Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Tematy związane z owczarkami niemieckimi.

Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez Brawurka » 17 paź 2013, o 12:15

To już kolejny artykuł w sieci o stresie, jaki rzekomo fundujemy naszym psom "zmuszając je" do aktywności ...
:scratch
I to tak serio???
Może jednak zacznę pozwalać moim psom wyskakiwać z auta natychmiast po otwarciu drzwi, bo przecież takie czekanie na pozwolenie też musi je stresować. :ooops:

http://bavariateam.blogspot.com/

"Pożegnanie z dogtrekkingiem czyli NO MORE STRESS and CORTISOL

Wszyscy pytają: dlaczego nie było Cię na dogtrekkingu?
Dlaczego nie startujesz?
Zawsze startowałaś!

A ja odpowiadam: ROZWIJAM SIĘ :)

Na seminarium w 2011 Turid Rugaas - znana w Polsce z książki "Sygnały uspokajające u psów" głośno i wyraźnie podkreślała jak zły wpływ na psa ma startowanie w jakichkolwiek zawodach, wtedy owszem zaczęłam obserwować swoje psy jak i również znajomych. Jednak poza obserwacjami, nic nie zrobiłam (czego dzisiaj żałuję)

Turid mówiła również o wszystkich startach z psem o miejsca, medale - jeśli TY się stresujesz, to Twój pies również - taka była jej obserwacja.
Gdy jeździsz z psem rowerem, gdy pies podpięty jest do roweru - taki jednostajny ruch jest nienaturalny dla psa - bo gdy poobserwujemy puszczonego luzem czworonoga to zobaczymy, że biegnie szybko, zwalnia, węszy, pobiegnie, pójdzie spacerkiem itd. Wtedy gdy jeszcze mój rower nie zmienił właściciela, postanowiłam, owszem jeździć na rowerze, jednak powoli i puszczać psa, gdzie tylko były bezludne łąki. I to była pierwsza zmiana.

Kolejną zmianą było odejście od rzucania piłeczek i patyków - kiedyś przed "erą mojego rozwoju" oczywiście, że Nelcia biegała za piłeczką - bo przecież musi się pies "wybiegać". Ale znowu mi coś nie pasowało - pies jakoś się nie wybiegiwał, ani nie był spokojniejszy, a im więcej kilometrów zrobiłam, to taaak, była śpiąca, jednak kolejnego dnia musiałam chodzić jeszcze dłużej i dłużej...
Owszem mój pies doskonale trenował, bo na im dłuższe spacery chodziłam, tym lepszą miała formę - jak w sporcie:), co za tym idzie - spacery trwały coraz dłużej.
Kolejny element spacerów to rzucanie piłeczek czyli nic innego jak polowanie na ofiarę.
Nasze psy, jakkolwiek niektóre zminimalizowane czy też olbrzymie nadal utrzymują ŁAŃCUCH ŁOWIECKI, co oznacza, że:
TROPIĄ - WYPATRUJĄ - PODCHODZĄ - GONIĄ - CHWYTAJĄ-ZABIJAJĄ - ROZSZARPUJĄ i ZJADAJĄ.
W wyniku hodowli psów w różnych celach, niektórym psom wyeliminowano CHWYTANIE i ROZSZARPYWANIE - bo czy rozszarpujący Border Collie będzie dobrym pasterzem?
Rzucanie piłeczki to nic innego jak podnoszenie adrenaliny oraz wydzielanie hormonu stresu czyli kortyzolu i wykorzystanie wszystkich elementów ŁAŃCUCHA ŁOWIECKIEGO - no ale czy znacie kogoś kto rzuci piłeczką RAZ? DWA? Nie, przeciętny właściciel psa rzuca przez godzinę piłeczkę, zaprowadza psa do domu, wychodzi do pracy i zastanawia się po powrocie: Dlaczego mój labrador rozdrapał ścianę? Dlaczego zjadł dywan? Dlaczego poobgryzał meble?
A niestety wyrzut hormonów związanych ze wcześniejszym piłeczkowym spacerem, nie opada od razu po zamknięciu drzwi.
To skoro napisałam już o KORTYZOLU - to faktycznie, Turid wciąż mówiła: cortisol, cortisol...wyrzut kortyzolu...i jakie są tego efekty. Nie będę wdawać się w szczegóły naukowe, jednak kiedy kortyzol dotyczy nas i naszego psa?
A no zawsze i wszędzie - pies faktycznie przeżywa stres gdy pakowane są walizki, idzie w gości, przejedzie obok niego duże auto, musi "przywitać się" z innym psem, poznaje innych ludzi etc - i tu jest ważna socjalizacja. Ale... co gdy sami jesteśmy przyczyną niepotrzebnego stresu?


Na mecie
W takim razie co z dogtrekkingiem?

Startując w kategoriach LONG, zawsze startowałam kilka godzin wcześniej, nigdy nie byłam częścią odprawy, ani wielopsowego powrotu. Nie widziałam całej oprawki przed i po zawodach.

Gdy wystartowałam w fitnessie - czyli kategorii najpopularniejszej, bo najkrótszej - zobaczyłam jak to naprawdę wygląda - kilkadziesiąt psów na starcie, wszystkie ujadają, po mapy zawodnicy ustawiają się z psami, psy wtedy są w bardzo niekomfortowej sytuacji - są zmuszane do interakcji z innymi, kiedy jego Pańcio/Pańcia zajęci są odbieraniem pakietu startowego. Zawodnicy, których psy przypięte są linkami amortyzacyjnymi zmuszane są do "witania się", a uwierzcie mi, słabo rozdziela się gryzące się psy, które uwiązane są do człowieka...
Kolejny czynnik to wspólny start, nagle wszyscy biegną w jednym kierunku, nadal psy ujadają, adrenalina i kortyzol rosną, monotonny bieg z psem, gdy pies nie ma czasu się nawet załatwić - samce nie mają czasu "poznaczyć" terenu, czas jest najważniejszy i po dobiegnięciu do mety - psy doprowadzane są do wspólnego wodopoju, co w tym przypadku stworzyć niepotrzebne sytuacje zapalne, gdy pies jest nadal na wysokich obrotach. A do tego gdy dochodzi czynnik ludzki - taaak, poddenerwowanie człowieka, ochota na puchar, na medal, na pudło ma ogromny wpływa na psa - z opanowanego wcześniej psa mamy tykającą bombę. A co się stanie, gdy z tym samym psem kolejnego dnia wystartujemy w zawodach agility - kolejnym stresorem... a kolejnego pies będzie miał nieprzyjemne spotkanie na spacerze z innym psem?
Podniesiony kortyzol utrzymuje się w organiźmie kilka dni w zależności od czynnika stresującego czy metabolizmu, po takim starcie możliwe, że pies pójdzie na imieniny do cioci, spotka się z dwójką dzieci i przy tym niby mało stresującym spotkaniu przeleje się miarka. Co wtedy się stanie? I czyja to wina? PSA. Zawsze psa, który jest narzędziem w rękach człowieka.

Wyobraźmy sobie zachowanie trzyletniego dziecka, które rano zostało zabrane do krainy zabawek - stymulujące kolory, dużo nowych dzieci, zapachów, nowe panie, a po południu dodatkowe zajęcia czyli np wizyta w gdyńskim Eskperymencie. Nie za dużo?
Hasło reklamujące dogtrekking jest doskonałe: WYJDŹ NA SPACER Z PSEM.
Jednak gdzie tu spacer? Gdzie tu trekking? Gdzie w tym wszystkim czyli biegu o marchewkę jest PIES? Po co w tym wszystkim jest PIES?

W internecie jest wiele artykułów mówiących o skutkach długotrwałego stresu na organizm - między innymi artykuł Agaty - jednak podstawowe skutki to depresja, lękliwość, agresja, spadek odporności - może ostatnio pies miał problemy ze skórą? Stał się nadpobudliwy? Agresywny? A może jest niejadkiem?

W związku z obserwacjami stanów mojego psa i rozmowami z trenerami i psimi terapeutami w Polsce, postanowiłam nie narażać jej na tego rodzaju stres i nie uczestniczyć w zawodach. Koniec, kropka."
Nie traktuj psa jak człowieka, żeby on nie potraktował Cię jak psa
Dbajmy o kulturę języka polskiego na forum; używajmy wielkich liter, znaków przestankowych i programów "wyłapujących" błędy ortograficzne, jeżeli ktoś sam sobie z nimi nie radzi ...
Obrazek
Brawurka
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Amon, Pera
Imię: Aneta
Wiek: 46
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 29
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:11

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez Joan » 17 paź 2013, o 12:42

Stres jest motywacją i siłą adaptacyjną. Podstawowa sprawa: bez stresu nie ma życia.

Autor postu otrzymał pochwałę
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 55
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 17 paź 2013, o 13:07

Ktoś się stresować musi i będę to albo ja, albo moja suńka, haha.
Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem: ,,Rzucanie piłeczki to nic innego jak podnoszenie adrenaliny oraz wydzielanie hormonu stresu czyli kortyzolu i wykorzystanie wszystkich elementów ŁAŃCUCHA ŁOWIECKIEGO''.
Jeśli dobrze pamiętam, to Pani Zofia na tym forum napisała nie jeden raz już chyba, że aportowanie to jest tylko końcówka tego łańcucha zachowań, i że nie należy zapominać o.... (bez niespodzianki) tropieniu.

W mojej suńcekundelce (jakby ktoś pytał o rasę to jest to Uliczny Zakapior Brazylijski) najprawdopodobniej drzemie terrier (terrierystka to jej drugie imię), jest porywcza i impulsywna, i faktycznie, dodatkowe jej pobudzanie nie ma sensu (i tu się chyba zgadzam z głównym przesłaniem tekstu ). ,,Stresuję'' ją jedynie posłuszeństwem i treningiem cierpliwości (jej i mojej :lool: ). Wyrzucenie piłeczki w nagrodę za różne dobre zachowania, nauka spokojnego chodzenia i zabawa w szukanie i tropienie to jest nasza rutyna i ta rutyna ją baaaaaaaaardzo wyspokoiła przez ostatnie dwa lata. Suńka potrafi spokojnie odpoczywać, nie niszczy rzeczy, pięknie zostaje sama.
I jeszcze, chciałabym nie musieć chodzić do pracy, mieć do czynienia z osobami, których nie lubię, nie umawiać się na konkretne godziny, bo to mnie wszystko bardzo stresuje :-P . Pod palmą na hamaku z drinkiem w ręku spędzać całe dnie chciałabym... (Ach, nie wysiedziałabym.... też narwana jestem, hahaha)
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 35
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 29
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez kalyna » 17 paź 2013, o 13:19

Brawurka napisał(a):Może jednak zacznę pozwalać moim psom wyskakiwać z auta natychmiast po otwarciu drzwi, bo przecież takie czekanie na pozwolenie też musi je stresować. :ooops:

One nie mogą jeździć samochodem, bo to też je stresuje :diabeł:
więc problem z wysiadaniem zniknął :lool:
kalyna
Avatar użytkownika
Moderator
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Sonia & Ghandi
Imię: Alina
Wiek: 28
Lokalizacja: Krotoszyn/Poznań
Pochwały: 14
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 11:34

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez CanisFamiliaris » 17 paź 2013, o 13:30

Pod spodem jest artykuł o tropieniu. Zastanawiam się czy tropienie też nie jest stresujące :P no bo przecież frustracja jak pies się na śladzie pogubi też może być szkodliwa :D
CanisFamiliaris
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Bura Won Do Domu :)
Imię: Marzena
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 34
Dołączył(a): 8 kwi 2013, o 07:33

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez vega_bw » 17 paź 2013, o 13:52

Łącząc wszystko w jedno:
-mój pies rozniósł by mi mieszkanie, poobgryzał meble i zdemolował kwiatki w doniczkach, gdybym się nim nie zajęła porządnie choćby dwie godziny dziennie
-moje zwierze samo domaga się aktywności ze mną i prosi się o trening
-moje zwierze na hasło:"jedziesz autem" szaleje z radości
- jw- błaga o piłkę na dworze- po czym po solidnym hasaniu zasypia słodko na swoim kocyku
Nie niszczy, nie wyje, prawie nie szczeka, więc absolutnie nie rozumiem autorki artykułu ;) i jej przemyśleń.
Tak, jak zostało powiedziane: stres, w niewielkich dawkach jest motywatorem,a bez stresu nie ma nauki, a na zakończenie nauki(zafundowanego stresu) jest zawsze super nagroda.
Zastanawiam się, czy ta pani nie pomyliła rodzajów stresu :D
Choćbyś powiedział o sobie i swoim psie wszystko, to i tak zawsze zostaje coś do powiedzenia...
vega_bw
Avatar użytkownika
Klubowicz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Falko zwany Rudym ;)
Imię: Beata
Lokalizacja: Nad Słoną Wodą
Pochwały: 23
Dołączył(a): 26 wrz 2012, o 09:06

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez AnnaJagna » 17 paź 2013, o 13:57

Wiece co, tak w ogóle to życie jest szkodliwe, niezdrowe, bo kto/co żyje, zawsze umiera. :przerażenie:
AnnaJagna
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: jeszcze nie ma
Imię: Anna
Wiek: 35
Lokalizacja: Natal, Brazylia
Pochwały: 29
Dołączył(a): 19 lis 2012, o 16:12

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 17 paź 2013, o 14:44

Dość dokladnie, taką mam nadzieję, pisałam w "Zwykłym niezwykłym.." o roli poszukiwania, poszukiwania szeroko pojętego i dającego dobry stres, spokojną wytrwałą motywację. I wszystkie ćwiczenia, zadania stawiane psu można ustawić jak poszukiwanie - o ile potem, nie od razu, i nie za każdym razem nastąpi lokalizacja zdobyczy pośredniej lub zastępczej, a potem pościg lub bez pościgu chwyt zdobyczy zastępczej. "Przepiłeczkowanie" jest tak samo złe jak "przeklikanie", a najgorsze dla normalnego psa jest bezrobocie.

Jesli fotografie, które oglądałam, były autentyczne, to psy pani Rugaas mało przypominały psy. Raczej zapasione, ledwie poruszające się baryłki.

To ja wolę prawie 10-letnią Raszkę, gdy czasem wycina mi jakiś numer tak jak dziś.
Trenowałyśmy z zaprzyjaźnionym goldenem, m.in. wytrzymywanie mimo widocznej zdobyczy zastępczej - nową dla Raszki zdobyczą było takie goldenie coś do aportowania, to się chyba damik nazywa. Posadzilam Raszkę i po chwili miała zaaportować - ale wykorzystała ułamek sekundy, gdy odwrociłam się do właścicielki goldena i tak cicho, bezszelestnie, choć niesamowicie szybko wystrzeliła po aport na własną łapę, że kiedy odwrociłam sie ponownie, zatkało mnie dosłownie - patrzę, oczom nie wierzę, i pytam gdzie Raszka??? a Raszka już wracała z damikiem, znajoma niemal turlała się ze śmiechu. Coś nowego było zbyt kuszące :lool:

Moje zwierzątko miewa często własne zdanie i mimo codziennych treningow nie zmienilo się ani w automacik, ani w zestresowaną, dygocącą szmatkę, jest nadal nadgorliwa w pracy i nadal nie stresuje się ani trochę, pozostając na 9 godzin sama we własnym czy zaprzyjaźnionym domu.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 17 paź 2013, o 14:49

Dooobre :).

Nie fundujcie Waszym psom 3h spacerów, nie wyrzucajcie im piłek!, nie chodzcie tam gdzie są inne psy i ludzie!, nie wolno z nimi mijac się na chodniku, trzeba robić tak, żeby się minąć szerokim łukiem a najlepiej iść w koło bloku :D.
;) ;) ;)

Jak się ma psa, to trzeba go utuczyć, żeby nie miał sił na więcej jak 5min spacer i nie miał sił myśleć :) :) :). Takie ledwo turlajace się psie beczki, dożywają długo mimo tego że jedzą kotlety i raz na pół roku zrobią dluuugi 2km spacer :lool:
;) ;) ;)

Ma-sa-kra :).
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Stresujące psie życie

Nieprzeczytany postprzez Brawurka » 17 paź 2013, o 18:02

Może świat nie da jednak się zwariować?
Fajna odpowiedź na powyższy artykuł:
http://www.panhusky.pl/2013/10/15/no-mo ... ej-strony/ :brawo:

"W ostatnich dniach pojawił się sieci interesujący artykuł związany z tematem DogTrekkingu, a dokładnie powodów rezygnacji z uczestnictwa jednej ze stałych uczestniczek. Artykuł jak wiele innych, wyraża subiektywne przekonania, których zwykle nie komentuję – szanując odmienne przekonania. Niestety napisany został w dość ostrym tonie, pretensjonalnym, co gorsza zawierającym sporo błędów merytorycznych, a także próbujący zniechęcić innych uczestników do startów w DogTrekkingach. Nie bardzo rozumiem intencji, ale mam nadzieję że autorka chciała – choć w nieudolny sposób – przedstawić kilka niebezpieczeństw, związanych z „psimi” sportami.

kortyzol9Poruszonych jest kilka kwestii, ale głównym przekazem jest stres podczas zawodów i wydzielanie na starcie przez organizm JEDNEGO z hormonów – kortyzolu. Pozwalam sobie zabrać głos na ten temat, gdyż posiadam dość sporą wiedzę na ten temat (dla uściślenia – w organizmie ludzkim). Zadałem sobie od wczoraj sporo trudu, aby poszukać publikacji i badań klinicznych jak to wygląda u psów. Okazało się, że różnice są niewielkie i dotyczą głównie spraw związanych z psychiką i emocjami, a to jedynie jeden z elementów stresu. Głównym zarzutem autorki artykułu jest poddanie psów ostremu stresowi podczas emocji wyzwalanych na starcie. Nie ma co do tego wątpliwości, absolutnie tego nie neguję. Każdy pies, w zależności od indywidualnej psychiki i zsocjalizowania podchodzi do tego inaczej. Są psy bardzo podniecone, negatywnie lub pozytywnie, agresywne albo biegające ze szczęścia (są też oazy spokoju leniwie czekające na start). Tak czy inaczej podpinamy takie zachowania pod stres i wydzielanie kortyzolu. Hormon ten teraz rodzi się nam jako mordercza substancja – nic z tych rzeczy.

kortyzol2Jak każdy składnik naszego ciała, jest niezbędny w funkcjonowaniu organizmu, jest jednym z podstawowych hormonów lipolitycznych, odpowiedzialnych za rozbijanie cząsteczek tłuszczu zgromadzonego w organizmie. Podobnie jak adrenalina, noradrenalina, czy somatotropina. Każdy z tych hormonów ma inne zadania i nawzajem się wspomagają – ale to nie jest treścią tego artykułu. Kortyzol służy też do nagłego wydobycia pokładów energii, dzięki którym możemy uciec, walczyć i być odpornym na ból. Jako ludzie jesteśmy w stanie hamować instynkty, psy mają z tym problem – stąd też częste „spiny” podczas zorganizowanych psich imprez. Mało tego, podobnie jak autorka, również jestem zdania że smycz jest bezpośrednim łącznikiem naszych emocji z psem. Ponoć uczestnicy biegający z psami są zestresowani, żądnymi „pudła” zawodnikami z klapkami na oczach. Takie emocje nie pomagają. I słusznie, ale znam doskonale wszystkich biegających uczestników DogTrekkingów i raczej nie mam wrażenia, że są zestresowani, nabuzowani i pałają żądzą zwycięstwa. Ze mną na czele. Ale do tego zaraz wrócimy. Mamy na razie problem z kortyzolem, dlaczego taki niedobry? Ponieważ wysokie stężenie jest niebezpieczne dla organizmu. Według autorki, jednorazowa sytuacja stresowa pod wpływem emocji (i powtórzona w np. w dniu następnym) może powodować długotrwałe, nawet kilkudniowe, utrzymywanie się hormonu we krwi zwierzęcia.

kortyzol3To tak nie działa, szanowni Państwo. Dlaczego? Bo poznaliśmy tylko jedną stronę medalu, a po drugiej stronie jest zdecydowanie więcej pozytywów. Przede wszystkim, wydzielanie hormonów (wszelkich) pod wpływem jednorazowego impulsu ma działanie gwałtowne i są dość szybko wykorzystywane przez organizm. Po za tym, w artykule nie ma słowa o innych hormonach, wydzielanych podczas części zawodów już po starcie. Część psów biegnie, te są w najlepszej sytuacji, część psów idzie, ale można uznać że wykonują jakąś pracę. Zwykle nie mniej niż godzinę. Wydzielane są kolejne hormony, skupimy się na endorfinach i endokannabinoidy. Te pierwsze, działają u wszystkich i biegaczy i piechurów – nie dość, że blokują wydzielanie kortyzolu, to jeszcze mają działanie antagonistyczne, zwane są nie bezpodstawnie hormonami szczęścia. Endokannabinoidy są jeszcze przyjemniejsze, zaczynają się wydzielać po długotrwałym, intensywnym wysiłku – jak bieganie, a co ciekawe tylko u ludzi i psów powodują zwielokrotnione działanie endorfin, euforię i odprężenie. Dodatkowo, działanie kortyzolu u psów blokują też poczucie bezpieczeństwa i bliskości opiekuna – z którym na trasie DT, często odludnej, jest związany mocniejszą więzią niż gdziekolwiek indziej. Tak przy okazji, podobnie działa to u ludzi. A to tylko chemiczna część pozytywnego wpływu biegania, fizycznych jest znacznie więcej… Reasumując, stres związany ze startem odchodzi w zapomnienie maksymalnie po kilkudziesięciu minutach. Psy też się uczą, wiedzą co się dzieje na starcie i tak samo bezpośrednio po nim.

kortyzol4Za to długotrwałe podniesione stężenie kortyzolu może być faktycznie niebezpieczne fizycznie, może powodować poważne schorzenia, jak cukrzyca, przerost nadnerczy czy nawet nowotwór. Ale to nie chwilowe zachowania stresowe są istotne, ale długotrwałe poddanie takiemu obciążeniu. Chociażby wtedy, kiedy nas pies uzyska status przywódcy stada w domu i czuje się za nie odpowiedzialny. Najczęstszy przypadek występuje wśród małych piesków podstarzałych pań, które rozpieszczając psa „deprawują” go i doprowadzają do stanu permanentnego stresu, wymagającego ciągłej uwagi, aktywności i czujności. Gwarantuję, że większość tych agresywnych maluchów, które spotykacie na spacerach ma obłędny wskaźnik stężenia tego hormonu we krwi i cukru przy okazji. Doskonale znam kilka takich przypadków, nie tylko wśród podstarzałych pań. Drugim elementem, kiedy pies może mieć podniesiony wskaźnik hormonu to przewlekła choroba, w tym pasożyty, albo długotrwały ból po urazach i kontuzjach. I to są faktyczne przypadki, które narażone na dodatkowy stres w postaci gwałtownego spotkania z przedstawicielami podobnej rasy na zawodach, może im przynieść sporą niekorzyść. Tutaj udział w DT z pewnością nie jest wskazany. To są tak wyjątkowe sytuacje, na które jako uczestnicy powinniśmy zwracać uwagę. Opiekun psa może nie być świadomy problemów i zwykłe właśnie tak bywa. Na temat samego kortyzolu masa publikacji w półświatku treningów siłowych i dietetyce. To co tu opisałem to tylko mały zarys. Zainteresowanych szczegółowymi informacjami odsyłam do badań klinicznych – wystarczy nieco poszukać w necie, dostępne również weterynaryjne.

Ale, obracamy się cały czas na starcie w zawodach DogTrekkingu. Pies nie wie o tym, że startuje w zawodach (jeśli oczywiście stresująca smycz mu o tym nie powie), tak samo może być narażony na wydzielenie kortyzolu podczas spotkania z psem z sąsiedztwa na spacerze, spotkania kota na spacerze i wielu innych sytuacjach. Równie dobrze może to być obedience, frisbee, tropienie i wszelkie inne sporty związane z psami, gdzie mają ze sobą styczność. Moje psy bardziej podniecone są obecnie wyjściem rano na spacer, niż wyjazdem na DT. I tak przechodzimy do kolejnego tematu – rywalizacja.

kortyzol5Ta część artykułu najbardziej mnie zabolała. Poczułem się oskarżony, wraz za czołowymi zawodnikami biegającymi, że stawiamy na rywalizację po psich trupach. Pies nie ma czasu na obwąchanie terenu, jego oznaczenie, jest traktowany jako narzędzie w biegu po marchewkę. Ręce mi opadły. Piotr ,Michał , Daniel ,Emilia ,Kasia , Paweł (…) chyba startujemy w innych zawodach, czy tylko mi się tak zdaje? Nigdy nie zdarzyło się, abym widział kogoś szarpiącego i zmuszającego do biegu psa i przerywaniu w załatwianiu swoich potrzeb. Za to widziałem wielu, jak wielu zawodników przerywałem bieg, albo całkowicie schodziło z trasy jeśli mieli obawy o psa (w tym ja). Poza tym, wszędzie tam, gdzie pojawiają się ludzie i psy i mają wykonywać zadania – pojawia się element rywalizacji. Wśród ludzi oczywiście, psy mają to gdzieś. Można się oszukiwać, że tropienie, frisbee, wystawy, wąchanie kupy słonia, poszukiwanie pozoranta, itd to zawody pomiędzy psami. Ale tylko oszukiwać. Słowo o tykających bombach na mecie, czyli o psach po przebiegnięciu nierzadko kilkudziesięciu kilometrów to chyba jakiś niesmaczny żart… I płynnie przechodzimy to słów, które rozbawiły mnie niezmiernie – pozwolę sobie zacytować:

Gdy jeździsz z psem rowerem, gdy pies podpięty jest do roweru – taki jednostajny ruch jest nienaturalny dla psa - bo gdy poobserwujemy puszczonego luzem czworonoga to zobaczymy, że biegnie szybko, zwalnia, węszy, pobiegnie, pójdzie spacerkiem itd.
kortyzol6Przede wszystkim, taki jednostajny, monotonny, nienaturalny ruch psa na zawodach DogTrekkingu może trwać ile maksymalnie? Kilometr? Taka odległość rzadko zdarza się pomiędzy jakimiś punktami nawigacyjnymi, przy których się zatrzymujemy i orientujemy mapę. Z mojego doświadczenia zwykle nie jest to więcej niż 500m. A to i tak bzdura i nie muszę się tutaj podpierać żadnymi badaniami. Sami sprawdźcie, to bardzo proste. Spotykacie czasem bezpańskie psy wałęsające się między wioskami? Zobaczcie proszę czy zwalniają, wąchają, idą albo podbiegają. Nie, starają się dotrzeć do im tylko znanego celu w tempie najmniej męczącym organizm. Tempo to jest mniej więcej takie, jak biegnący na długiej trasie człowiek. Sprintów tutaj nikt nie robi. Nierzadko przedzieramy się przez teren, który nie pozwala nawet na szybki marsz. Czasem zbiegamy z górki. Czasem wdrapujemy się pod nią. Przechodzimy przez rzeki, bagna. Tu nie ma monotonii.

I jeszcze jedno ciekawe stwierdzenie, nawiązanie do wilczej natury psów – kolejny cytat:

Nasze psy, jakkolwiek niektóre zminimalizowane czy też olbrzymie nadal utrzymują ŁAŃCUCH ŁOWIECKI, co oznacza, że:

TROPIĄ – WYPATRUJĄ – PODCHODZĄ – GONIĄ – CHWYTAJĄ-ZABIJAJĄ – ROZSZARPUJĄ i ZJADAJĄ.
kortyzol7Pani autorka zapomniała, że rejon zajęty przez watahę zwykle nie są zbyt obfite w pożywienie w bezpośredniej bliskości. Bo żywność woli trzymać się nieco dalej. Wilki nierzadko przebywają dziesiątki kilometrów, właśnie w takim „nienaturalnym i jednostajnym” tempie, aby wejść na tereny łowieckie. I wtedy zaczyna się tropienie i reszta zabawy. Chciałbym też zobaczyć nieszczęśliwego Ozyrysa, który został zmuszony do monotonnego biegu. Z resztą nie tylko Husky to się tyczy wielu ras. Tutaj przypomnę wspomniane wcześniej pozytywne właściwości fizyczne związane z bieganiem. Same zalety, podobnie jak u ludzi, opóźnienie starzenia przez podniesioną produkcję hormonu wzrostu, zwiększona odporność organizmu przez podwyższoną ilość limfocytów, silniejsze mięśnie i serce… co ja Wam będę mówił. No i moje psy po zawodach to przez kilka dni mistrzowie zen, o zerowych pokładach stresu.
kortyzol8Wszystkie te informacje nie zmieniają jednak faktu, że artykuł poruszył istotny temat – braku znajomości psiej natury przez ich opiekunów. Zniszczone meble, ściany czy drzwi są winą opiekuna, nie psa, ponieważ nie zadał sobie trudu, aby posiąść informację pozwalające na odstresowanie pupila. Jednak wiązanie tych rzeczy z uczestnictwem w DogTrekkingu, albo jakichkolwiek innych zawodach związanych z psami, jest ciosem trochę poniżej p(a)sa. Zupełnie został tez pominięty element socjalizacji psa, który dla wielu przyjeżdżających na DT jest jedynym takim wydarzeniem. Mój Ozyrys również dopiero na zawodach zaczął porozumiewać się z innymi przedstawicielami gatunku, bo gdzie indziej? Wszelkie zachowania powinniśmy obserwować i reagować. Moje są podniecone w momencie pakowania plecaka. I udało mi się z czasem drastycznie ograniczyć negatywne emocje, zarówno przed startem jak i w trakcie zawodów. I na mecie.

Chciałem troszkę jeszcze popisać bo mnie nosi, ale chyba ogólny zarys problemu i przyczyn stresu u psów oraz jest jasny. Szkoda tylko, że punktem odniesienia zostało tak sympatyczne wydarzenie jak DogTrekking. Równie dobrze można psa schować w złotej klatce, aby nie narażać go na żadne niepokojące bodźce, a na spacery wychodzić tylko podczas dobrego samopoczucia przy słonecznej pogodzie w lesie, aby nie spotkać innych psów… Mam nadzieję, że nikt z tego powodu nie zrezygnuje ze startów, czy to biegowych, czy spacerowych."
Nie traktuj psa jak człowieka, żeby on nie potraktował Cię jak psa
Dbajmy o kulturę języka polskiego na forum; używajmy wielkich liter, znaków przestankowych i programów "wyłapujących" błędy ortograficzne, jeżeli ktoś sam sobie z nimi nie radzi ...
Obrazek
Brawurka
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Amon, Pera
Imię: Aneta
Wiek: 46
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 29
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:11

Następna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post