Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Przepisy dotyczące psów oraz informacje o psach ukazujące się w szeroko rozumianych mediach.

Sprawa ON-ki Kory

Nieprzeczytany postprzez Rafka » 27 gru 2012, o 18:01

Inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt zapukali do drzwi pana Zdzisława z Warszawy i odebrali mu 12-letniego psa. Wcześniej dostali zawiadomienie, że zwierzę jest z zaniedbane. Kora trafiła do weterynarza. Okazało się, że cierpiała na typowe dla starszego psa dolegliwości. Mimo to, do właściciela już nie wróciła.


Kora: 12-letnia suka rasy owczarek niemiecki. Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkała na posesji w Warszawie. 1 kwietnia została zabrana przez Pogotowie dla Zwierząt. Powodem było zawiadomienie, jakie wpłynęło do pogotowia.

- Powiedziano nam, że pies w okresie zimowym, pomimo swojego schorzenia, czyli zwyrodnienia stawów biodrowych, przebywał na zimnym podłożu, w śniegu. Mieliśmy informację, że pies trzepał głową, co mogło wskazywać na zapalenie uszu, oraz że z czasem zaczęła pojawiać się u niego
wydzielina ropna wymieszana z krwią z ucha – opowiada Dominika Sadowińska, prezes Pogotowia dla Zwierząt.

Z tą argumentacją nie zgadza się właściciel psa. Mówi, że choroby Kory były zdiagnozowane i leczone.

- Chorowała na genetyczne zwyrodnienie kręgosłupa z paraliżem tylnych łap, co było potwierdzone badaniem w klinice. Na zapalenie ucha też była leczona – mówi Zdzisław Pogorzelski, właściciel Kory.

- Stan pieska, jeżeli chodzi o utrzymanie był dobry. Kora była starym psem, starość ma swoje choroby i to było widać, ale utrzymanie jej było bardzo dobre – potwierdza Stanisław Sopciński, lekarz weterynarii, który leczył psa przed odebraniem.

Mimo to, Kora została zabrana z posesji. Pogotowie dla Zwierząt o transport psa poprosiło warszawską straż miejską.

- Spakowaliśmy go w nasze środki transportu, pies był łagodny. Został odwieziony na miejsce wskazane przez inspektora, była to granica miasta stołecznego Warszawy, przy Konstancinie – opowiada Piotr Mostowski, dowódca Patrolu Eko Straży Miejskiej w Warszawie.

Pojechaliśmy do Konstancina, do lecznicy, którą wybrało Pogotowie dla Zwierząt. Szef placówki mówi, że psa badały dwie lekarki. Obie diagnozy były podobne. Nie wskazywały na zagrożenie życia psa.

- Był to pies zaawansowany wiekiem, miał przypadłości charakterystyczne dla starszych owczarków: słabo umięśniony tył, lekki niedowład. Doktor stwierdziła, że ma zapalenie uszu. Raczej nie powinien zostać odebrany właścicielowi. W ustawie jest wyraźnie napisane, że organizacje prozwierzęce mogą interweniować w razie zagrożenia zdrowia i życia. W naszej ocenie takiej sytuacji tutaj nie było – opowiada Dariusz Różycki, szef lecznicy.

- Wyznaczyliśmy sobie termin, godzinę, żeby właściciel przedstawił dokumenty, wówczas pies miał zostać mu oddany. Nigdy tego nie zrobił – mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

Pogotowie dla Zwierząt przysłało nam opinie innych lekarzy, którzy badali Korę w kwietniu i maju. Nie wynika z nich jednak, że życie psa w dniu odebrania było zagrożone. Właściciel psa więcej go nie zobaczył. Według Pogotowia dla Zwierząt u Kory zdiagnozowano nowotwór złośliwy i to było powodem uśpienia zwierzęcia.

- Kora została poddana eutanazji ze względów humanitarnych. Na stole operacyjnym okazało się, że ma rozległy nowotwór z przerzutami w jamie brzusznej – mówi przedstawicielka Pogotowia dla Zwierząt.

- Bez mojej wiedzy, bez mojej zgody, zadysponowali o tym, żeby psa uśmiercić – żali się Zdzisław Pogorzelski, właściciel Kory.

Pogotowie dla Zwierząt po odebraniu Kory złożyło zawiadomienie w prokuraturze o znęcaniu się nad psem. Sprawa została umorzona. Teraz zażaleniem pogotowia na tę decyzje zajmuje się sąd. Natomiast Zdzisław Pogorzelski złożył doniesienie o przywłaszczeniu Kory przez inspektora Pogotowia dla Zwierząt.

- Nie wykluczam, że mogą być postawione takie zarzuty pracownikom pogotowia. Codzi o przywłaszczenie tego psa – informuje Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.*


http://www.interwencja.polsat.pl/Interw ... ml#1307830
Rafka
Avatar użytkownika
Świeżak
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Imię: Marta
Wiek: 34
Lokalizacja: Trójmiasto
Pochwały: 2
Dołączył(a): 22 gru 2012, o 21:46

Re: Sprawa ON-ki Kory

Nieprzeczytany postprzez Brawurka » 27 gru 2012, o 18:45

Powtórzę to co napisałam na FB:
Brak słów na komentarz. A wokół tyle psiego prawdziwego nieszczęścia ...
I jak często nie można się doprosić jakiejkolwiek interwencji.
Nie traktuj psa jak człowieka, żeby on nie potraktował Cię jak psa
Dbajmy o kulturę języka polskiego na forum; używajmy wielkich liter, znaków przestankowych i programów "wyłapujących" błędy ortograficzne, jeżeli ktoś sam sobie z nimi nie radzi ...
Obrazek
Brawurka
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Amon, Pera
Imię: Aneta
Wiek: 45
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 29
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:11

Re: Sprawa ON-ki Kory

Nieprzeczytany postprzez reinevan » 27 gru 2012, o 20:48

Koniec roku, więc trzeba sobie poprawić statystyki, a może by się wreszcie zajęli prawdziwymi psimi tragediami?? Nóż się normalnie w kieszeni otwiera. Pewnie ta banda oszołomów mnie by Czikę też odebrała, bo pies nie zawsze był czysty i pachnący (spróbujcie sparaliżowanego, robiącego pod siebie dużego psa codziennie kąpać - nie ma takiej opcji).
reinevan
Losowy avatar

Re: Sprawa ON-ki Kory

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 27 gru 2012, o 21:24

Mnie to trochę dziwi, że wlasciciel własnego psa nie wybrońil. Przecież Weci prowadzą dokumentację i widza zaangażowanie lub nie - właściciela.
A może obiecali właścicielowi że odmlodza jego psa bo maja super weta?noż się w kieszeni otwiera!!!
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Sprawa ON-ki Kory

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 7 sty 2013, o 14:19

Nie wyobrażam sobie tego by ktoś mi zabrał starego psa i uśpił! Mojego schorowanego psa musiałam uśpić sama i, mimo, że to było jedno z najgorszych przeżyć w życiu, nie wyobrażam sobie by mnie przy nim nie było w jego ostatnich chwilach! Jak można na koniec życia zabierać psa z domu i go uśmiercić! A tyle biednych psów czeka na pomoc... :-((
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Re: Sprawa ON-ki Kory

Nieprzeczytany postprzez Bazooka » 7 sty 2013, o 14:56

a ja mam takie pytanie (przepraszam ze na tym watku, ale sprawa troche podobna)
Bylam w schronisku w Polsce i widzialam (miedzy innymi oczywiscie) owczarka: pies dziwnie trzymal glowe, dziwnie reagowal (moim zdaniem byl niewidomy) do tego zauwazylam dosc duze zgrubienie w okolicy stawu lapy tylnej, co powodowali ze pies wyraznie kulal. Na teren schroniska zostalam...wprowadzona w asyscie pracownika, nie odstepowal mnie ani na chwile. Gdy pokazalam mu psa, zaczal sie glupio tlumaczyc ze...nic nie widzi, ze przeciez psu nic nie jest.... Zaczelam byc dociekliwa, wypytywalam kto sie psami opiekuje, pracownik powiedzial ze weterynarz ma odwiedzic schronisko w...najblizszych dniach( to bylo miedzy swietami a sylwestrem) Bylam jeszcze raz w schronisku i dalej ten pies wygladal nieciekawie. Inny pan pracujacy tam, nie potrafil mi odpowiedziec skad pies sie u nich wzial i dlaczego nikt go nie leczy.

Czy wiecie jakie ja, jako zwykly czlek odwiedzajacy schronisko ma prawo wiedziec CO SIE TAM DZIEJE.
To jest to "slawne" schronisko w Raciborzu w ktorym wroclawski TOZ stwierdzil glodzenie psow ( w tym jeden pies-owczarek po odebraniu go z tej umieralni, niestety umarl: wychudzony i chory)
Wiem ze wladze miasta idiotycznie bronia kierownictwo i pracownikow schroniska i ...nic sie dalej nie dzieje: ci ludzie jak tam pracowali...tak i dalej pracuja. Owszem, w budach byla swieza sloma, psy mialy jakies surowe kosci do obrgyzania...ale: tam panuje dziwna atmosfera- kazdy odwiedzajacy jest traktowany jak intruz i dziwnie sie na ludzi tutaj patrzy.
Powiedzcie, mieszkacie w Polsce: jakie sa szanse zwyklych ludzi, zeby mozna bylo cos zdzialac dla tych biednych psow. Dlaczego odwiedzajacy nie maja prawa cokolwiek sie dowiedziec o przebywajacych tam zwierzetach?
Bazooka
Losowy avatar

Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje