Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Problemy i porady dotyczące wychowywania ON i DON.

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez norineko » 15 sie 2015, o 10:29

Ja też uważam, że nie da się bezawersyjnie. Ostre przyprawy nie zawsze przechodzą, bo przykładowo Czarek je lubi :( Jedyna "przyprawa", która zniechęca do konsumpcji to stada mrówek w upolowanym fragmencie jedzonka. Tu wyplucie gwarantowane.
Asiu - awersja nie jest równoznaczna z podłączaniem do kawałka mięsa prądu i kopnięcie go nim w momencie, gdy pies podejmuje owo mięso. A to proponowano w ksiażeczce, o której dyskutowaliśmy gdzie indziej, a do czego teraz się odnosisz, gdzyż skrytykowałam wtedy ten sposób szkolenia jako ryzykowny, kontrowersyjny i niekoniecznie bezpieczny dla psa.
Pani Zofio - ja to nadniesienie wlaśnie stosuję, może nieodpowiednio, ale czasem sie udaje. Nauka tzw. "samokontroli" ciut jakby pomaga, tzn. nie podejmują gdy mi cos wypadnie na ziemię, a akurat ćwiczymy. W trakcie treningu nie ma dużego problemu ze zbieractwem, na smyczy to też jest w miarę pod kontrolą. GDy wiem, że coś jest w zasięgu na spacerze to udaje mi się często psy upilnowac. Dziś np. Lena zrezygnowała z pogoni za cudnymi kanapkami w lesie, była głodna, bez śniadania, ale jednak dała się odwołać - duży sukces. Tylko - to działa, gdy bardzo psy pilnuję. Jest to o tyle uciażliwe, że nie zawsze wiem, czy coś jest, jednak one mają lepszy węch, za to już jest jakby po fakcie. Zostaje tylko egzekwowanie komendy przywołania albo zatrzymania, to się czasem udaje, czasem nie, zalezy od okoliczności. One nie uważają po prostu zbierania za coś nieodpowiedniego, przeciwnie, to jest dla nich aktrakcyjne i normalne.
Jedni mają problem z sarnami, my często z chlebkiem dla ptaków ;) Przynajmniej jest ciekawie. Ja tam z dwojga złego wolę ten chlebek, przynajmniej zwierzątek nie mordują i nie stresują.
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 39
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Crazywithdog » 15 sie 2015, o 10:54

Norineko, mam to samo, dlatego często obawiam się żeby pies biegał samopas, bo jak już cosik zacznie jeść, to nie ma zmiłuj:( Dlatego często przypinam psiaka do dłuższej linki, w razie czego zareaguje. A właśnie w jakiś sposób kontrolujecie odległość na jaką oddalają się psiaki np. na polach? Ja zwykle pozwalam oddalać się na długość linki, a jak chce pobiegać to razem ze mną:)

-- 15 sie 2015, o 15:01 --

norineko napisał(a):Co do komend - ja nie mam komend oddzielnych na plac. Mam oddzielne komendy na różne zachowania.

Tzn. np. na pozycje z marszu inne komendy niż na pozycje w miejscu? Czytałam że dużo osób ma oddzielne komendy np. na siad ze stania a siad z leżenia...
Crazywithdog
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
3 lata członkostwa3 lata członkostwa3 lata członkostwa
Imię: Anna
Wiek: 26
Lokalizacja: Poznań
Dołączył(a): 7 sie 2015, o 22:58

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Joan » 15 sie 2015, o 14:24

Magda, jeszcze raz powtórzę, że żadnego mojego psa nie oduczałam podejmowania pokarmu prądem, więc nie wiem czemu do mnie adresujesz opowieść o tym, co z czym nie jest równoznaczne. Na dodatek u Wolanda wystarczyło zwykłe "fuj".
Jak widziałaś, Woland niczego nie bierze ze stołu ani z szafek, za wyjątkiem marchewki, którą mu kładę w poprzek tak, żeby połówka wystawała ze stołu - to znak, że jest dla niego. Widziałaś, że nie mam nawyku chowania przed nim niczego, nawet jak wychodzę. Jak wychodzę z domu przystawiam tylko stół do lodówki, bo otwiera zamrażarkę. (Otwiera też szuflady i po swojemu układa ściereczki, i to jest całe jego "rozrabiactwo".) Siedzi niemal przy stole kiedy wszyscy jedzą posiłek. I z nim nigdy nie było problemu, nie trzeba było ani pieprzyć, ani solić, ani szarpać, wystarczyło "fuj" i nie zbiera, a widziałaś jakim jest łakomczuchem. Nigdy w życiu nie miał na sobie kolczatki. No, ale to Woland. On jest wyjątkiem również wśród moich psów.
Naprawdę nie wiem, co miałaś na myśli pouczając mnie, czym jest awersja.
"Mało awersyjny sposób" - miałam na myśli - bez szarpania, bo widziałam, jak obchodzisz się ze swoimi psami.
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 55
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez norineko » 15 sie 2015, o 22:30

Crazywithdog - co do odległości to akurat z obecnymi psami mam super, bo się nie oddalają. Ot, czasem chwilowo żeby coś powąchać, ale nie dalej niż 10 metrów. Czarek czasami jednak ma tak, zwłaszcza nad morzem i wlaściwie tylko tam, że w drodze powrotnej muszę go brać na sznurek, ponieważ gna jak dziki w stronę domu, a ponieważ zna drogę pozwala sobie mocno wyprzedzać, na co już mu nie pozwalam. Lena zawsze jest w okolicy nogi, w trakcie dłuższego marszu z reguły w odległości do 2 m, nie biega sobie sama. Ogólnie jedynym ograniczeniem co do puszczania luzem jest u nas bliskość terenów wypasowych dla ptaków oraz krzaków z "ubikacjami" ludzkimi, bo to trudne do powstrzymania i wolę na wszelki wypadek ich kontrolować. Nie mam linki, bo jeśli idę na plac docelowy, żeby pies pobiegał to to bieganie zawsze kontroluję, z reguły bawimy się razem. A jeśli idę w teren to przemierzamy duże odległości, a wtedy psy mają tyle ruchu, że mijając teren "zapowietrzony" mogą się przespacerować chwilę na smyczy, a potem sobie idą luzem, wtedy zawsze naturalnie trzymają się w okolicy tych kilku metrów, Czarkowi zdarza się wyprzedzać do 10 m, lub do najbliższego śmietnika (który na szczęście jest poza jego zasięgiem).
Moja poprzednia sunia miała manię polowania na odpadki i ona się nie bardzo trzymała, wtedy miałam linkę, dzieki której bardzo szybko nauczyła się przywołania, aż mnie to wtedy zaskoczyło. Na tę linkę wpadłam sama, internetu wtedy chyba nie było. Mania stopniowo jej przeszła i pod koniec życia znalezionego chlebka nie zjadała tylko zakopywała i była dużo bardziej sterowalna i mniej polująca.
Natomiast jeszcze raz powtórzę, że właśnie ona, namiętny zbieracz podwórkowy nigdy, ale to przenigdy nie ściągnęła niczego ze stołu. Mogło leżeć wszystko, chleb, mięso, ciasta, kochała jedzenie, ale w domu zachowywała się normalnie i też nie byłam przyzwyczajona do chowania czegokolwiek, bo ona nigdy nie kradła. A był to pies ze schroniska również, jednak jestem przekonana, że dzieciństwo miała normalne. Znała schody, wiedziała jak się zachowywać w domu i przede wszystkim była w dobrej formie fizycznej, co świadczy o tym, że nigdy nie przeżyła prawdziwego głodu. Sądzimy, że mogła uciec komuś w sylwestra, bo w okresie zimowym trafiła do schroniska. Trochę się na pewno bląkała, bo zbierała jak odkurzacz.
Obecne psy już miały przeszłość gorszą, zwłaszcza Lena, która na pewno była głodzona i na pewno się tułała, bo zgarnięto ją z ulicy z łańcuchem na szyi. Nie znała schodów, na pewno nie mieszkała w domu z ludźmi, więc dla niej stół to po prostu wyższy fragment terenu, a nie ludzka świętość. Dlatego stara się kraść - właściwie - stara się po prostu poczęstować, skoro leży jedzenie, to dlaczego ma się marnować?
Trudno porównywać zatem zachowanie psa wychowanego od szczeniaka w jednym domu, gdzie nie problem pokazać psu zasady w nim rządzące i psa, który nigdy za młodości w domu nie mieszkał i nie rozumie takich zasad, bo nigdy ich nie znał. Gdybym miała Lenę od szczeniaka w domu na pewno najważniejszą rzeczą, którą bym jej wpoiła to wlaśnie niepodejmowanie pokarmu bez mojego zezwolenia. Ale niestety tak sie da pracować tylko ze szczeniakiem. Pracować skutecznie oczywiście.
Mnie jednak nie tyle chodzi o ściąganie ze stołu zwłaszcza w mojej obecności, a o to, by pies bez mojej wiedzy i właśnie pod moją nieobecność nie podejmował pokarmu sam. Również - nie, gdy jest na smyczy tylko kiedy jest luzem.
Bardzo istotnym czynnikiem jest tu fakt dostępności i mnogości takich podniet. Jeśli czyjś pies większość życia spędza albo na swojej posesji albo chodzi się z nim na spacery w tereny bardzo odludne, to bardzo łatwo zapanować nad jego zachowaniem. Natomiast jeśli pies mieszka w centrum miasta, gdzie każde wyjście poza własne mieszkanie (bo klatki schodowej też to dotyczy) jest dosłownie usłane odpadkami rzucanymi przez ludzi wprost na ziemię (lody, kiełbaski, papierki od burgerów, frytki, ciastka, chleb dla ptaków na każdym trawniku i skwerku itp, itd.) to naprawdę zauważenie każdej takiej rzeczy jest niemożliwe, a korekty utrudnione, bo nikt nie ma oczu z tyłu głowy. Jeśli pies będzie szybszy już jest kilka kroków wstecz z pracą, bo wygrał i mu się opłaciło. Można oczywiście zakładać psom kaganiec, niektórzy tak robią, niemniej nie widziałam kagańców koszykowych w rozmiarze Czarka np. Inna sprawa, że kaganiec unurzany w ludzkich odchodach, których do końca nie udało się zjeść jest nieco obrzydliwy jak dla mnie, a te odchody leżą w Poznaniu często wprost na chodnikach i na klatkach schodowych oczywiście też, nie wspominając o bramach. Więc kolejna trudność.
Jednak najważniejsze uważam, by jednak pies reagował w takich wypadkach bezwzględnie na co najmniej dwie komendy - przywołanie plus zamrożenie w miejscu, bo w cuda nie wierzę. Czy da się to osiągnąć bez OE? Jak pisałam wcześniej - "samokontrola" działa, ale na razie tylko w czasie treningu. Nie wiem, czy uda się to przenieść na trawniki. Chociaż nadzieja jednak jest, Czarkowi zdarza się wypluć kość (nie lubi kości, inna sprawa), Lena nie podjęła dziś chleba i nie pobiegła do niego.

Joan - nie miałam zamiaru Cię pouczać czym jest awersja i na początku wydawało mi sie, że mówiąc o tych metodach mało awersyjnych dla naszego zastosowania przywołujesz dyskusję z wątku o porównaniu metod szkoleniowych, w której bodaj ja wspomniałam o oduczaniu właśnie zbieractwa metodą rażenia prądem w podkładanych kawałakach jedzenia i tę metodę zalecał pan Brzezicha. Wtedy też wspominałaś, przy okazji broniąc pana Brzezichy, że niepodejmowania jedzenia nie da się bez awersji i się zgadzam, nie zgadzam się tylko, że metoda pana Brzezichy jest warta uwagi, bo uważam, że jest niebezpieczna i dla psa i dla przewodnika. Być może uczył on różnie, niemniej niestety w moim przypadku tylko ta metoda wchodziłaby w grę, ponieważ psy mają zakodowane głęboko, że jedzenie się je, żeby nie być głodnym i szuka się po temu każdej okazji. To nie Woland, który głodu nie zaznał.
Jeśli nie miałaś tego wątku i tego odniesienia na myśli to musiałam Cię źle zrozumieć ;)

Co do Wolanda to wszystko prawda, co piszesz, można zostawić obiad na stole bez obaw. Jednak co zrobiłby nawet Woland, gdyby znalazł na ogródku kość przerzuconą przez ogrodzenie? Albo też cokolwiek innego, co mu smakuje? Myślisz, że by zostawił?

Ps. Zapomniałąm o tych pozycjach. Na treningach zalecano nam różne komendy właśnie tak jak piszesz. Trochę mi sie to dziwne wydawało, w końcu siad to siad, ale w OBI lubią takie rzeczy, żeby psa przyspieszać, by nie musiał się zastanawiać nad tym, co ma robić. Tak ja to sobie przynajmniej tłumaczę. No bo jeśli da się psu jasną komendę oznaczającą siad w marszu i ćwiczy tylko siadanie w marszu, to pies nie będzie musiał myśleć, że ma sie zatrzymać i usiaść tylko siądzie w jakiś konkretn sposób z łapami ułożonymi w określony sposób. Tak jak pisze Pani Zofia to uczenie odruchów po prostu. Podobnie siad z leżenia też jest inny, bardzo dynamiczny i pies nie siądzie w taki sposób siadajac w marszu. Itp.
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 39
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Joan » 15 sie 2015, o 23:19

Wiem o czym mówisz. Kość wrzuconą na ogródek przyniósł do domu i oddał mi bez sprzeciwu - inaczej nie miałabym pojęcia, że sąsiedzi wrzucili kość. Nie wiem, czy zauważyłaś, że oni tam nie mieszkają na stałe i nieczęsto gotują obiady. Ogródek to trochę "teren własny", ale Woland bardzo lubi się zamieniać, a stało się to przez niegdysiejsze moje ulubione zabawy - chowanie mu smaczków lub kiełbaski (i nie tylko) do szafy (na przykład), ale też na ogródku. Jego zadaniem było odnaleźć i przynieść, za co dostawał "pyszniejszą pychotkę".
Oczywiście spekulowałam, czy zaszkodziło mu wtedy avokado, czy może jednak wcześniej zjadł jakąś kość. Tak było? Przyznaj. Pół dnia był markotny a później mu przeszło. To się przecież działo przy Tobie. :)

A co do "Porównania metod szkoleniowych" to na stronie 6-ej popełniłam taki post:
Joan » 21 lip 2015, o 14:06
"Amatorskie szkolenie psów" A. Brzezichy, to książka którą się i ja posiłkowałam, ale najwidoczniej nie traktowałam niczego dosłownie (nie mam jej chwilowo, więc nie podam przykładów), bo nie pamiętam, żeby udało mi się zastraszyć swojego psa. Pamiętam, że było tam też coś o dogach - jakaś celna uwaga - bo wiadomo, że doga nie jest łatwo przestraszyć, ani ręcznie usadzić. Mniej więcej z tego względu apodyktycznym i temperamentnym owczarkarzom polecam przećwiczenie niektórych metod wstępnie na molosach, a z pewnością nauczą się cierpliwości.

Co do awersyjnego oduczania psa zbieractwa i przyjmowania pokarmu od obcych, to raczej trudno o inną metodę, ale ja wolę to niż głowienie się co psu zaszkodziło i robienie mu tysiąca zdjęć, żeby wykryć np. haczyk na ryby w połkniętej, podłożonej kiełbasce (rtg. nie wykryje trucizny ani ostrych kości).

Ja induktora nie używałam (i w żadnym przypadku nie używałam - nawet nie wiedziałabym jak) oduczając Sharon od zbieractwa, ale też nie oduczyłam jej nigdy, bo tony pieprzu i papryki trawiła bez problemu i większych sensacji po tym nie miała. Nie działał ani hałas ani pułapki, ani rzucanie z okna przedmiotów. Zaprzestałam, bo stwierdziłam, że w jej przypadku prędzej skończy się to jakąś niedyspozycją niż zamierzonym efektem.

Z kolei rzucanie łańcuszkiem w psa w celu wyeliminowania niepożądanych zachowań, nic nie dawało w przypadku Wolanda. Jako szczeniak ganiał ptaki i koty, a moje koty, wychowane z Sharon, nie lubiły psów, więc uciekały. Mogłam w niego rzucać nie wiem czym i nie wiem jaki hałas robić butelką wypełnioną monetami, mogła spaść na niego tona - on się nie przejmował niczym. Na szczęście wszystko łatwo było mu wytłumaczyć słowem "fe" (w naszym przypadku "fujjj"). Ten pies nie zniszczył mi w domu niczego poza tym, co podsuwałam mu sama (np. stare stołki). Trzymał się tego, co było mu wolno. Jedyne na co był wrażliwy i jest, to nasze niezadowolenie lub radość. Nigdy nie musiał być strofowany i nigdy nie miał na sobie kolczatki.

A to w temacie "warzyw i owoców" pisałam już po Twoim przyjeździe:
przez Joan » 11 lip 2015, o 08:25
Moje psy też jedzą właściwie wszystkie owoce i warzywa, na surowo i w niezmienionej postaci. Orzechy też, ale uważajcie na orzechy macadamia - to straszna trucizna dla psów. Na owoce avokado też trzeba uważać, bo wywołują objawy nieswoiste - dla każdego inne - jedni jedzą i nic a inni mogą nawet zejść śmiertelnie. Mnie się zdarzyło spowodować niestrawność owocem avokado.

P.S. Magda, ja nawet nie krzyczę na moje psy a Ty robisz ze mnie entuzjastkę induktora. Co do Brzezichy i innych poradników - każdy wybiera sobie co mu pasuje i to najlepiej pamięta.
Ostatnio edytowano 16 sie 2015, o 00:17 przez Joan, łącznie edytowano 1 raz
Pozdrawiamy
Obrazek
Joan
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Woland UlaYaskaEdgar
Imię: Joanna
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 55
Dołączył(a): 20 lut 2011, o 22:44

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Crazywithdog » 16 sie 2015, o 00:08

Troszkę odbiegłam od tematu postu, poruszyłam wiele kwestii, dziękuje Wam za udział w dyskusji i cenne porady, wyczerpujące odpowiedzi. Na koniec chętnie poznałabym Waszą opinię, czy pies powinien mieć regularne kontakty z innymi psami i jak powinny wyglądać?:-)
Crazywithdog
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
3 lata członkostwa3 lata członkostwa3 lata członkostwa
Imię: Anna
Wiek: 26
Lokalizacja: Poznań
Dołączył(a): 7 sie 2015, o 22:58

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 16 sie 2015, o 06:22

To znowu zależy od psa - moim zdaniem dobrze, jesli nasz zwierzak ma psiego przyjaciela, ale to nie przekłada się na możliwośc zawierania przyjaznych znajomości z wszystkimi psami.

Co do odmiennych komend na pozornie te same zachowania w obi - to dla nas są te same zachowania, pies uzależnia się od sytuacji. Więc zamiast uogólniać na przykład znaczenia słowa "waruj" jako przyjęcie odpowiedniej pozycji w KAŻDEJ sytuacji, uczy się psa innym hasłem warowania przy zmianach pozycji, innym przy przywołaniu. Inne hasło na przywołanie bez zatrzymywania się, inne na przywołanie z zatrzymaniem. W obi pies uczy się ciągów zachowań dla jednego ćwiczenia, nie uogólnia sie haseł.

To daje doskonałą precyzję jak na mustrze - ja wolę uczyć własnego psa tylko praktycznie, a więc waruj jako jedno hasło niezależnie od sytuacji. I oczywiście nie startuję w obi - coś za coś.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 75
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Crazywithdog » 16 sie 2015, o 09:41

Właśnie w kontaktach z psimi przyjaciółmi można pozwalać na zabawę, dbając o to by pies był odwoływalny czy lepiej więcej pracy z właścicielem? Ja staram się, by pies miał i zabawę i choć trochę pracy przy psach także.
Ostatnio edytowano 16 sie 2015, o 12:46 przez Crazywithdog, łącznie edytowano 1 raz
Crazywithdog
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
3 lata członkostwa3 lata członkostwa3 lata członkostwa
Imię: Anna
Wiek: 26
Lokalizacja: Poznań
Dołączył(a): 7 sie 2015, o 22:58

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez norineko » 16 sie 2015, o 10:29

Crazywithdog - mnie sie wydaje, że dobrze robisz z tą zabawą i pracą przy psach. Ja robię dokładnie tak samo, z tym, że to nie jest miarodajne. Jednak ostatnio moje psy jakoś nie bardzo mają ochotę na psich przyjaciół, nie wiem dlaczego. Może Lenę wyczerpuje "macierzyństwo", Czarka ojcowstwo? W każdym razie nie chce im się, no to nie.

Co do pokarmu Lena dziś zostawiała gigantyczną kość w lesie i dała się odwołać. NIe wiem, czy to jakiś sukces, w każdym razie czasem sie udaje jednak. Co prawda to nie były żadne delicje, ona też nie przepada za kośćmi, ale dobre i to.

Odnośnie OBI - czy jest możliwy balans pomiędzy sportem a życiowym posłuszeństwem z zachowaniem odrębnych zasad pracy? Zastanawiam się nad tym, czy mogę pracować nad precyzją sportową jednocześnie mając inne praktyczne komendy na to samo zachowanie, np. siad? Ogólnie - chodzi mi o to, czy zawsze musi byc coś za coś?
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 39
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 62
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Łańcuch zachowań łowieckich

Nieprzeczytany postprzez Crazywithdog » 16 sie 2015, o 12:45

A jak jest u Was podejmowaniem tropu, głównie na polach/łąkach - pozwalacie? Właśnie mojemu pupilkowi w takich warunkach trudno się ćwiczy, wtedy głównie zabawa w chowanego, ganianego:) W ogóle na spacerach głównie się bawimy, chyba ze sytuacja wymaga inaczej, Wy co robicie na spacerkach?:)

I czy rzeczywiście nie można głaskać psa za darmo? Ja raczej po prostu uważam by głaskając nieświadomie nie nagradzać negatywnego zachowania.
Crazywithdog
Losowy avatar
Początkujący owczarkarz
3 lata członkostwa3 lata członkostwa3 lata członkostwa
Imię: Anna
Wiek: 26
Lokalizacja: Poznań
Dołączył(a): 7 sie 2015, o 22:58

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post