Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez MidianOna » 17 lip 2012, o 17:13

Witam!
Mam taki problem... a właściwie kilka problemów :( Ale może zacznę od początku:
Trochę ponad tydzień temu zadzwonił do mnie kolega, czy nie mogłabym zapewnić pewnemu pieskowi DT przez kilka dni, albo chociaż go przenocować. Oczywiście zgodziłam się, po chwili przywiózł mi do domu piękną 6-letnią suczkę ON. Niestety ma ona dość smutną historię - została odebrana właścicielce, która ją biła i trzymała w jednym miejscu do tego stopnia, że na łapkach pojawiły jej się odleżyny (i to ogromne). Na szczęście rany się już zagoiły a suczce wraca radość życia.


Niestety Sara dość mocno daje mi się we znaki. Średnio umie chodzić na smyczy, skacze po mnie (z radości :) itd. Ale z tym myślę, że jakoś się uporam. Najgorsze jest to, że zupełnie nie toleruje innych psów. Rzuca się na wszystkie, które są gdzieś w pobliżu. Szczeka, gdy pies jest daleko i ciągnie do niego. Im większy tym gorzej, czasami omija te najmniejsze, choć zawsze widać wyraźne zainteresowanie. Kiedy jakiś pies jest puszczony wolno i podbiegnie do niej (nawet z "dobrymi chęciami"), ledwo sobie z nią radzę, przy moim 157 wzrostu i 50kg wagi nie jest łatwo mi ją utrzymać. Atakuje też koty i moją świnkę morską (która siedzi w klatce).
Co jeszcze gorsze, mam wrażenie że jest coraz bardziej zainteresowana ludźmi. Potrafi rzucić się na człowieka, obszczekać. Nie wiem od czego to zależy, ale obok niektórych przechodzi spokojnie, a niektórych atakuje. Na początku gdy jeszcze nie wiedziałam o tych skłonnościach, prawdopodobnie ugryzłaby faceta w rękę, ale na szczęście miała kaganiec i tylko go uderzyła. Czasami obszczekuje tych co idą daleko. Wczoraj miałam sytuacje, że przechodziłam z nią obok jakiegoś mężczyzny, minęła go bez problemu, mi ulżyło, a ona ni z tego ni z owego cofnęła się i rzuciła na niego od tyłu. Przez ten tydzień miałam sporo takich sytuacji, za każdym razem jakoś to opanowywałam, ale przecież tak nie może być....
Rzuca się też na samochody, które koło nas przejeżdżają. Tzn nie w sytuacji, kiedy my idziemy po chodniku, a samochód jedzie po ulicy, ale jak przejeżdża blisko nas. Np. ja mieszkam na zamkniętym osiedlu, gdzie jest taki hm... "chodniko-parking". I tam rzuca się na każdy jadący samochód. Niezłego stracha już nie raz narobiła :( Nie zauważyłam zainteresowania rowerami.


Podobno gdy była w poprzednim DT, faktycznie miała problem z psami, ale zaakceptowała te z którymi mieszkała. Nawet kota polubiła. Nikt też nie zauważył agresji w stosunku do ludzi. Kolega mi cały czas wmawia, że ta agresja bierze się stąd, że ja się boję (że zaraz zaatakuje), ona czuje mój strach i próbuje mnie bronić. Ale średnio mi się chce w to wierzyć, bo nie bałam się dopóki nie zaczęła atakować. Bo teraz faktycznie na każdym spacerze jestem trochę kłębkiem nerwów. Nie wiem jak postępować w takich sytuacjach, nie zdążyłam się przygotować na przybycie ONka (tzn przeczytać żadnej książki ani nic), nie mam doświadczenia z tą rasą. Przez mój dom przetoczyło się wiele psów, ale raczej były to małe kundelki, a nie psy prawie że moich gabarytów ;)


Powiem szczerze, że pomimo wszystko zakochałam się w tym psie. Jeśli chodzi o relacje pies-właściciel jest cudowna, w domu usłuchana, cały czas przychodzi się przytulać itd. Po cichu myślę o jej adopcji, zawsze marzyłam o ONku, i wiedziałam że kiedyś będę go mieć. Choć myślałam raczej o późniejszych czasach, kiedy moje życie zostanie ustabilizowane, a mnie stać będzie na profesjonalne szkolenia. Ale teraz zjawiła się ona i rozwaliła moje serce na atomy ;) W dodatku nie ma na nią chętnych, pytamy pytamy i nic. Zgłosił się ktoś, ale chciał ją wziąć na łańcuch na co kolega się nie zgodził. Ale boję się, że sobie z nią sama nie poradzę, że nie stłumię tej agresji (a może strachu..? ). A napewno nie chcę się z nią siłować tak jak teraz przez kolejne lata. Myślicie że dam radę to zrobić sama? Tak jak wspominałam nie stać mnie na szkolenie, zwłaszcza że potrzebne będzie raczej indywidualne które jest dość drogie... Czy lepiej pomimo wszystko szukać jej doświadczonego właściciela?


I ostatnia kwestia... Jak jej w tym przypadku zapewnić odpowiednio dużo ruchu? Chciałabym pójść z nią gdzieś na odludzie, puścić żeby się wybiegała, pobawić. Ale jak? ;) Do autobusu boję się z nią wejść, puścić nawet na odludziu też się boję, zwiać by mi pewnie nie zwiała, ale jakby ktoś/coś jednak pojawiło się na horyzoncie? Próbowałam z nią biegać (ze smyczą), ale kończy się to na tym, że ona biegnie, a ja za nią frunę ;) W tej chwili po prostu wieczorem jak już wszyscy śpią i ulice są raczej puste wychodzę z nią na dłuższy (ok 1h) szybszy spacer, jednak to chyba za mało... ale nie mam pomysłów. Dodam, że mieszkamy w Warszawie.


Będę wdzięczna za wszelkie rady, pomysły. Niezależnie czy zostanie u mnie czy nie, chcę dbać o nią jak najlepiej i chociaż troche ją "zresocjalizować".
Pozdrawiam!
MidianOna
Losowy avatar

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez dariex » 17 lip 2012, o 17:33

MidianOna ,zakładam,ze sunia która jest u Ciebie to sunieczka na fotce? Straszliwa z niej bida.

Wg mnie nie powinnaś szukać rad przez internet tylko wybrać się do specjalisty od psiego behawioru (polecanego na forum,z odpowiednim doświadczeniem- prawdziwym i mozliwym do sprawdzenia)
Wiele szkół oferuje darmowe szkolenia dla psów po przejściach,psów ze schronu ,gdyby zastanawiające było skąd wziąc na to fundusze.
Sunia potrzebuje mnóstwo cierpliwości,socjalizacji z innymi psami,socjalizacji w normalnym miejskim życiu ale konkretnych wskazówek powinien udzielic szkoleniowiec widząc psa,który jest psiakiem z pewnym bagażem nieprzyjemnych życiowych doświadczeń.

Może któryś z Forumowiczów podpowie odpowiednia szkołę i trenera?

Co do zapytania o wybieganie suni,to kup długą,20-30m linkę ,na której mozesz puścić psicę i w razie problemu z odwołaniem,po prostu ściągasz ją do siebie.
(linkę kupisz na allegro albo w markecie budowlanym chociażby za jakies 1,5zl za metr)
Powodzenia dla Was obu :ok:
dariex
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Chivas
Imię: Daria
Wiek: 39
Lokalizacja: Krk
Pochwały: 22
Dołączył(a): 24 lis 2011, o 21:05

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez MidianOna » 17 lip 2012, o 18:40

Tak, to ona. No bida straszna :( Na zdjęciu widać jak reagowała na swoją poprzednią właścicielkę. Na szczęście już ma weselszy pyszczek :) Ostatnio raz zrobiła taka minkę jak jej kaganiec pierwszy raz próbowałam założyć, bardzo się przestraszyła, aż siusiu zrobiła.

Wiem, że najlepszym sposobem byłoby spotkanie ze specjalistą, ale przy braku funduszy zostało mi tylko napisanie na forum. Jednak jeśli faktycznie ktoś zna takie szkoły i trenerów to będę wdzięczna za namiary, napewno chętnie bym skorzystała gdyby była taka możliwość.

Mogłabyś podać jakieś namiary na taka linkę? Bo nie za bardzo wiem o co chodzi. Patrze na allegro właśnie i widzę tylko jakieś smycze treningowe 20m i linki treningowe 20m >100zł. Chyba ślepa jestem ;) Na wołanie w takich sytuacjach nie reaguje w ogóle (choć w domu powiem tylko "sara" i jest koło mnie nim zdążę się obejrzeć), mogę wołać, krzyczeć, a ona wpada w taką furię, że ma na uwadze tylko danego psa czy człowieka. Mogę liczyć więc tylko na to, że uda mi się ją utrzymać, choć powiem szczerze, że kilka razy myślałam że mi się to nie uda, a raz pociągnęła mnie prosto na środek ulicy, dobrze że akurat nic nie jechało... Silna bestia.

Właśnie byłam z nią na spacerze, znowu ludzi obszczekiwała :( Cały czas była "najeżona" i uważnie obserwowała otoczenie. Na szczęście gdy na drodze stanął nam mały piesek nie rzuciła się na niego, tylko stanęła jak wryta i obserwowała. Miałam problem żeby ją odciągnąć w drugą stronę, tak się napięła. Ale nieco lepsze to niż atak...
Ostatnio edytowano 17 lip 2012, o 18:53 przez MidianOna, łącznie edytowano 1 raz
MidianOna
Losowy avatar

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez dariex » 17 lip 2012, o 18:45

Oczywiscie ,ze mogę podać link.
Proszę :
http://allegro.pl/listing.php/search?sg ... ropylenowa

i karabinek do tego lub takie ogniwko:
http://allegro.pl/ogniwo-skrecane-5mm-o ... 19331.html

Piszesz o funduszach a ja własnie wspominałam,ze niektóre szkółki pomagają za darmo.
Co do Wawy nie wiem ale pewnie ktoś tutaj rzuci jakieś namiary :)
W kwestii nauki chodzenia na smyczy to przejrzyj tematy na forum,bo tutaj pewne elementy mogłabys wprowadzać,bo jak piszesz - bywa trochę niebezpiecznie :)
dariex
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Chivas
Imię: Daria
Wiek: 39
Lokalizacja: Krk
Pochwały: 22
Dołączył(a): 24 lis 2011, o 21:05

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez MidianOna » 17 lip 2012, o 19:13

Dziękuję :) Zamówię ją niedługo i zobaczymy jak się będzie sprawować. Tylko będę musiała jeszcze pomyśleć gdzie w Warszawie z nią mogę iść i jak się tam z nią dostać, żeby było bezpiecznie dla mnie, dla niej i dla otoczenia :D

Tak tak, wiem że napisałaś że niektóre pomagają za darmo. Dlatego odpisałam, że jeśli ktoś jakąś taką zna na terenie Warszawy, będę wdzięczna za namiary :) Ale wcześniej nie wiedziałam o tym, stąd ten post.

Chodzenia na smyczy staram się powoli uczyć, choć opornie to idzie. Nie ma jakiejś tragedii, widać że trochę na tej smyczy chodziła, ale niestety ciągnie. Pociesza mnie to że w schronisku wychodziłam na spacery z o wiele gorszymi pod tym względem psami. Gdyby Sara się ciągnęła tak jak one, raczej nie byłoby szans na wspólny spacer :D Najgorzej jest właśnie jak zobaczy psa i się rzuca, z tego właśnie względu wylądowałam na środku ulicy ;) Kilka razy mnie też prawie przewróciła, ale jakoś na szczęście sobie poradziłam. Na dworze zachowuje się jakby to był zupełnie inny pies...

Ehh.. ostatnio tak z zazdrością obserwuję ludzi którzy chodzą z owczarkami, ładnie chodzącymi przy nodze, nie reagującymi na ludzi psy itd. no kurcze, zazdroszczę :D
MidianOna
Losowy avatar

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez dariex » 17 lip 2012, o 21:11

Halo forumowicze,kto pomoże w kwestii wyboru szkólki takiej,gdzie pies po przejściach moze uzyskac kilka porad za free?
dariex
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Chivas
Imię: Daria
Wiek: 39
Lokalizacja: Krk
Pochwały: 22
Dołączył(a): 24 lis 2011, o 21:05

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez Raspberrydream » 17 lip 2012, o 21:39

na zdjeciu wygląda na przerażona... niestety nie mam pojecia o szkołach :(
Raspberrydream
Losowy avatar

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez MidianOna » 18 lip 2012, o 09:26

Mam już powoli dosyć :( Jest coraz gorzej. Każdy spacer jest dla mnie masakrycznym stresem, staram się omijać ludzi i zwierzęta dużym łukiem, ale w środku Warszawy to niemożliwe... Nie wiem za którego rogu wyskoczy jakiś pies, czy wyjdzie jakiś człowiek. Nie wiem, czy tym razem ją utrzymam czy nie. Wczoraj na nocnym spacerku zobaczyłam psa idącego w naszą stronę, szybko przeszłam na drugą stronę ulicy. Ale to nic nie dało, pare minut się z nią siłowałam, skakała, rzucała się, stawała na dwóch łapach. Aż przejeżdżający policjanci się zatrzymali, zwrócili uwagę na ciszę nocną i powiedzieli co myślą o tak agresywnym psie. Przez cały czas próbowała się na nich rzucić, choć pod koniec się już trochę uspokoiła. Ale nie było już mowy o dalszym spacerze, tak jak wcześniej pięknie mi szła na smyczy, tak od tego momentu jej odbiło, co chwile mi się wyrywała, szarpała, wszystko musiała obwąchać, jakby próbowała znaleźć tego psa. Zresztą, nawet już nie miałam ochoty na dalszy spacer :( Dzisiaj to samo, aż w tej chwili siedzę i mi się łapy trzęsą z nerwów.

Do 31 lipca powinnam zdecydować, czy zostaje u mnie, czy oddaje ją do innego DT. Tego dnia jadę na 2 tyg do mojego domu rodzinnego. Chętnie wzięłabym ją ze sobą. W jedną stronę jadę samochodem, ale w drugą musiałabym wrócić autobusem pełnym ludzi. Jak?! Będę się z nią siłować mając bagaże i świnkę morską w rękach? Nie patrząc już na to, że u mnie w domu jest pies (średniej wielkości, napewno go zaatakuje, a on też nie da sobie w kaszę dmuchać) i kot. To mała miejscowość i większość osób wyprowadza psy bez smyczy. Mam wrażenie, że zamieniłaby ten wyjazd w piekło. Niedaleko mojego domu jest ogromny las, znam miejsca gdzie nikt się nie zapuszcza. Mogłaby się wybiegać za wszystkie czasy. eh :(
Ostatnio edytowano 18 lip 2012, o 09:37 przez MidianOna, łącznie edytowano 1 raz
MidianOna
Losowy avatar

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez Raspberrydream » 18 lip 2012, o 09:34

ehh najlepiej chyba udaj sie z nią do specjalisty... albo jakies szkolenie czy cos. szkoda nerwów i jej i Twoich ...
Raspberrydream
Losowy avatar

Re: Proszę o pomoc! Sunia po przejściach...

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 18 lip 2012, o 09:50

a czy masz trochę znajomych którzy nie boją się psów?
Może tutaj chodzi o dostarczenie suczce pozytywnych skojarzeń z ludźmi/psami?

Myślę że nie zaszkodziłoby gdybyś uczyła ją jakiś komend. Np. "siad" czy 'łapa' i sowicie nagradzała czymś pysznym. Po kilka-naście razy dziennie, w domu, na balkonie, na klatce schodowej, przed klatką schodową... wypełnij jej czas nauką komend. Najpierw w jak najmniej stresującym otoczeniu [czyli dom], zwiększając stopień trudności [balkon, klatka schodowa, Twoja koleżanka, ludzie, zwierzęta...). Po prostu gdybyś zobaczyła że w domu ładnie wykonuje komendę to zmień otoczenie na bardziej ją rozpraszające i tam kontynuuj szkolenie.... Najlepiej żeby piesek był lekko przegłodzony, bez śniadania, to się bardziej skupi na Tobie. I skojarzyłabym, że widok ludzi to nic strasznego. [np. zatrudnij koleżankę która będzie przechodzić tak jakby Was nie znała, a z 2 metrów rzuciłaby jej jedzenie ale dopiero wtedy kiedy by psinka się uspokoiła. Wziąć psinkę na cierpliwość.]. Wiem że łatwo mówić, trudniej zrobić, bo sama mam/miałam? problem z kotami, ale znalezienie współpracującego człowieka a kota to niebo a ziemia. Niestety tylko tyle mogę doradzić, bo pomimo naszych forumowych szczerych chęci, kontakt ze szkoleniowcem jest dla tej psinki nieunikniony...

Pomogłabym Ci, ale niestety dzieli nas spora odległość... mój pies już raz służył za "przeszkadzajkę" w szkoleniu psa który został pogryziony i rzucał się na psy...
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Następna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post