Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Przepisy dotyczące psów oraz informacje o psach ukazujące się w szeroko rozumianych mediach.

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez reinevan » 25 lut 2013, o 09:38

Szpak napisał(a):
Aga i N napisał(a):Wiesz co jest w tym dobre? Że przynajmniej nauczyciele nie mieli w tej sytuacji jak "przymknąć oka". W obecności policjanta już nie było jak. Ha. A tak, to zawsze wszystkim ćpunom rozchodziło się po kościach i robili co chcieli, z wyładowywaniem agresji na kimś niewinnym włącznie. Może ktoś pomyśleć, dlaczego kogoś kto jara zioło nazywam ćpunem. Od ziółka się zaczyna, a później to już od wszystkiego innego mają mózg wyprany i tracą nad sobą kontrolę. :nea:
Takich niezapowiedzianych akcji powinno być w szkołach zdecydowanie więcej!!!! Conajmniej 10 w tygodniu w każdej szkole!!! I byłby sposób na delikwentów.


Nauczyciele się boją, nauczanie traktowane jest jak zwykła praca, a nie powołanie. Niestety wychodzi nieprzygotowanie pedagogiczne. Nauczyciele przymykają oczy, koledzy też. Ale najgorsze jest to, że w pierwszej kolejności rodzice powinni interweniować, a niestety dowiadują się jako ostatni.
Ćpun to ćpun i nie ma znaczenia czy pali, wącha czy daje w żyłę. A nauczycielom nie zależy na szukaniu dilerów i ćpunów - po co im kłopoty, chociaż pewnie zdarzają się wyjątki. A uczniom złapanym z narkotykami zapodałabym prace społeczne np. w hospicjach, domach opieki, schroniskach dla zwierząt. Może jakby popatrzyli na cierpienie, tęsknotę i wiarę w lepsze jutro ...


A ja się zbuntuję i to mocno.
Wymagania i oczekiwania stawiane szkole i nauczycielom zaczynają zakrawać na jakąś kpinę. Rolą szkoły bowiem nigdy nie było, nie jest i nie powinno być wychowywanie i kształtowanie dzieci i młodzieży. To rola PRZYNALEŻNA WYŁĄCZNIE RODZICOM, w której szkoła i nauczyciele mają obowiązek pomagać i wspierać, ale nigdy nie mogą zastąpić rodzica (chyba, że mówimy o ośrodkach szkolno - wychowawczych lub socjoterapeutycznych, lecz to nie są normalne szkoły). W kwestiach wychowawczych nauczyciel może na prawdę nie wiele, zwłaszcza (a spotykam się z tym na co dzień) gdy spora grupa rodziców wychodzi z założenia, że ich jedyną rolą jest zapewnienie utrzymania dziecka.
Rozpoczynając swoją pracę w szkole, nie szedłem tam by bawić się w policjanta i dozorcę, zastępować i wyręczać rodziców, policję czy inne służby. Pracuję w szkole po to, by przekazać uczniom wiedzę i umiejętności, jakie są po pierwsze niezbędne do zaliczenia danego etapu edukacji, po drugie mogą im się przydać w życiu i śmiem bezczelnie twierdzić, że całkiem nieźle mi to wychodzi. Jako osoba dorosła oczywiście, że staram się swoich uczniów ostrzegać o czyhających na nich zagrożeniach, lecz uważam, że na tym moja rola się kończy, zwłaszcza od czasu, gdy zostałem przez pewnych rodziców przeczołgany po kuratorium, za to, że wezwałem policję, gdy uczeń przyniósł do szkoły, otrzymany w prezencie urodzinowym, pistolet pneumatyczny (wierną replikę walthera PPK na pierwszy rzut oka nie do odróżnienia od oryginalnej broni ostrej).
reinevan
Losowy avatar

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 25 lut 2013, o 10:01

Tomek, ale w szkole uczniowie powinni czuć się bezpiecznie, kto powinien to bezpieczeństwo uczniom zapewnić jak nie kadra nauczycielska, wychowawca, pedagog, dyrektor? Ja się nie czułam i nie byłam bezpieczna kiedy osoby ze "środowiska" chodzili na lekcje. Lekcje lekcjami, ale co się działo w przerwie i po lekcjach :(.

Może między innymi dlatego mam owczarka? Jakieś dowartościowanie się i poczucie bezpieczeństwa po tym co przeszłam. :( Mimo że są to stare czasy, a później trafiłam do fantastycznego, wspaniałego, najlepszego pod słońcem studium, to widok niektórych osobników z liceum na zawsze mnie paraliżuje , choćby się zmienili i powiedzieli do mnie "cześć".
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez reinevan » 25 lut 2013, o 10:14

Aga pełna zgoda w kwestii tego co się dzieje w szkole (na lekcjach i na przerwach) za to odpowiadają dyżurujący nauczyciele i dyrektor placówki, ale niestety nie mamy żadnego wpływu na to co taki, Kaziu, Krzysiu czy inna Monika wyprawiają po szkole, zwłaszcza gdy rodzice pozwalają im na absolutnie wszystko.
Przyznam się, ze zgrozą obserwuję, narastającą agresję wśród dzieci i młodzieży i moja własna bezsilność w tej materii mnie przeraża, pytanie jednak, czy za to jest rzeczywiście winna szkoła czy może jednak jest to tylko wygodna wymówka.
reinevan
Losowy avatar

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 25 lut 2013, o 10:17

A to nie można takiego jednego z drugim postraszyć że wyleci ze szkoły? Dlaczego w miarę dobrych szkołach trzyma się na siłę kogoś kto nie chce się uczyć i to jest akurat najmniejsza rzecz którą "skrobie". Najgorsze jak takich dwóch trafi na siebie - jeden degenerat i pod swoje skrzydła bierze kogoś kto ma predyspozycje do nauki ale jest z biedniejszej rodziny, wciąga go w swoje środowisko. I jest symbioza, ten "biedniejszy" zdolny uczeń dostaje trochę luzu i mu fajnie przy tym "degeneracie", a degenerat w odwecie dostaje pomoc w zaliczeniach, pracach domowych... ehhh....
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez reinevan » 25 lut 2013, o 10:42

Aga i N napisał(a):A to nie można takiego jednego z drugim postraszyć że wyleci ze szkoły? Dlaczego w miarę dobrych szkołach trzyma się na siłę kogoś kto nie chce się uczyć i to jest akurat najmniejsza rzecz którą "skrobie"


Otóż niestety, ale nie. Uczeń podlegający obowiązkowi szkolnemu (do czasu ukończenia gimnazjum) lub obowiązkowi nauki (do ukończenia 18 roku życia) jest właściwie nie do ruszenia, zlikwidowano bowiem możliwość karnego przenoszenia ucznia do innej szkoły, wyrzucić na bruk ucznia w obowiązku dyrektor też nie może, a z kolei na umieszczenie w MOS lub MOW czeka się latami i nierzadko zanim zostanie wydane skierowanie dany delikwent kończy 18 lat i już Sądowi Rodzinnemu (to on wydaje wnioski o skierowania do MOS i MOW) przestaje podlegać.
Ponadto dyrektorzy szkół bronią się rękami i nogami przed wywalaniem uczniów, bo każdy taki przypadek trafia do kuratorium i z każdej takiej decyzji dyrektor musi się tłumaczyć.
Co do trzymania "na siłę" w szkołach uczniów pełnoletnich, to dochodzi jeszcze kwestia tak zwanej subwencji oświatowej, która jest przyznawana szkołom na każdy semestr a jej wysokość jest zależna od ilości uczniów w danej szkole. Ponadto w naszym wspaniałym kraju od paru lat panuje moda na likwidację szkół. Każdy dyrektor więc będzie "nosił na rękach" każdego ucznia, bo im ich więcej tym ryzyko likwidacji szkoły mniejsze (a przy niżu demograficznym utrzymanie pełnych stanów w klasach nie jest wcale takie proste).
Brutalne lecz prawdziwe.
reinevan
Losowy avatar

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez Szpak » 25 lut 2013, o 10:47

Tomek, jeżeli uważasz, że rolą nauczyciela jest tylko przekazywanie wiedzy, to powiedź po co są szkoły? Taką samą wiedzę zdobędę w domu korzystając z tych samych podręczników - w tej kwestii nauczyciel nie jest mi potrzebny do szczęścia. Oczywiście, że nauczyciel to nie policjant, ale nauczanie to nie praca przy taśmie. Każdy powinien (niestety powinien a nie musi) interweniować w sytuacjach patologicznych. Nie napisałam, że nauczyciel ma mi wychować dziecko, ale oczekuję od niego, że jeżeli dzieje się coś niepokojącego, to zostanę o tym poinformowana. Niestety nauczyciele przymykają oczy na patologię, bo tak jest wygodnie, najlepiej udać, że nic się nie wie. Jak ja chodziłam do szkoły, nie było tam miejsca na papierosy, alkohol i przemoc. Wtedy dawano sobie z tym radę,a teraz? Praca nauczyciela jest ciężka, stresująca i niewdzięczna, ale czy to usprawiedliwi ignorancję? Nie pomożesz rannemu zwierzęciu, bo nie jesteś weterynarzem? Nie pomożesz rannemu człowiekowi, bo nie jesteś lekarzem? Nie pomożesz staruszce nieść zakupów, bo nie jesteś tragarzem?
A teraz z własnego podwórka, w telegraficznym skrócie. Moja córka przyniosła do domu siepe. Sama zaniosłam na policję, poprosiłam o przeszukanie domu. Policja zrobiła tyle ile mogła (brawo!). Wiesz co powiedziano mi w szkole córki? Oni wiedzą, że osoba rozprowadzająca ten chłam nie będąc uczniem często pojawia się na terenie szkoły, oni nic nie mogą z tym zrobić, najlepiej żebym nic z tym nie robiła i zabrała dziecko do innej szkoły, a tak w ogóle ta jaką ja jestem matką, że doniosłam na policję na własne dziecko, przecież nic takiego się nie stało. Iście pedagogiczne podejście. Moje dziecko szkoły nie zmieniło, a rozprowadzacz omija mnie bardzo, bardzo szerokim łukiem. Można, ano można, trzeba tylko chcieć. Miałam wiele nieprzyjemności, ale drugi raz zrobiłabym to samo, a nawet więcej. Być może uchroniłam jakieś dziecko przed ćpaniem, być może nie, ale nie schowałam głowy w piasek, nie załatwiłam sprawy za zamkniętymi drzwiami. Tak, było mi wstyd, wytykano mnie palcami, ale się nie ugięłam. Dałam dziecku solidną nauczkę, musiało wypić piwo, które naważyło. Więc nie dziw się, że mam taki a nie inny stosunek do nauczycieli. Może generalizuję, ale w tej kwestii mam bardzo złe doświadczenie.
Moje dzieci widzą, że stanę za nie murem, ale jeżeli nabroją, to nie ma lekko. Kocham je nad życie, ale czasami bywam okrutna.
Szpak
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa
Imię: Baśka
Lokalizacja: PL
Pochwały: 13
Dołączył(a): 20 lip 2012, o 08:35

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez reinevan » 25 lut 2013, o 11:21

Basiu, wbrew temu co Ci się wydaje, przemoc, papierosy a nawet seks był w szkołach zawsze, różnica polega na tym, że w "dawnych czasach" nauczyciel i dyrektor szkoły miał argumenty w "walce" z krnąbrnymi uczniami. W chwili obecnej niestety praktycznie ich nie ma (nie wolno mi podnieść głosu na ucznia, wyprosić rozrabiającego ucznia z klasy, nie wolno mi nawet postawić niegrzecznego dzieciaka do kąta etc. - to nie są moje wymysły to są przepisy prawa w naszym kraju).
Sytuacja, którą opisałaś jest przejawem oczywistej patologii i to patologii w szkole (swoją drogą, gdyby to dotyczyło mojego dziecka, zgłosiłbym sprawę do kuratorium) i Twoją reakcję rozumiem, nie można jednak sprowadzać, wszystkich do jednego mianownika.
Jak napisałem w poprzednim poście, mogę rozmawiać z młodzieżą, mogę im tłumaczyć, prosić, pokazywać zagrożenia, ale to wszystko, nie wolno mi nawet zabrać niepełnoletniemu dzieciakowi papierosów, bo to jego własność SIC!!! Takie są idiotyzmy w naszym systemie oświaty.
Ponadto, co z tego, że wezwę sobie na rozmowę rodzica ucznia, który mi notorycznie nie pozwala prowadzić normalnie zajęć, skoro w sporej większości przypadków usłyszę jedynie, że czepiam się biednego Maciusia czy Andrzejka, i zawracam rodzicom głowę, bo oni muszą pracować i : "nie mają czasu na takie pierdoły" (cytat dosłowny).
Tak jak Ty zbytnio uogólniłaś podejście nauczycieli do pracy, tak ja nie chcę zbytnio uogólniać podejścia rodziców, wiem, że jest sporo takich, którzy przynajmniej próbują poświęcać swoim dzieciom czas i ze szkołami współpracować. Niestety z roku na rok, jest ich coraz mniej (Wniosek na podstawie spadającej frekwencji na wywiadówkach. Kiedy zaczynałem pracę w szkole, frekwencja rzadko kiedy spadała poniżej 90% dziś 50% to już jest sukces, a na moje telefoniczne zapytania dlaczego szanowni państwo nie raczyli się pofatygować na zebranie, najczęstszą odpowiedzią jest - nie miałam/em czasu, choć w szkole, gdzie pracuję, rodzice dostają rozpiskę wszystkich zebrań na cały semestr).
reinevan
Losowy avatar

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez Szpak » 25 lut 2013, o 11:55

O kuratorium nie wiedziałam, ale teraz już wiem. Pisząc "nie było miejsca", chciałam zauważyć, że nauczyciele jakoś sobie z tym radzili. W mojej podstawówce standardem za "niestosowne" zachowanie było wrzucanie węgla do kotłowni. Jakoś rodzice się nie buntowali, że ich nieletnie pociechy muszą pracować. Uczniów przenoszono do innych klas, szkół. Wtedy można było, a teraz nie? Tak ... najważniejsze jest bezstresowe wychowanie ... Przyznać muszę, że w ogromnej większości winni są rodzice, ślepi na potrzeby swoich dzieci. Dzieci stały się dodatkiem wychowywanym przez internet i kolegów. Kasa - najważniejsza rzecz na świecie i nic nie jest równie ważne. Sama popełniłam ogromny błąd, praca przysłoniła mi oczy. Dobrze, że przyszło otrzeźwienie.

Podsumowując: reagować i jeszcze raz reagować, choćby anonimowo, ale reagować. Nie bójmy się, że dziecko będzie cierpieć, będzie nieszczęśliwe - życie to nie bajka.
Szpak
Avatar użytkownika
Klubowicz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa
Imię: Baśka
Lokalizacja: PL
Pochwały: 13
Dołączył(a): 20 lip 2012, o 08:35

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez Aga i N » 25 lut 2013, o 12:17

Czyżby kuratorium było ślepe? Ja też jestem za nauczeniem kogos życia w szkole. Z tym węglem super przykład. Brakuje w szkołach surowości. Ogladaliscie surowych rodziców? Można jednego z drugim okiełznać? Można. Co robi większość rodziców trudnych uczniów? Nic, bo pewnie zazwyczaj nie sa autorytetami dla własnych dzieci :(
"Około 1925 roku psy rasy ON, jako całość, stały się wysokie, kwadratowe i niezgrabne, brak im było cech, które były wymagane przez Stephanitza jako ideał..." [źródło: wikipedia]

"Każdy pies jest tak dobry, jak jego Przewodnik."
Literatura godna polecenia: http://forum.owczarkopedia.pl/literatura-godna-polecenia-t542.html.
Aga i N
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Nazgul
Imię: Aga
Wiek: 32
Lokalizacja: Bydgoszcz
Pochwały: 41
Dołączył(a): 27 lut 2011, o 16:23

Re: Słodki labrador i narkotyki

Nieprzeczytany postprzez reinevan » 25 lut 2013, o 12:24

Szpak napisał(a): W mojej podstawówce standardem za "niestosowne" zachowanie było wrzucanie węgla do kotłowni. Jakoś rodzice się nie buntowali, że ich nieletnie pociechy muszą pracować.


Niechby jakikolwiek dyrektor spróbował zastosować tę metodę dzisiaj. Z miejsca ma na głowie kuratorium, organ prowadzący (najczęściej urząd miasta lub gminy), a do tego jeszcze pewnikiem sąd i prokuraturę. Nieletnich do pracy wykorzystywać nie wolno i już.
W świetle obecnie obowiązujących przepisów, uczniowie nie powinni nawet ławek, czy krzeseł przenosić bo od tego jest konserwator czy woźna.
reinevan
Losowy avatar

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post