Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Rozmowy o wszystkim i o niczym.

Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez Jangcy » 27 sty 2012, o 08:00

Ja, mój brat i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:
•Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).
•Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
• Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.
•Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.
•Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.
•Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo—jak zwykle.
•Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą do niej wracać.
•Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.
•Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.
•Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.
•Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych.
•Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.
•W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać.
•Pies łaził z nami—bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.
•Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.
•Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
•Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie osikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.
•Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić dzień dobry i nosić za nią zakupy.
• Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.
•Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.
•Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo.
•Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.
•Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.
•Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.
•Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.
•Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść.
•Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.
•Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.
•Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.
•Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.
•Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie—bez beczenia i wycierania ust rękawem.
•Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.
•Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami.
•Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.
•Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.

Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani.

My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!


Wiecej: http://www.eioba.pl/a/2voj/my-dzieci-tamtych-rodzicow#ixzz1kdiaOimn

Autor postu otrzymał pochwałę
Obrazek
Zawsze Wierni
Jangcy
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Parys
Imię: Janek
Wiek: 58
Lokalizacja: Ruda Sląska
Pochwały: 11
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 11:58

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 27 sty 2012, o 08:33

i...behawiorystów :lol:

Fajny punkt o psach, szczególnie o tym jak uwiązali swojego psa i poszli się z nim przejść :lol:

i: "Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć." spox
Ja się też mogę do tego punktu podczepić 8-)
a tak nawiasem mówiąc, nauczycielki kiedy opuszczaliśmy podstawówkę jako ostatni rocznik 8'klasistów twierdziły że my to jesteśmy ostatni tym "dobrym" rocznikiem... i to samo było kiedy po dwóch latach w liceum dołączyły nowe klasy... ale nas to rajcowało, to bycie "ostatnim" ;) ;). Chyba tylko dzięki tym słowom wzięłam się do roboty i zaczęłam się uczyć do matury i na sprawdziany :lol: :lol: :lol: . Ale pewnie mogło być tak, że mówiły to, bo same bały się zmian i nowości które wniosła nowa ustawa o szkolnictwie :P
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez sKate89sc » 27 sty 2012, o 09:22

Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
- ja też zaczynałam edukacje ;) od zerówki, mama nie pracowała wiec nie chciała skracać mi beztroskich dziecinnych lat :)
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - /Louis Sabin/
Obrazek
Obrazek
sKate89sc
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: ♥ Gabi ♥
Imię: Kasia
Wiek: 29
Lokalizacja: Sosnowiec
Pochwały: 1
Dołączył(a): 26 maja 2011, o 20:46

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez dariex » 27 sty 2012, o 12:17

Na szczęscie ja także pochodzę z patologicznej rodziny :D
Szkoda,że teraz dzieci nie mogą wychowywać się szczęsliwie,bo nawet jeśli rodzice normalni to otoczenie oczekuje od nich zupełnie czegoś innego,a za "odmienne" wychowywanie można mieć duże problemy :/
Mnie dziś sąsiad nawet zbeształ stojąc w oknie na piętrze drugim,za to,ze śmiałam skarcić psa,za próbę rzucenia się na innego, mieszkającego za ogrodzeniem,a następnie za to,że wykonałam mu szybką musztrę pod tą wcześniej rzeczoną siatką :roll: Usłyszałam,ze to nie jest metoda wychowawcza i że zadzwoni do TOZ-u 8--)
Rozumiem,ze powinnam pod tą siatką przeprowadzić spokojną rozmowę ze swoim psem oraz z psychologiem...


Nieszczęśliwe są dzieci w dzisiejszych czasach.
dariex
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Chivas
Imię: Daria
Wiek: 39
Lokalizacja: Krk
Pochwały: 22
Dołączył(a): 24 lis 2011, o 21:05

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez Tomek » 27 sty 2012, o 12:32

Melduję się w naszej wielkiej patologicznej rodzinie.

Dzieciak mieszkający nade mną (5 lat na oko) jest a właściwie już mogę napisać był :mrgreen: wychowywany metodą bezstresową i powiem Wam, że bardziej rozwydrzonego bachora to ja jeszcze nie widziałem i nie słyszałem. Chyba nawet jego rodziców to przerosło, bo poszli po rozum do głowy i kurczę od razu jest (mi) lepiej (a właściwie ciszej).
Tomek zawsze pozdrawia.
Tomek
Avatar użytkownika
Administrator
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Viggulec
Imię: Tomasz
Wiek: 39
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 37
Dołączył(a): 12 lut 2011, o 18:20

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez kalyna » 27 sty 2012, o 14:52

aż dziwnie, bo jestem tu z grupy młodsza, ale co nie co też pamiętam :D
i jakie życie wtedy było fajniejsze :D

ja nie zapomnę jak mama przyjechała raz z pracy i dała gotowane kości od kurczaka z mięskiem kotom. Zostało od wczorajszego obiadu itp. I moja siostra jak była mała to położyła się koło nich i razem z 2 kotami jadła obiad :D nic jej się nie stało.....

albo ja wchodziłam do budy Łowczarka, który w niej siedział. A ja wpychałam się na siłę :lool:
kalyna
Avatar użytkownika
Moderator
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Sonia & Ghandi
Imię: Alina
Wiek: 28
Lokalizacja: Krotoszyn/Poznań
Pochwały: 14
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 11:34

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez saacrum » 27 sty 2012, o 18:37

ja gryzłam psy po ogonach bo udawałam... psa! :-P
"Możesz powiedzieć psu największe głupstwo, a on spojrzy ci w oczy tak, jakby chciał rzec: 'O Boże, masz absolutną rację! Nigdy bym na to nie wpadł." Dave Barry

Obrazek

Obrazek
saacrum
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Xandor
Imię: Monia
Wiek: 23
Lokalizacja: Mysłowice
Pochwały: 11
Dołączył(a): 14 lis 2011, o 11:20

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez Tajgowa » 27 sty 2012, o 18:58

Ja wyjadałam psu karmę z miski :scratch
A kiedy uczyłam się chodzić, to razem z szczeniakami poprzedniej naszej suczki, a o wpychaniu się do wszelkich legowisk i bud już nie wspomnę...
Nagminnie pchałam również paluszki do psich pyszczków, a na ulicy do prawie każdego psa się wyrywałam :ooops: Również chodziłam w podartych spodenkach i z wiecznie brudnymi rękami,
też łaziłam troszkę po drzewach ;-) Chociaż niektóre moje całkiem "małe" wspomnienia trochę się różnią..
Dog training is a journey and it's a journey that doesn't have an end. Just about the time we think we have everything figures out, something jumps up and slaps us in the face to remind us we still have a lot to learn. Ed Frawey
Tajgowa
Avatar użytkownika
Owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Tajga
Imię: Nina
Wiek: 21
Pochwały: 7
Dołączył(a): 9 kwi 2011, o 14:29

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 27 sty 2012, o 19:14

Ja lubiłam na sam czubek drzewa włazić po najsmaczniejsze wiśnie i czereśnie kiedy za dzieciaka chodziło się dorabiać na zbiory :D zawsze pod drzewami pełno pestek było, ale to normalka przecież ;)
A pewnego pięknego dnia, jak przybyliśmy na 5 rano na truskawki i słońce już waliło, jak zeszłam z pola o 13 to miałam ładne krzyżyki na plecach....... bo wtedy były modne takie bluzki z gumkami z tyłu, do dzisiaj pamiętam ten ból po przyjechaniu do domu :lol: :lol: (że nie wspomnę o plecaku na plecach i jechaniu do domu rowerem, ale to bolało! :D )
Ogólnie mogę powiedzieć że takie "bezstresowe" wychowanie wiele razy doprowadziło mnie do poparzeń od słońca bo ja albinos chyba jestem :lol: i to leżenie z zimnymi ręcznikami, panthenolem i wszelkimi innymi balsamami... i te drgawki... bleh człowiek po rozum do głowy zdecydowanie za późno idzie :lol:
Niestety za młodu nie miałam zbyt wielkiego kontaktu z psami (ale zawsze mi się własny "puszek okruszek" marzył), jedynie z kotami troszeczkę... mam nawet jedno zdjęcie z kotem na kolanach co było dla mnie mega radochą - zdjęcie z kotem - WOW!!! :lol: :lol:

To dzisiejsze pokolenie niestety w większości z takich rzeczy się cieszyć nie potrafi... ale zdarzają się takie pozytywne przypadki, nie zaprzeczam :-) Miło słyszeć, kiedy przyjdzie 5'cio latka/latek i chcę czapeczkę z kotkiem, a nie hello kitty kucykiem pony, barbie, spiderman'em, ben10 czy złomkiem :-)
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Moje dzieciństwo wypisz wymaluj :D

Nieprzeczytany postprzez sKate89sc » 27 sty 2012, o 19:44

Ja najbardziej pamiętam jak w górach z kuzynami bawiliśmy sie w ganianego na łące, a że ja koślawo biegam to zaliczyłam darmową maseczke fuujj :oops: (rano sąsiad krowy wypasał),

Czasami robiło się głupoty jak to z patologicznej rodziny :yahoo , ale przynajmnej wiecej biegało sie na podwórku z kolegami niż siedziało w domu przed tv czy na kompie..
"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty" - /Louis Sabin/
Obrazek
Obrazek
sKate89sc
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: ♥ Gabi ♥
Imię: Kasia
Wiek: 29
Lokalizacja: Sosnowiec
Pochwały: 1
Dołączył(a): 26 maja 2011, o 20:46

Następna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post