Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Nasze pasje.

Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez kredqa » 14 maja 2013, o 12:51

Czy są tutaj osoby, które "wolontariuszują"? :)

Ja wcześniej byłam wolontariuszką w Krasnostawskiej Grupie Vivy!, a teraz jestem wolontariuszką w Stowarzyszeniu FIDO w moim mieście, ale również pomagam tam, gdzie tylko mogę. W tym roku byłam wraz z >100 osób w Skaryszewie na słynnym końskim "targu". Wolontariat, to nie tylko moje hobby, czy pasja...to już po prostu moje życie. I chyba nie umiałabym bez tego funkcjonować. Jeśli ktoś wolontariuszuje lub chce wolontariuszować, to zapraszam do wymiany doświadczeń :)
kredqa
Losowy avatar

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez Thrima » 14 maja 2013, o 14:57

Ja "wolontariuszuję".
Od dziecka już miałam takie ciągoty. Pamiętam jak bardzo wstrząsnęła mną informacja o wywozie koni na rzeź, przeczytałam o tym na ulotce Vivy! która przypadkowo wpadła w moje ręce. Miałam wtedy pewnie mniej niż 10 lat. Szok był ogromny, ale zaraz potem przyszła ogromna determinacja by coś z tym zrobić. Zbierałam ogromne ilości podpisów pod petycją Vivy! w tej sprawie, każdy odwiedzający nasz dom nie został wypuszczony zanim mi jej nie podpisał. Nagabywałam też nauczycieli w szkole i przypadkowych ludzi na ulicy, muszę przyznać, żadko mi odmawiano - taka jest skuteczność mieszanki dziecięcego uroku i bezczelności.
Po jakimś czasie zbieranie podpisów i agitowanie to było zbyt mało, postanowiłam więc zorganizować aukcję charytatywną na rzecz koni z "Tary". Męczłam mojego dyrektora o zgodę a on wciąż spławiał mnie każąc przyjść jutro. Więc przychodziłam codziennie i stawałam się coraz bardziej natrętna. W końcu zmiękł i zgodził się by wreszcie mieć spokój. Potem udałam się do dyrektora Młodzieżowego Domu Kultury we Wrocławiu, gdzie chodziłam na ceramikę. Zapytałam, czy nie ma niepotrzebnych prac, na przykład po dzieciach które już nie przychodzą i swoich dzieł nie odebrały. Zarzuciłam Jego biurko zdjęciami zamęczonych koni, statystykami i reportażami. Zgodził się od razu, jeszcze petycję podpisał.
Wtedy z MDK zebrałam cały bagażnik prac popakowanych ładnie w kartony. Et Voila! Czyli jak zorganizować aukcję charytatywną będąc w podstawówce.
Dziś wspominam tą historię z dużym sentymentem, bo od tego się wszystko zaczęło. Na aukcję przyszedł też przedstawiciel Vivy! z ich gadżetami na sprzedaż. Wtedy też zostałam wegetarianką. W sposób całkiem prosty - zapytał mnie czy nią jestem. Ja odpowiedziałam, że nie i rozmowa potoczyła się na inne tematy. Ale jakoś to pytanie zostało mi w głowie i zaczęłam się zastanawiać - jak to jest, że walczę o zjadane konie a w plecaku mam kanapkę z pasztetem. Wyszło tak, że ta nieszczęsna kanapka nie była w stanie przejść mi przez gardło. Oddałam ją kotom działkowym w drodze do domu gdzie obwieściłam rodzicielce: "mamo, od dziś nie jem mięsa". Zgodziła się gładko - po pierwsze, jak się uparłam i tak nie było co dyskutować. Po drugie, liczyła, że przejdzie mi po paru dniach, bo ja naprawdę uwielbiałam mięso dzieckiem będąc. Okazało się jednak, że od tamtej pory nie byłam w stanie spojżeć na nie, jak na coś do jedzenia. Choć moja babcia do dziś liczy na to, że mi przejdzie. Od wielu lat przy okazji każdego spotkania pyta mnie, czy już się rozmyśliłam.
Potem wstąpiłam do wrocławskiego stowarzyszenia BASTA. Było to stowarzyszenie ekologiczno-artystyczne. Organizowaliśmy happeningi, wieczorki filmowe, spotkania edukacyjne. Prowadziliśmy też spotkania dla dzieci z blokowisk, były to zajęcia o ekoligii i właściwym traktowaniu zwierząt.
Miałam też krótki epizod współpracy z TOZem wrocławskim. Bywałam też jako wolontariusz w Tarze - wspomnianym wcześniej schronisku dla koni i odwiedzałam psy we Wrocławskim schronisku.
Potem przez rok nie było mnie w Polsce a po powrocie zamieszkałam w Jeleniej Górze. Obecnie współpracuję z fundacją Dom Tymianka. Jestem też na etapie nawiązywania kontaktu z jeleniogórską filią fundacji Mondo Cane, dziś do nich napisałam, ciekawe, co odpowiedzą.

Poza tym marzy mi się założenie własnej fundacji. Z moim nadchodzącym owczarkiem planuję odwiedzać szkoły i przedszkola pokazując dzieciakom jak należy obchodzić się z psami i co to znaczy szacunek dla zwierząt. Tu moim wzorem jest Pani Zofia, która tą trudną sztukę opanowała do perfekcji.

Ufff. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam ale zebrało mi się na wspomnienia :)
Blog o życiu i pracy z owczarkiem:
http://yaronwpracy.blogspot.com/
Thrima
Avatar użytkownika
Owczarkarz
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Zorion, Yaron
Imię: Ada
Wiek: 27
Lokalizacja: Rębiszów
Pochwały: 4
Dołączył(a): 9 kwi 2013, o 16:11

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez kredqa » 14 maja 2013, o 15:33

Oczywiście, że nie zanudziłaś! Wspaniale się czytało! Ja również chciałabym się wybrać w końcu do Tary...Poznałam "Tarowiczów" właśnie w Skaryszewie, wspaniali ludzie!
kredqa
Losowy avatar

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 21 sie 2013, o 09:20

Mam zaszczyt być jednym z członków-założycieli STORAT-u. Tam nie ma innych ludzi niz wolontariusze - od chwili założenia, czyli od 13 lat nikt nie dostaje grosza za pracę przy szkoleniu psow ani za udział w akcjach, nie ma ani jednego platnego etatu. Moja rola sprowadza się przede wszystkim do pozorowania psom na treningach (wszyscy pozoranci, tak jak ja, dojeżdżają na własny koszt), oraz do propagowania działalności STORAT-u w każdy możliwy sposób.

Oprocz tego od dziesięciu lat , wraz z zaprzyjaźnionymi wlaścicielami dobrze wyszkolonych, łagodnych psów, odwiedzam mieszkańcow Domu Pomocy Spolecznej - to nie jest dogoterapia, tylko danie samotnym ludziom możliwości rozmowy, opowiadania o sobie, przytulenia się do zwierzaka. Bieda w tym, że nie ma już tych psów, z którymi zaczynałam pracę, a o następne bardzo trudno - ludziom brakuje czasu na własne życie.

Dochodzą zajęcia dla dzieci - pierwsze jeszcze z ON-ką Luśką i psami, ktore szkoliłam. w roku 1986, teraz coraz rzadsze; wielu szkolom zbyt trudno zorganizować transport dla mnie i dla psa.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez pomylona10 » 9 wrz 2013, o 13:50

Chciałabym zostać taką wolontariuszka lecz w mojej miejscowości nie mam takiej możliwości...
pomylona10
Losowy avatar

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 9 wrz 2013, o 15:57

Aby pozorować psom ratowniczym, dojeżdżam do Rzeszowa prawie 170 km w jedną stronę; na pewno znajdzie Pani blisko siebie mozliwość działalności na zasadzie wolontariatu dla dobra ludzi i zwierząt.

Zofia Mrzewińska
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez donald1209 » 9 wrz 2013, o 19:35

pomylona10 napisał(a):Chciałabym zostać taką wolontariuszka lecz w mojej miejscowości nie mam takiej możliwości...

Gdybyś podała z jakiej miejscowości jesteś, może ktoś by coś zaproponował. Lokalizacja Polska to prawie to samo co galaktyka Droga Mleczna.
Jak ktoś boi się , nie chce powiedzieć skąd jest to po co zapisuje się na takie forum.
Żeby nie był to off topic to cały czas poszukuję chętnych z rejonu Krosna lub po trasie do Rzeszowa na wspólne wyjazdy w celu pozorowania dla STORATU.
Pozdrawiam

Krzysztof i Luka

Kobieta jest najlepszym przyjacielem mężczyzny, oczywiście nie licząc psa.
donald1209
Avatar użytkownika
Nadworny dietetyk
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Luka
Imię: Krzysztof
Wiek: 66
Lokalizacja: Krosno
Pochwały: 24
Dołączył(a): 14 lut 2011, o 12:56

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez 14ruda » 14 wrz 2013, o 20:45

Oj jak bym chciała mieć czas na wolontariat.Z zakończeniem nauki,przybyciem Amiszy i zaczęciem pracy czasu brak :-(
Kilka lat byłam wolontariuszką w naszym schronie,mimo przeciwności losu( czyt.ówczesnego kierownictwa).
Moimi podopiecznymi były zazwyczaj ONkowate( nawet nie marzyłam wtedy,że będę miała ONka).
Żal mi było tych psów,bo niektóre naprawdę ułożone.Płakałam za każdym kiedy oddawałam go do nowego domu,często do pilnowania,na łańcuch. :-((
Tak kiedyś było.
Teraz schronisko prowadzi stowarzyszenie Inicjatywa dla Zwierząt,w której też działałam jak i w TOZie.
W schronie jest o niebo lepiej,są nowe boksy,mnóstwo wolontariuszy,wybieg,spotkania z trenerem.I adopcje.
Szkolimy NIE tresujemy! http://www.karpeteam.eu
14ruda
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Aicha,Zefir
Imię: Joanna
Wiek: 35
Lokalizacja: Zielona Góra
Pochwały: 14
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:57

Re: Wolontariat :)

Nieprzeczytany postprzez Andzik » 18 wrz 2013, o 09:32

Ze schroniska na łańcuch... Przykre :-(((( Niektórzy ludzie nie mają sumienia. Ja to bym była za tym, żeby ich dać na łańcuch choć na trochę...
ObrazekObrazek


ObrazekObrazek
Andzik
Avatar użytkownika
Owczarkarz
4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa4 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Dasko
Imię: Anna
Wiek: 32
Lokalizacja: Swarzędz
Pochwały: 1
Dołączył(a): 24 mar 2013, o 12:40

Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje