Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez Ewa-Hunter » 27 kwi 2013, o 17:49

Mam wrażenie, że myśl o ciąganiu kogoś po sądach wcale Ci się nie podoba i nie dziwię się, bo to paskudne przeżycia. Ale zdecydowanie Ty lub rodzice w Twoim imieniu powinni wystąpić do komendanta z pismem (opis zdarzenia, opis "interwencji"SM, zaświadczenie od lekarza/weta) i z prośbą o wyjaśnienia, jakie kroki zostały podjęte w celu ukarania właścicieli tamtego psa. Jak komendant rozwiąże problem, to już jego sprawa, ale ważne, żeby musiał Ci odpowiedzieć na piśmie. Wtedy coś na pewno zrobi.

Buźka dla Ciebie i Nory :-)
Ewa-Hunter
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Hunter
Imię: Ewa
Wiek: 62
Lokalizacja: Łódź
Pochwały: 7
Dołączył(a): 31 maja 2012, o 20:59

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez mistiqe » 10 maja 2013, o 14:27

Kurcze... ale historia :( Niestety zdarza się to nagminnie :(.

Ostatnio miałam bardzo podobną sytuację tylko na szczęście pies nie wyszedł zza furtki... Szłam sobie spokojnie z psami na spacer nad morze, widzę z oddali, że ujada dog za płotem. Nic nie pomyślałam, o tym bo pies za ogrodzeniem, a moje i tak nie reagują na osobników za płotami. Zaczynam dochodzić do płotu, a tu się okazuje, że jak pies obija się o płot to furtka jest niedomknięta i otwiera się delikatnie i zamyka pod naporem ciała psa, a ten ujada jakby chciał nas zabić, ale na szczęście był zbyt rozjuszony, żeby zauważyć, że mógłby wyjść... Dawno tak szybko nie biegłam... W pierwszym momencie pomyślałam, że już tamtędy chodzić nie będę, ale stwierdziłam, że co ja sobie będę przez głupich ludzi przechodzić zakolami, trza coś z tym zrobić ;). Poszłam pod ten dom, już bez psów, pieseczek oczywiście ujada, otwiera mi paniusia pieseczka. Grzecznie się przywitałam, powiedziałam, że właśnie "przypadkiem" przechodziłam obok i zauważyłam, że jak piesek szczeka to furtka się uchyla, a on jest taki ładny i fajny, a ja jestem wielką miłośniczką wszystkich psów, że szkoda by było gdyby uciekł, bo mógłby wpaść pod samochód. Paniusia popatrzyła na mnie z uwagą, uśmiechnęła się, bardzo serdecznie mi podziękowała, że to zauważyłam, bo oni jak wychodzą to domykają furtkę, ale dzieciaki nie zawsze pamiętają, a to faktycznie dla psa może być niebezpieczne. Od tej pory mają drucik założony na furtce i mogę spokojnie przechodzić z psami i sama i nie bać się, że mnie to bydle rozszarpie :P
mistiqe
Losowy avatar

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez Thrima » 10 maja 2013, o 15:15

Mistiqe... Brawo za reakcję. W takich sytuacjach najczęściej się nóż w kieszeni otwiera, ale zaobserwowałam, że zwykle taka metoda "ugrzeczniona" przynosi najlepsze rezultaty.
Zwykle staram się wziąć głęboki wdech i nie nawrzeszczeć na ignoranta bo tylko by pyskówka wynikła niepotrzebnie a potem się jeszcze na psie wyżyje...

A dla tych na których wersja grzeczna nie zadziała noszę gaz pieprzowy - tani, poręczny, psu ani człowiekowi trwałej krzywdy nie zrobi. Lepiej prysnąć tym agresora za wczasu niż dopuścić do szarpaniny. Tyczy się agresorów i ludzkich, i psich.
Polecałam już takie rozwiązanie na forum Owczarków Belgijskich i dalej będę je promować jako najlepsze moim zdaniem rozwiązanie szczególnie starcia między psami. Dużo bezpieczniej jest prysnąć czymś takim choćby i po własnym psie jeśli bójka jest "w toku" i potem przemyć mu oczy wodą niż leczyć kiepsko gojące się rany po pogryzieniach.
Oczywiście najlepszym sposobem jest unikanie konfliktów ale to w 100% nie uda się nawet największemu specowi.
Blog o życiu i pracy z owczarkiem:
http://yaronwpracy.blogspot.com/
Thrima
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Zorion, Yaron
Imię: Ada
Wiek: 27
Lokalizacja: Rębiszów
Pochwały: 4
Dołączył(a): 9 kwi 2013, o 16:11

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez mistiqe » 10 maja 2013, o 18:53

Zauważyłam jeszcze jako, że mieszkam w Sopocie, a podobno jest tu największa ilość psów w Polsce na jednego mieszkańca, że ludzie, którzy mają agresywne, albo niewychowane psy często powołują się na prawo, albo zastraszają. A to, że zadzwonią na Straż Miejską bo mój pies stał koło mnie bez smyczy, a jego/jej się rzuca, albo, że ich pies jest ostry i pogryzie mojego tylko dlatego, że tamten człowiek przechodzi i co najdziwniejsze są to ludzie często posiadający ONki, albo DONki... radzę im wtedy, żeby poszli na szkolenie, zamiast tracić pieniądze na sąd, bo w końcu sami kupili sobie psa pracującego i sam się Szarikiem nie zrobi. Mojego flacika już dwa razy pogryzł ON i to jak oba psy były na smyczy... Czasem myślę sobie, że to ja jestem nienormalna, bo mam wyrzuty sumienia, że nie miałam czasu wyjść z moimi psami na więcej niż 1,5h na dłuższy spacer jakiegoś dnia, albo o to, że jedzą suchą karmę, bo nie mam tyle kasy żeby gotować cielęcinkę i indyka z pełnoziarnistym ryżem dla mojego alergika. A ludzie sobie beztrosko karmią Pedigree i wychodzą na trzy 20 min. spacery i w życiu nie pomyśleli, żeby zająć się swoim psem i jeszcze mają pretensje do innych o to, że mają agresywnego psa. Mam sąsiadkę, która ma wyżła weimarskiego i jamnika, psy są tak agresywne, że rano wychodzi z nimi o 5 jak nikogo nie ma, a wieczorem o 23, na popołudniowy spacer zakrada się z nimi do swojego samochodu i je gdzieś wywozi... Ten weimar ostatnio tak naszczekał na Steviego, że, aż mój kochany flacik, który wszystkie pieski uwielbia na niego zaszczekał, na szczęście od razu go uspokoiłam, posadziłam i kazałam zostać...
mistiqe
Losowy avatar

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez Ewa-Hunter » 11 maja 2013, o 13:06

mistique - masz całkowitą rację w ocenie właścicieli psów.
Z kim na spacerze pogadasz, pomimo, że psy patrzą a siebie wilkiem i czasami nawet warkną?
Z kim zamienisz kilka miłych słów po tym, jak zaczęły się kłócić i pyskować na siebie?
Z kim pomachacie sobie ręką na powitanie, chociaż psy się ewidentnie nie lubią i lepiej nie przechodzić zbyt blisko?
Ano właśnie - z tymi ludźmi, którzy pracują ze swoimi zwierzakami, czytają, wymieniają spostrzeżenia i uczą się po to, żeby lepiej je rozumieć i umieć z nimi postępować.

A ci pozostali?
Doskonale wiedzą, że zawalili sprawę, że ich psy są niezdyscyplinowane i niedouczone, ale chcą to zatuszować chamstwem i agresją skierowaną do innych.
Wiedzą, ale są za leniwi, żeby coś z tym zrobić, więc powołują się na stary argument o braku czasu i uważają, że mają czystą kartotekę (ciekawe, że ten sam tekst jest najczęściej używany w rozmowach o niegrzecznych dzieciach)
Zazdroszczą zdyscyplinowanego, posłusznego psa, a zazdrość, jak wiadomo, przyjaznych reakcji nie wywołuje.

Czasami myślę sobie, że jak taki cymbał widzi grzecznego psa, to myśli sobie, że właściciel też jest grzeczny (w jego mniemaniu naiwny, strachliwy i durnowaty) i że można na niego bezkarnie wjechać z mordą i próbować zastraszyć :mur:
Bo niby dlaczego ma mu taki wrzód przypominać, że zaniedbał psa i nie ma prawa japy otwierać.
Przecież lepiej skoczyć z pyskiem, niż narazić się na zasłużone uwagi i zdać sobie w końcu sprawę z własnych błędów.
Ewa-Hunter
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Hunter
Imię: Ewa
Wiek: 62
Lokalizacja: Łódź
Pochwały: 7
Dołączył(a): 31 maja 2012, o 20:59

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez Tanorja » 11 maja 2013, o 14:28

Tak nic nie pisałam... Racja,jak zauważyła Ewa-Hunter wizja chodzenia po sądach jest srednio atrakcyjna, szczegolnie, ze wlasciciel raczej jest ugodowy i robi, co do niego należy (oprócz zajmowania sie psem poza swoim terenem, ale jak nie chce to nie ). Ja mialam szczepionke przeciw wsciekliznie, pies przeszedl kwarantanne, dzisiaj dostarczyl nam zaswiadczenie :) Mysle, ze jakby nie wywiazywal sie z tego, co musi to moglabym zazalenie zgłosic.
Tanorja
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nora&Ghotica
Imię: Natalia
Wiek: 21
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 2
Dołączył(a): 5 lip 2012, o 20:42

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 11 maja 2013, o 14:30

A ja spotkałam się już kilka razy z takim argumentem: "Ja nie lubię tresowanych psów" (i chyba dlatego pozwala swojemu pudlowi obsikiwać moje buty albo dorastającemu owczarkowi naskakiwać i przewracać ludzi).
Dało mi to do myślenia, bo na przykład moja sąsiadka, która kiedyś tak mi to ostentacyjnie oznajmiła (bo akurat ćwiczyłam troszeczkę sprawy podstawowe i niezbędne) swojego psa, generalnie rzecz biorąc, wychowuje i nie pozwala wejść sobie na głowę. Bardzo miła pani i czasem razem spacerujemy, i nasze psy się ładnie akceptują, ale jak jej powiedziałam, że to co robi, to jednak jest układanie psa, to się zjeżyła. A dziwi mnie to tym bardziej, że zawsze miała, jak wspomniała, duże i trudne psy, jak na przykład Fila Brasileiro.
Przyszło mi do głowy, że prawdopodobnie ludzie kojarzą sobie ułożonego psa z jakimiś niefajnymi technikami szkolenia. Być może ludziom wydaje się, że aby pies siadał albo aportował, to trzeba go albo głodzić, albo lać.
No a już pies, który nie chce się gonić z innymi psami, to jakiś pewnie zastraszony.

Kończąc, ostatnio nawet zostałam zaklasyfikowana jako "inny styl" (czyli jak na mnie naskakuje Golden, to ja nie puszczam swojej suni, żeby się z nim pogoniła, tylko spokojnie czekam, aż się biedak da odwołać. A że się nie daje, to po chwili przychodzi właściciel i mówi mi, że to dlatego, że tak krótko swoją na smyczy trzymam.) No przecież tylko przyłożyć takiemu... . OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOMmmm....
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 35
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 29
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez Ewa-Hunter » 11 maja 2013, o 16:33

A co? A nie mówiłam, że taki zawsze znajdzie jakiś "kij", żeby tylko odpędzić od siebie posądzenie o lenistwo i brak dyscypliny w wychowywaniu swojego psa :yahoo:
No i na kogoś musi być (to taka złota zasada), więc jest na nas :roftl:
Ewa-Hunter
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Hunter
Imię: Ewa
Wiek: 62
Lokalizacja: Łódź
Pochwały: 7
Dołączył(a): 31 maja 2012, o 20:59

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 12 maja 2013, o 09:04

Tresura a szkolenie/wychowanie to dwie różne sprawy. Czy ta pani od fil uczyła się kiedyś czytać? I co, nie zaszkodzilo jej? Umie korzystać z noża, widelca i internetu? Jaka że wytresowana bidula :yahoo:

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Socjalizacja z psami

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 12 maja 2013, o 12:32

Hahaha, Pani Zofio, pomyślałam sobie to samo.
Po polsku jest wyraźne rozróżnienie między szkoleniem a tresurą, a tutaj używa się tego samego słowa w stosunku do psów i zwierząt cyrkowych (adestrados, czyli tresowane). Pojawiają się powoli ośrodki ze słowem szkolenie/edukacja w nazwie ( educação canina) czyli coś jakby szkolenie właśnie... . Myślę, że kiedyś ludzie będą to lepiej rozróżniać. Tymczasem, piesiek, który siada na komendę jest mądry i posłuszny, albo, uwzględniając wkład opiekuna, wytresowany właśnie albo wychowany, a osoba, która pracuje z psami to treser (adestrador).
Bardzo często się mnie ludzie pytają, czy jestem adestrador, bo spacerując mówię do psa, a pies to siada, to waruje.
Ech.... Inny styl po prostu. :lool:
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 35
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 29
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post