Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Porady i problemy zdrowotne owczarka niemieckiego.

Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez Lucky_Luke » 12 maja 2011, o 21:06

Co robić w takiej sytuacji? W mojej okolicy jest tego mnóstwo, były przypadki ukąszenia psa przez żmiję, niestety z tragicznym skutkiem. Macie jakieś porady, sposoby jak uchronić, a jeśli już będzie po fakcie co robić?
Lucky_Luke
Losowy avatar

Re: Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez Razgotra » 12 maja 2011, o 21:11

Zanim zaczniemy jakiekolwiek postępowanie należy dokładnie sprawdzić jaki wąż stał się sprawcą pokąsania, aby mieć pewność, że wykonanie wszystkich następnych czynności rzeczywiście będzie miało sens. Żeby ułatwić każdemu niniejszą czynność w pierwszej kolejności napiszę kilka słów na temat tego, jak wygląda i jak się zachowuje jedyny dziko występujący jadowity wąż Polski.

Jak rozpoznać żmiję zygzakowatą (Vipera berus).
Żmija zygzakowata to nieduży, stosunkowo masywny wąż dorastający średnio od 40 do 65cm (sporadycznie odnotowywano przypadki osóbników które osiągnęły długość 80cm). Ciało tego gada zwęża się wyraźnie w odcinku szyjnym, a jego głowa w przeciwieństwie do innych krajowych węży wyraźnie oddziela się od szyi i ma stosunkowo wyraźny trójkątny kształt. Równie charakterystyczną dla niego cechą jest ciemny mniej lub bardziej widoczny, biegnący zygzakiem od karku do końca ogona ciemny pas zwany wstęgą kainową, od którego to wzięła się też potoczna nazwa tego przepięknego zwierzęcia. Należy tu jednak zaznaczyć iż u osobników melanistycznych (całkowicie czarnych) może być on zupełnie niewidoczny, podobnie zresztą jak charakterystyczny dla berusa znak na czasce w kształcie odwróconej litery V. Łuski pokrywające czaszkę w doróżnieniu do innych polskich węży są bardzo drobne, a oczy przybierają często pomarańczowy lub krwisto czerwony kolor będąc jednocześnie wyposażone w charakterystyczną pionową źrenicę, szczególnie widoczną gdy na głowę gada pada silne światło. W Polsce spotkać możemy trzy odmiany barwne berusa: szara, brązowa lub ruda i czarna (melanistyczna).

Dla porównania warto wspomnieć, że oprócz żmii zygzakowatej dziko na terenie Polski występują jeszcze 3 inne węże, które dla odmiany nie stanowią dla naszych podopiecznych żadnego zagrożenia, ponieważ nie dysponują jadem i nie osiągają znaczących rozmiarów. Są to:
Zaskroniec zwyczajny Natrix natrix
Gniewosz plamisty Coronella austriaca
Wąż eskulapa Elaphe longissima

Słów kilka na temat zachowania żmii zygzakowatej.
Żmija zygzakowata nie jest z natury zwierzęciem agresywnym Zaniepokojona w pierwszej kolejności spróbuje uciec unikając kontaktu z potencjalnym zagrożeniem, a dopiero "przyparta do muru" zaczyna się bronić. Pierwszymi reakcjami obronnymi są głośny syk i wyginanie przedniej części ciała w charakterystyczny kształt litery "S". Dopiero jeśli techniki te okażą się nieskuteczne, gdyż przeciwnik nie zrezygnuje z ataku wąż będzie starał się ukąsić.Żmije nie mają w zwyczaju gonić swoich prześladowców, w związku z powyższym oddalenie się od miejsca, w którym spotkalismy gada będzie wystarczającą czynnością aby uniknąć kolejnego pokąsania.
Piersza pomoc w przypadku pokąsania naszego psa przez żmiję zygzakowatą.
Gdy jesteśmy już pewni iż sprawcą pokąsania jest żmija, należy podjąć następujące środki bezpieczeństwa.
1.) W pierwszej kolejności należy zabezpieczyć psa, oddalając się z nim jak najdalej od miejsca gdzie spotkaliśmy żmiję, aby nie doszło do kolejnego ukąszenia. Należy pamiętać iż pies w żadnym wypadku nie powinien wtedy biegać, odprowadzamy więc go od miejsca zdarzenia spokojnym krokiem.
2.) Gdy znajdziemy się już w bezpiecznej odległości należy opanować i uspokoić podekscytowanego lub też bardzo przestraszonego psa i przejrzeć dokładnie miejsce, w które został ukąszony. Jeśli wokół rany znajdują się jakieś krople jadu należy pozbyć się ich, czystym fragmentem materiału delikatnie przecierając ranę. Jadu nigdy nie dotykamy gołymi rękoma, ani tym bardziej nie wysysamy ustami, nie pozwalamy także psu na lizanie rany. Żadne inne operacje na miejscu ukąszenia również nie są wskazane chyba, że dysponujemy ekstraktorem jadu np. Aspivenin. Należy jednak pamiętać iż ekstraktory nie są perfekcyjnym rozwiązaniem i nie są w stanie pozbyć się całej zaaplikowanej dawki toksyn ograniczając się jedynie do tego, co nie wniknęło głęboko w ciało zwierzęcia. Należu również wspomnieć iż korzystanie z tego typu urządzeń wytwarzającyh podciśnienie może być niezwykle trudne, a czasami wręcz niemożliwe u psów o gęstej lub bardzo grubej sierści.
3.) Bezpośrednio na ranę nie zakładamy żadnych opasek uciskowych, ze względu na to iż zwiększają one niedokrwienie wokół miejsca pokąsania, a tym samym wzmagają zmiany martwicze w tkance. W zamian za to możemy pokusić się o założenie opaski uciskowej powyżej miejsca ukąszenia ale skuteczność tej techniki jest na zachodzie kwestionowana.
4.) Gdy skończyliśmy już pierwszy etap udzielania pomocy, możemy udać się wreszcie do weterynarza. Jednak uwaga! należy kategorycznie uniemożliwić psu dalsze bieganie pozwalając mu co najwyżej na spokojny chód. Nie da się ukryć, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zaniesienie zwierzęcia do najbliższego specjalisty ale oczywiście nie każdy ma tyle siły aby tego dokonać. Czynność ta jest o tyle ważna, że wzmożony ruch powoduje znaczne podwyższenie ciśnienia, a wzrost ten sprawia, że jad szybcie rozprowadzi się po organiźmie.
5.) Specjalista po wstępnej ocenie sytuacji może podjąć wiele dróg leczenia, jednak jeśli zdarzyłoby się, że nie ma on pojęcia jak leczyć takie przypadki warto go nakłonić by skontaktował się z Ośrodkiem Informacji Toksykologicznej przy Colegium medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego pod numerem ratunkowym: (012) 411 99 99. Lekarze dyżurujący mogą przedstawić wtedy ewentualne drogi podjęcia leczenia.

Zwierzęciu pod żadnym pozorem nie wolo podawać żadnych leków bez uprzednich konsultacji ze specjalistą. Podane specyfiki mogą bowiem utrudnić weterynarzowi udzielenie poprawnie pierwszej pomocy(pamiętać należy iż niektóre leki mogą wchodzi wspólnie w interakcje i powodowac niepożądane objawy).

Na zakończenie warto dodać iż jad żmii nie jest wyjątkowo silną mieszanką toksyn w związku z powyższym przy podjęciu odpowiednich czynności zapobiegawczych minimalizujemy ryzyko poważnego uszczerbku na zdrowiu do minimum.

http://www.jadowite.org
Obrazek
Obrazek
Razgotra
Avatar użytkownika
Owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Spajder
Imię: Ela
Wiek: 45
Lokalizacja: Szczecin
Pochwały: 2
Dołączył(a): 8 maja 2011, o 18:44

Re: Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez nebrot » 12 maja 2011, o 21:19

Za forum terrarium.com.pl

Tego posta piszę ku przestrodze.

Przez moje podwórko przewija się mnóstwo węży, gdyż mieszkam na skraju Kampinoskiego Parku Narodowego, a że mam respekt do wszelkiego stworzenia, a gadów w szczególności, to zawsze przypominam mojej rodzinie, by nie próbowała utrudniać im życia. Obecnie lasy i łąki nawiedzają wielkie susze, więc gady i płazy szukają ratunku w pobliżu mojego oczka wodnego.

Tak było i wtedy, kiedy żmija zygzakowata ukąsiła mojego pieska. Jeszcze spałam, gdy uslyszałam płaczliwy krzyk mojej mamy "Rogera ukąsiłą żmija!". Natychmiast poderwałam się i pobiegłąm do kuchni. Pod narożnikiem zobaczyłam mojego pupila, który zawsze chowa się tam przestraszony czymś, oraz zapłakaną mamę. Próbowałam dowiedzić się od niej czegoś więcej, ale ona w takich sytuacjach nie potrafi zachować zimnej krwi. Tata wszedł do domu i powiedział, że chciał żmiję przestraszyć, by wypełzła z podwórka i udała się do lasu (puszcza jest 50 m za naszym domem). Kiedy już miała przkoroczyć próg naszej posesji, zaciekawiony pies chciał podbiec do taty i niezauważywszy jej, nadpnął na nią, na co ona rozwścieczona wcześniej przez poganianie taty odpowiedziała atakiem. Pies tylko zaskowytał i pobiegł do domu.

Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do naszego weterynarza. Dowiedziałam się, że surowicę dostanę w całodobowej klinice dla czworonogów na ul. Powstańców Śląskich. Niewiele myśląc ubrałam się szybko i wygladając jak ledwo-ciepła, pogoniłam rodziców do samochodu. Zawinęłam Rogera w koc. Tata jechał najszybciej, jak mógł, niewiele zwracając uwagi na przepisy ruchu drogowego. Wtedy liczyły się przecież minuty, a jego wcześniej mała łapka, wyglądała, jak wielka bulwa.

Po 30 minutach od ukąszenia byliśmy na miejscu. Tam powiedziano nam, że nie posiadają w swoich zapasach surowicy, ale mogą zrobić zastrzyk przeciw wstrząsowy. Zgodziliśmy się więc na to. Polecili tacie pojeździć po aptekach w poszukiwaniu neutralizatora jadu. Po założeniu wenflona pieskowi i podaniu dożylnie kilku specyfików, musieliśmy czekać, a Roger wyglądał coraz gorzej. Zadzwoniłam szybko do mojej koleżanki, której rodzice prowadzą aptekę i zapytałam, czy oni przypadkiem nie posiadają antidotum. Jej mama oddzwoniła do mnie po paru minutach i powiedziała, że w żadnej aptece tego nie dostanę i że nawet w hurtowni, w której się zaopatrują, nie ma tego. Załamana opowiedziałam o tym tacie, który właśnie był w trakcie objeżdżania okolicznych aptek. Wtedy zadzwonił mój brat i powiedział mi, że w lecznicy w Babicach mają surowicę. Bez wahania ruszyliśmy w drogę.

Tata jechał, jak wariat, bo minęły juz prawie dwie godziny od ukąszenia. Dojechaliśmy i tam już na nas czekano. Roger dostał dożylnie surowicę i jeszcze pare innych medykamentów. Wyglądał bardzo słabo. Kiedy dowiedziałam się, że tylko 20% małych piesków przeżywa takie wypadki, coś we mnie pękło. Już nie mogłam trzeźwo myśleć. Podłączono go do kroplówki. Czekaliśmy.

Po godzinie polepszyło mu się nieco. Lekarz powiedział, że trzy najbliższe dni będą decydujące, musieliśmy uzbroić się w cierpliwość. Pojechaliśmy do domu i mieliśmy ponownie stawić się u niego po pięciu godzinach. Rogerowi do tego czasu wyraźnie wróciły siły. Na powtórnej wizycie już zaczynał się stawiać, gdyż niecierpi weterynarzy, a tylu go już oglądało tego dnia. Nazajutrz opuchlizna częściowo znikła, ale jeszcze męczyły go wymioty i biegunka. Cały tydzień miał jeszcze wyraźne oznaki osłabienia, ale w porównaniu z tym feralnym dniem miał się lepiej.

PO TYM CAŁYM WYDARZENIU MIAŁAM OKAZJĘ SIĘ PRZEKONAĆ, JAK LEKARZE WETERYNARII SĄ NIEPRZYGOTOWANI DO UDZIELANIA POMOCY W WYPADKU POKĄSANIA PRZEZ ŻMIJĘ. NIE TYLKO OD STRONY TECHNICZNEJ, ALE TAKŻE MERYTORYCZNEJ. NA UL. POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH W RAZIE ODNALEZIENIA SUROWICY, CHCIANO ROGEROWI WSTRZYKIWAĆ JĄ DOMIĘŚNIOWO. TO OBŁĘD. PRZECIEŻ KAŻDY GŁUPI WIE, ŻE JAD ŻMIJI ZYGZAKOWATEJ DZIAŁA NA UKŁAD KRĄŻENIA. W TAKIM WYPADKU POMOŻE TYLKO PODANIE DOŻYLNE.

POZA TYM WIDAĆ TAKŻE KONKURENCJĘ POMIĘDZY LECZNICAMI. OKAZAŁO SIĘ, ŻE MÓJ STAŁY WETERYNARZ, KRZYSZTOF JÓŹWIAK, DOBRZE WIDZIAŁ, ŻE W BABICACH JEST SUROWICA, TYLKO NIE CHCIAŁ NAS ODSYŁAĆ DO KONKURENCJI. PISZĘ TO NAZWISKO DLATEGO, ŻE TAK MU SIĘ NALEŻY. TU CHODZIŁO O ŻYCIE ZWIERZĘCIA, A NIE KOLIGACJE MIĘDZY LECZNICOWE.

Chciałam dodać, na własnym przykładzie, że w razie pokąsania należy udać się, bądź zadzwonić pod te adresy:

Warszawa
tel. 619 08 97, 619 66 54
Warszawski Ośrodek Ostrych Zatruć
ul. Aleja Solidarności 67

Łódź
tel. 57 99 00
Instytut Medycyny Pracy
ul. Teresy 8

Nie czekajcie, aż Was to dotknie! Już teraz dowiedzcie się, gdzie w Waszych okolicach znaleźć surowicę! Ja się tego nie spodziewałam, więc poruszałam się całkowicie po omacku!

Pozdrawiam,
Anna
nebrot
Losowy avatar

Re: Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez Lucky_Luke » 12 maja 2011, o 21:21

Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi!
Lucky_Luke
Losowy avatar

Re: Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez Razgotra » 12 maja 2011, o 21:34

to samo jako pierwsze miałam w wyszuliwarce
Obrazek
Obrazek
Razgotra
Avatar użytkownika
Owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Spajder
Imię: Ela
Wiek: 45
Lokalizacja: Szczecin
Pochwały: 2
Dołączył(a): 8 maja 2011, o 18:44

Re: Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez Lucky_Luke » 13 maja 2011, o 14:32

My już sprawdziliśmy gdzie się udać w razie draki!
Lucky_Luke
Losowy avatar

Re: Ukąszenie przez żmiję

Nieprzeczytany postprzez egonek5 » 13 maja 2011, o 20:37

egonek5 napisał(a):O jessso współczuje wszystkim ,którzy na spacerach ze swoimi piesami muszą na te wężowate uważac,bardzo stresujacy taki spacer być musi,u nas nie ma żmiji,i dzięki Bogu :roll:

nie tylko gabinety weterynaryjne nie posiadają surowicy,szpitale również,kilka lat temu zmarła dziewczynka w drodze do kolejnego szpitala,bo wozili dziecko od szpitala do szpitala szukając surowicy.... :roll:
co ja porobiłam :lol:
egonek5
Avatar użytkownika
Owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Pochwały: 3
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 21:57

Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post