Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Szkolenie, seminaria, zawody, filmy.

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 23 paź 2015, o 05:35

Cały urok szkolenia w tym, że każdy pies jest inny - dla mojej poprzedniej psicy, ON-ki, głaskanie było czymś zdecydowanie niepożądanym, z przyjemnością przyjmowała czułości tylko od dzieci - była chłodną intelektualistką. Ale dla każdego psa emocje przewodnika sa szalenie ważne.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez vega_bw » 23 paź 2015, o 10:00

Magduś, nie wpadłaś na to wcześniej?
Wiem jedno i wylazło to po raz kolejny wczoraj: im bardziej jestem zdenerwowana i zła, tym bardziej Falko pajacuje, rozrabia, jakby jego zachowanie miało być rodzajem uspokojenia moich nerwów, o regularnej i owocnej pracy nie ma mowy. Pies bryka, szaleje, podskakuje, podbiega, piszczy i naskakuje na mnie, co prowadzi do mojej jeszcze większej złości. Jedynym sposobem wtedy jest zostawić psa w uspokojeniu i samemu wziąć wiele głębokich wdechów.
Natomiast, kiedy jestem na absolutnym luzie,a na dodatek z jego głupot roześmieję się szczerze, przy ćwiczeniu nagradzam ze śmiechem i uśmiechem,to chłopaczysko owszem pląsa i poszczekuje,ale z radości i jak pisała Magda, chce więcej ćwiczeń :)
Choćbyś powiedział o sobie i swoim psie wszystko, to i tak zawsze zostaje coś do powiedzenia...
vega_bw
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Falko zwany Rudym ;)
Imię: Beata
Lokalizacja: Nad Słoną Wodą
Pochwały: 23
Dołączył(a): 26 wrz 2012, o 09:06

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Crazywithdog » 23 paź 2015, o 10:37

Ja myślę że to jest też mój problem, często się stresuje jak ćwiczę z psem, szczególnie przy szkoleniowcy, zauważyłam że moja psica lubi wszystko na wesoło, muszę zmienić nastawienie:)
Crazywithdog
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
2 lata członkostwa2 lata członkostwa
Imię: Anna
Wiek: 25
Lokalizacja: Poznań
Dołączył(a): 7 sie 2015, o 22:58

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 23 paź 2015, o 11:26

Lena nauczyła się w ogóle bawić piłką tylko dlatego, że jako mniej umiejący teorii przewodnik spontanicznie bawiłam się piłką i zachęcałam ją do tego samego pokazując, że bawienie się jest bardzo fajne. Sama też lubię bawić się piłkami i tak trochę po dziecięcu po prostu się bawiłam. Efekt jest taki, że piłka stala się przyjacielem Lenki. Ale później już na treningach pod regulamin zaczęłam pilnować swojego ciała i tego "braku pomagania gestem" przez co pies lekko zgłupiał i odebrał moją zmianę jako niezadowolenie i pewnie rodzaj kary.

Beatko - niby tak, niby wpadłam. Ale wiesz, jednak atmosfera sportowa i mnie się lekko udziela, pomimo, że odżegnuję się od tego. Widziałam niedawno trening sportowy klubowiczów, gdzie przewodniczki były mocno... ujmę to może tak- bardzo poważnie podchodziły do każdego gestu wykonanego przez psa i zabawę traktowały dość sucho, jako element nagradzający psa. NIe wiem, czy jasno się wyrażam, one raczej się nie bawiły, one trenowały sport i psy też mialy trenować sport i się doskonalić... Takie podejście. NIestety w rywalizacji sportowej gdy pojawia się już element dążenia do perfekcji zaczynamy powoli odruchowo zapominać, że chodzi o coś innego, nie o krzywy siad a o ukochanie przewodnika przez psa i na odwrót. Szczerze mówiac ciekawa jestem, czy da się znaleźć balans. Ja odczuwam to jako niezwykle trudne zadanie.
Pewnie sportowcy powiedzą, że przecież tak, przecież to wspólna praca laczy itp. Ale moim zdaniem nie, skoro pies ma zmieniać pozycję padając na ziemię i wycofując do siadu podrywając tułów jednocześnie bez cofania lapami. Pies nie posiadający tego w swej naturze zaczyna być uczony czegoś sztucznego - a to już zahacza o cyrk.
Z chodzeniem na kontakcie to samo.


Jeszcze coś dodam. Jeden z moich psów nie umie pacać, nie potrafi i tyle, ma za krótkie lapki. Jednak trenerka uważa, że nigdy nie jest tak, że coś nie może być lepiej i mam ten element ćwiczyć dłużej, w koncu uważa - on załapie. Trzeba do tego dążyć. Ja jednak nie rozumiem w tym momencie idei, pies musi być długo naprowadzany, nie rozumie o co mi chodzi i choć się stara nie wychodzi mu. Pies się stresuje, ja nie mogę nagrodzić, bo nagradzałabym źle wykonane warowanie, czyli utrwalę warowanie z przystawieniem lap. I tak można się bujać długo. Jemu nie wychodzi, ja się stresuję nie tyle tym, że jemu nie wychodzi, ale co ja robię źle, że jemu nie wychodzi -i kółeczko się nakręca.
Moim zdaniem (mogę się mylić) jeśli pies nie złapie celu ćwiczenia w 2- 3 powtorzenia i sam nie doskonali to trzeba sobie odpuścić, bo nic z tego taką drogą nie wyjdzie. Czarek tak ma, jeśli coś mu się dobrze pokaże on to lapie wlaśnie zwykle po 2 powtórzeniu, albo też od razu i wtedy robi to coś dalej szybko i perfekcyjnie. Jeśli tak nie jest to bardzo szybko nadchodzi moment, że naprowadzanie na ćwiczenie jest już spalone, bo trwa za długo i pies mi utrwalił komendę tylko i wyłącznie na naprowadzaniu. U Czarka taki moment częśto jest już po 3-4 powtórzeniu. Najlepiej, żeby pies od pierwszego momentu zlapał o co chodzi i tu rola trenera, żeby nauczyć przewodnika takiej pracy z psem, by to od razu wyszło. Wtedy od razu motywacja idzie do góry. Dobrze myślę?
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez vega_bw » 23 paź 2015, o 13:57

"norineko"
Jeszcze coś dodam. Jeden z moich psów nie umie pacać, nie potrafi i tyle, ma za krótkie lapki. Jednak trenerka uważa, że nigdy nie jest tak, że coś nie może być lepiej i mam ten element ćwiczyć dłużej, w koncu uważa - on załapie. Trzeba do tego dążyć. Ja jednak nie rozumiem w tym momencie idei, pies musi być długo naprowadzany, nie rozumie o co mi chodzi i choć się stara nie wychodzi mu. Pies się stresuje, ja nie mogę nagrodzić, bo nagradzałabym źle wykonane warowanie, czyli utrwalę warowanie z przystawieniem lap. I tak można się bujać długo. Jemu nie wychodzi, ja się stresuję nie tyle tym, że jemu nie wychodzi, ale co ja robię źle, że jemu nie wychodzi -i kółeczko się nakręca.
Moim zdaniem (mogę się mylić) jeśli pies nie złapie celu ćwiczenia w 2- 3 powtorzenia i sam nie doskonali to trzeba sobie odpuścić, bo nic z tego taką drogą nie wyjdzie. Czarek tak ma, jeśli coś mu się dobrze pokaże on to lapie wlaśnie zwykle po 2 powtórzeniu, albo też od razu i wtedy robi to coś dalej szybko i perfekcyjnie. Jeśli tak nie jest to bardzo szybko nadchodzi moment, że naprowadzanie na ćwiczenie jest już spalone, bo trwa za długo i pies mi utrwalił komendę tylko i wyłącznie na naprowadzaniu. U Czarka taki moment częśto jest już po 3-4 powtórzeniu. Najlepiej, żeby pies od pierwszego momentu zlapał o co chodzi i tu rola trenera, żeby nauczyć przewodnika takiej pracy z psem, by to od razu wyszło. Wtedy od razu motywacja idzie do góry. Dobrze myślę?

Hmmm zastanawiałam się nad tym...
Mamy podobne spostrzeżenia, z tym,że jak nam coś nie wychodzi,to nie porzucam tego na amen,a jedynie odkładam na jakiś czas,bym mogła dojrzeć, przemyśleć,co spaprałam. Zdarzają się rzeczy, których Falko bardzo nie lubi robić i tu nie wymagam perfekcji,a jedynie poprawności.
Odnosząc się to tego pierwszego, cytowanego akapitu,to zgodzę się,że koło się zamyka, Twoja frustracja rodzi psią frustrację, psia Twoją, koło się zamyka. Ostatnimi czasy mocno obserwuję swojego owczarra i dochodzę do wniosku,że im bardziej staram się go zrozumieć i faktycznie tę nić udaje się nawiązać, tym bardziej pies szuka kontaktu ze mną i oferuje różne zachowania, tym chętniej i precyzyjniej pracując. Nawet, kiedy coś mu nie wychodzi,to nie okazuje zniecierpliwienia,a jedynie kombinuje, jak coś zrobić,żeby mnie zadowolić i zasłużyć na nagrodę.
Owszem, rola trenera jest ogromna,ale wydaje mi się,że troszkę nie masz racji,bo nie zawsze pies załapuje rzecz od razu, czasem trzeba kilku powtórzeń i odłożenia,by mu się w główce poukładało-przynajmniej mój tak ma. Zgodzę się natomiast, z tym stwierdzeniem,że sukces psa i radocha przewodnika bardzo podnoszą futrzastą motywację ;)
Choćbyś powiedział o sobie i swoim psie wszystko, to i tak zawsze zostaje coś do powiedzenia...
vega_bw
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Falko zwany Rudym ;)
Imię: Beata
Lokalizacja: Nad Słoną Wodą
Pochwały: 23
Dołączył(a): 26 wrz 2012, o 09:06

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 23 paź 2015, o 15:44

Może rzeczywiście za bardzo generalizuję, bo to będzie bardziej zlożone, np. zależy od tego, co ćwiczymy. Niemniej - na przykład pozycje. Jesli naprowadzam psa na pozycję siad - on wykona - ok. Jeśli na waruj, ale - jak nas uczono- z wykorzystaniem "susełka", czyli - naprowadzam na susełka targetem lub ręką ze smakiem, potem mam robić szybki ruch w dół, by pies przypadł lapami do podłoża i to nie wychodzi, to już po kilku sesjach po kilka powtórzeń pies ma utrwalone - no wlaśnie, czy nie podążanie za ręką? :negatyw:
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Crazywithdog » 23 paź 2015, o 19:10

A naprowadzacie smakami czy targetem też?
Dla mnie najgorsze jest podejście które jednak jeszcze występuje u niektórych trenujących, że pies ćwiczy i idzie do klatki, ćwiczy i klatka i tak w kółko, spacer sporadycznie. Rozumiem, że na początku gdy jeszcze nie ma tej więzi, uczy się dopiero psa to jest pod maksymalną kontrolą, żeby nie zrobił czegoś, co mu się spodoba czy będzie samonagradzające a nam będzie potem przeszkadzać w życiu - właśnie to był jeden z moich błędów, początkowo pozwalałam psu na za dużo swobody i teraz niektóre nawyki ciężko wyplenić. Ale potem gdy już więź jest to dlaczego ten pies nie może mieć więcej luzu? Ja bym nie mogła zrezygnować ze spacerów, uwielbiam patrzeć na bawiące się psy i próbować tropienia z psem oraz wspólnie biegać i pokonywać różne przeszkody, frajda:)
Crazywithdog
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
2 lata członkostwa2 lata członkostwa
Imię: Anna
Wiek: 25
Lokalizacja: Poznań
Dołączył(a): 7 sie 2015, o 22:58

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 23 paź 2015, o 20:07

Tak często robią sportowcy z tą klatką. Tłumaczą, że wtedy pies bardziej jest nakręcony na pracę z człowiekiem (no bo wreszcie ktoś się nim zajmuje i nie jest nudno). Mnie się wydaje, że ta klatka właśnie nie dotyczy psów po przejściach tylko m.in/sportowych, od szczeniaka przygotowywanych do konkretnych zadań, chodzi o to, by w psie wyrobić odruchy i żeby nic innego ich nie zaburzało. U psa rodzinnego, towarzyszącego - po prostu takiego naszego to trochę takie...dziwaczne. U psów jeźdżących na zawody też wymagane jest czasem przebywanie w kennelu w czasie jakichś czynności - chyba chodzi o względy bezpieczeństwa, nie zawsze można psa zostawić w obcym miejscu bez obaw, a tam jest wiele psów, o nieszczęście nietrudno. POdobnie jest z psami sużbowymi - ale tu wyjaśnią specjaliści.
Ok, rozumiem klatkę jako azyl dla psa, takie legowisko - jeśli sam chce - proszę bardzo. Ja nie mam z dwóch powodów. Pies ze schroniska raczej nie lubi krat, niektórym to się kojarzy traumatycznie do końca życia. I nie mam zamiaru przypominać psom czegoś z ich przeszłości. To raz. Dwa - nie mam na klatkę miejsca w domu, psy śpią ze mną w łózku i to jest ich azyl. Kot ma swój plecak transportowy, z którego może korzystać dowolnie, jako azylu tez - i nie chce tak korzystać, woli moje kolana i moją pościel. Moze kiedyś przyzwyczaję psy do jakiś materiałowych bud, jeśli będzie taka konieczność.
Moje psy też są po przejściach i szczerze mówiąć ja mam doświadczenia takie, że pierwszego dnia trzeba wymagać od psa podstawowych rzeczy, które chcemy potem mieć doskonale zrobione. Np. Lena pierwszego dnia musiała nauczyć się chodzić spokojnie bardzo blisko nogi (nie szarpać) i siadać. Wykonano. Poprzednia psica zostałą zwalona z tapczanu stanowczo (domownicy się nie godzili na psa w lóżku). Czarek nie miał wymagań, miał być tymczasem, niemniej był bardzo chory. Osobiście nie wiem co z tą więzią, bo ja ją miałam jeszcze w schronisku i od razu była ona silna. I dotyczyło to 100% psów i 100% kotów, które kiedykolwiek ratowałam skądkolwiek. Nawet obce psy czasem przywiązywały się po bardzo krótkim czasie do mnie tak, że wyły potem zostając u swoich wlaścicieli przywołując mnie z powrotem. Myślałam, że każdy tak ma?
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 23 paź 2015, o 20:11

Sportowe szkolenie przestaje być szkoleniem, staje się cyrkową tresurą. To już nie dla mnie obecny sport - szkolenie ma być dla mojej psicy przyjemnością, nie stresem.

Jeśli przewodnik przekazuje głosem sygnał - dobrze, podaje smaka, rzuca piłeczkę, a sam jest w tym czasie napięty i zdenerwowany, pies otrzymuje sprzeczne sygnały. Psiego nosa oszukać się nie da - zmieniony zapach naszego ciała jest dla psa sygnałem, że coś jest nie tak. Stres, niezadowolenie, gniew - zmienia zapach naszego ciała - do tego dojdzie minimalna różnica gestu czy wyrazu twarzy - pies jest mistrzem odczytywania sygnałów pozawerbalnych. To tak, jakby dziecku obiecywać za podejście bliżej czekoladę, jednocześnie nieudolnie chowając za plecami pas, którym dziecko dostawało baty.
Jak nas diabli biorą lub odczuwamy zniecierpliwienie czy tylko brak zadowolenia - to lepiej iść na wódkę/piwo/lody/pizzę - niepotrzebne skreślić - a psu dać święty spokój. Bo co najwyżej zepsujemy poprzednią pracę, a już na pewno niczego nie poprawimy.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Brawurka » 23 paź 2015, o 20:36

Zofia napisał(a):Jeśli przewodnik przekazuje głosem sygnał - dobrze, podaje smaka, rzuca piłeczkę, a sam jest w tym czasie napięty i zdenerwowany, pies otrzymuje sprzeczne sygnały. Psiego nosa oszukać się nie da - zmieniony zapach naszego ciała jest dla psa sygnałem, że coś jest nie tak. Stres, niezadowolenie, gniew - zmienia zapach naszego ciała - do tego dojdzie minimalna różnica gestu czy wyrazu twarzy - pies jest mistrzem odczytywania sygnałów pozawerbalnych. To tak, jakby dziecku obiecywać za podejście bliżej czekoladę, jednocześnie nieudolnie chowając za plecami pas, którym dziecko dostawało baty.
Jak nas diabli biorą lub odczuwamy zniecierpliwienie czy tylko brak zadowolenia - to lepiej iść na wódkę/piwo/lody/pizzę - niepotrzebne skreślić - a psu dać święty spokój. Bo co najwyżej zepsujemy poprzednią pracę, a już na pewno niczego nie poprawimy.
Zofia


Święte słowa!!! :dzięki:
Nie traktuj psa jak człowieka, żeby on nie potraktował Cię jak psa
Dbajmy o kulturę języka polskiego na forum; używajmy wielkich liter, znaków przestankowych i programów "wyłapujących" błędy ortograficzne, jeżeli ktoś sam sobie z nimi nie radzi ...
Obrazek
Brawurka
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Amon, Pera
Imię: Aneta
Wiek: 45
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 29
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:11

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post