizacji. Jeśli temu nie służy jest wyłącznie zemstą. I dla mnie, w tej historii zabrakło dobrej woli. Tam, gdzie nie jestem w stanie osądzić, nie zgadzam się na odbieranie życia, bo jest to ostateczność, której nie da się w żaden sposób cofnąć. Kiedyś, w latach siedemdziesiątych czytałam statystyki wyroków śmierci wykonanych na przestępcach, które w świetle później odkrytych faktów okazały się niesłuszne. Statystyki dotyczyły powojennych Stanów Zjednoczonych i tych niesłusznych wyroków było bodajże 45. Było to dla mnie wstrząsające, że 45 osób zamordowano w majestacie prawa niesłusznie - były niewinne.

Podejrzewam, że właścicielka, która tak bardzo broniła swojego psa, nie mogła widzieć w nim zagrożenia, nie dlatego, że nie ma doświadczenia, że w naiwności kupiła psa trudnej rasy, bo tak naprawdę niekoniecznie trzeba być "kynologiem" żeby rozpoznawać takie znamiona. Jeśli nie zakładamy z góry, że jest głupia, naiwna i nieodpowiedzialna, to pojawia się drugi problem. Mogła popełnić błąd, a w końcu każdy popełnia jakieś błędy. Tego błędu nie pozwolono jej naprawić. Jak pisałam wcześniej, każdy, nawet doświadczony owczarkarz mógłby nie poznać się na akicie, a nie znając sytuacji naprawdę powinniśmy powstrzymać się od oceny. Nie jest wykluczone, że panie w ogóle były ze sobą w konflikcie.

Ja nie uważam, że trzeba być nadczłowiekiem, żeby w ogóle posiadać akitę, bo wiadomo, że agresywne zachowania potrafi zaprezentować każdy pies. A już, jeśli chodzi o psy schroniskowe, można się szczególnie łatwo pomylić. Czynnikiem najbardziej wpływającym na konkretne zachowanie jest sytuacja - nie charakter, nie wychowanie. Największego złoczyńcę stać na dobry odruch i tak samo najlepszego, prawego człowieka na czyn haniebny. Tak jak ludzi nie ma z gruntu dobrych i z gruntu złych, tak samo jest i z psami. Nikogo z nas również (poza Romulusem i Remusem) nie wychowała wilczyca i umiejętności porozumienia z psem nabywa się z czasem, a nie wysysa z mlekiem matki. Dlatego nie uważałam, że akita musi zmienić właściciela.

"Kazaron" - kiedyś przygarnęłam sunię, której właściciele ulegli wypadkowi samochodowemu. Trzeba być bardzo nieodpowiedzialnym, żeby się dać rozjechać na śmierć, szczególnie, kiedy ma się psa. ;-) :roftl:
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 54
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 10 lut 2014, o 00:21

matinee napisał(a):(...) Jestem ciekawa, ile tenże OTOZ ma pod opieką psów nieagresywnych i czy z równą determinacją szuka im nowych domów...

Eksperyment myślowy - dobra metoda, ja bym go tylko poszerzyła o zagadnienie: czy zdecyduję się narazić kogoś, kto psem się zaopiekuje, na pogryzienie, być może kalectwo?


Też mnie to zastanawia i nawet miałam skomentować na facebooku, ale się powstrzymałam.


matinee napisał(a):Ja też sobie nie wyobrażam, że mogłabym oddać swojego psa komuś obcemu. Ale też nie wyobrażam sobie, żeby mnie mój pies gryzł.


W moim eksperymencie myślowym pies niekoniecznie gryzie ludzi, a "jedynie" ja nie panuję nad nim w przestrzeni publicznej i np. pies atakuje inne psy.

Wracając do Tajfuna, ciekawa byłaby dyskusja na temat granic tolerancji (nie jestem pewna czy to dobre słowo) psiej agresji. Może w innym wątku...
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 34
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 28
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez MarzenaG » 10 lut 2014, o 08:02

Joan napisał(a): Tak jak ludzi nie ma z gruntu dobrych i z gruntu złych, tak samo jest i z psami.


A skąd takie przekonanie?

PS. A w Wielkiej Brytanii sąd oddał dopiero co psa właścicielowi. Pies - akita japońska. Winny - ugryzienia dziecka w twarz.

Obrazek

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2553174/Owner-Japanese-Akita-attacked-three-year-old-boy-needed-100-stitches-suffered-fractured-eye-socket-wont-destroy-dog.html
Marzena Gałczyńska

Hodowla Owczarków Niemieckich z Linii Użytkowej "Rosa Polonica FCI"
www.rosapolonica.pl
MarzenaG
Avatar użytkownika
Hodowca
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Fabiola K-9 BU
Imię: Marzena
Wiek: 50
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 51
Dołączył(a): 16 kwi 2012, o 13:01

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 10 lut 2014, o 10:06

Moim zdaniem, zachowanie psa w nowej sytuacji (o ile pies jest poza kontrolą człowieka) zależy nie od sytuacji, ale od wrodzonych popędów, ktore dyktują mu sposób rozwiązania tej sytuacji. Wrodzone popędy (progi pobudzenia i hamowania agresji!), potem doświadczenie osobnicze, a dopiero na końcu efekty ukierunkowanego szkolenia decydują o niekontrolowanym przez człowieka zachowaniu psa.
Pies nie może być z gruntu dobry ani z gruntu zły - bo to, co jest dobre lub konieczne z punktu widzenia psa, niekoniecznie odpowiada naszym dekalogom.
Zabicie niebezpiecznego dla otoczenia, żyjącego w środowisku ludzi zwierzęcia nie jest moim zdaniem karą - ma uniemożliwić precedens oraz być ostrzeżeniem nie dla psów, ale dla ich właścicieli.

Ponieważ za każde zachowanie psa w środowisku ludzi odpowiedzialny jest człowiek (także za dopuszczanie do rozrodu chorych fizycznie lub chorobliwie zaburzonych emocjonalnie zwierząt), przy wydawaniu/sprzedawaniu psa kierowałabym się tym, co dla człowieka jest problemem. Ale nie ma jak na razie sposobu, aby nieodpowiedzialnym ludziom, zwłaszcza tym przepełnionym niechęcią do bliźnich, którzy jednocześnie dowartościowują się posiadaniem psa uważanego (słusznie lub nie) za agresywnego czy niebezpiecznego, uniemożliwić posiadanie jakiegokolwiek zwierzęcia.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 10 lut 2014, o 11:04

MarzenaG napisał(a):
Joan napisał(a): Tak jak ludzi nie ma z gruntu dobrych i z gruntu złych, tak samo jest i z psami.


A skąd takie przekonanie?

PS. A w Wielkiej Brytanii sąd oddał dopiero co psa właścicielowi. Pies - akita japońska. Winny - ugryzienia dziecka w twarz.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2553174/Owner-Japanese-Akita-attacked-three-year-old-boy-needed-100-stitches-suffered-fractured-eye-socket-wont-destroy-dog.html


Do ch...y, dlaczego ludzie zostawiają dzieci i psy bez nadzoru?
Wystarczyło przekręcić klucz w pokoju gdzie spał pies i mieć chłopca na oku.
Czy decyzja sądu słuszna? Czy pies "miał prawo" tak się odgryźć? W każdej dobrej książce jest napisane, że śpiącego psa lepiej budzić z daleka... Ech...
Gdyby to był inny pies może skończyłoby się jedynie na warknięciu na chłopca...
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 34
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 28
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Pies w areszcie. W środę wyrok.

Nieprzeczytany postprzez Joan » 10 lut 2014, o 14:55

Po pierwsze, to nie moje przekonanie, tylko tych, którzy się tym zagadnieniem zajmują. Ja statystyk nie robiłam, ani nie zajmowałam się pojedynczymi przypadkami.
Po drugie - przypadki ugryzień są o wiele rzadsze (ułamki promila) niż jakiekolwiek inne przyczyny udzielania pomocy czy hospitalizacji. (Są na ten temat wyczerpujące prace.)

Cyt.: "Próba wyplenienia wszystkich agresywnych zachowań psów wobec ludzi z psiej populacji jest beznadzieja. To co można studiować, to poważne pogryzienia, z nich należy próbować wyodrębnić czynniki, które zwiększają prawdopodobieństwo ich zaistnienia.

Guy i współpracownicy nie zdołał odnaleźć czynników, które odróżniają psy gryzące na poważnie, od tych, które nie czynią swoimi ugryzieniami krzywdy."


Cyt.:
..."Psy są niebezpieczne, są bardziej niebezpieczne w stosunku do dzieci, niż do dorosłych. To fakt.

Jednakże: nie są tak niebezpieczne, jak:

schody prowadzące na werandę,

kuchenne narzędzia i przybory,

5-cio galonowe (5 galonów = około 22 litry) wiadra na wodę,

wózki dziecięce,

kuchenki,

kable do lamp,

rogi stoliczków do kawy,

choinki czy

balony lub kapcie.

Nie są nawet w przybliżeniu tak niebezpieczne jak wyposażenie placów zabaw, deskorolki, rowery, place do gry w baseball, piłkę nożną czy baseny pływackie. Nie mogą również w żaden sposób współzawodniczyć z niebezpieczeństwem, które dla dzieci stanowią ich właśni ojcowie, matki, siostry bracia, ciotki, wujowie, przyjaciele, czy wreszcie broń palna lub samochody." (...)

Jeśli pies ma mieć "popędy" i ustabilizowaną gospodarkę hormonalną (bo od tego wiele zależy), nie ma możliwości aby w pewnych sytuacjach nie reagował agresywnie. Jeśli tak nie reaguje, znaczy, że zostały stworzone warunki w których nie miał potrzeby i nie nauczył się takich reakcji.

"Dobry" - "zły" - to potoczne terminy potrzebne do skrótowego określenia zachowań pożądanych i wytłumaczalnych, i tych przeciwstawnych, na potrzeby tego wątku. Nie ma jednoznacznej definicji dobra i zła, i o tym można by napisać tomy.

Jeśli Państwo uważacie, że należy wyeliminować ze społeczeństwa ludzkiego psy, które potrafią ugryźć, to nie pozostaje nic innego, jak pozamykać je w ogrodach zoologicznych. Ja na szczęście tego nie dożyję.

P.S. Taka ciekawostka - próbowałam sobie wczoraj "odświeżyć pamięć" w sprawie niesłusznych wyroków śmierci i natknęłam się na artykuł który podaje, że od roku 1989 w USA od fotela elektrycznego czy zastrzyku z trucizną (wyroku już wydanego!) uratowały badania DNA stwierdzające ich niewinność, aż 273 osoby. Jak to łatwo się proszę Państwa pomylić...
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 54
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post