Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Szkolenie, seminaria, zawody, filmy.

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 23 paź 2015, o 22:42

NIe mogę zrozumieć zachwytu nad ostrym treningiem psów sportowych i tłumaczeń zawodników broniących jak cnoty swojej linii obrony - przecież to sport, nie ma tam miejsca dla mięczaków, psy też są tam twarde i je takie ostre traktowanie tylko mobilizuje.
Nie mogę zrozumieć ochrzanienia psa i wyzwania od glupich suk czy psów, bo nie siadł natychmiast tylko po chwili, albo nie wyskoczył dostatecznie szybko do przywołania.
Sport nie będący cyrkiem - rozumiem i pewnie nawet by mi się bardzo podobał. Ale forsowanie wymuszenia pacnięcia przy warowaniu dla jamnika, który nigdy z wlasnej woli nie pacnął i nie jest w stanie tego zrobić uważam za głęboką przesadę. Co ja właściwie mam wypracować? Przekonanie psa, że uderzenie w klatkę piersiową jest fajne? Skoro pies nie chce to widocznie nie może, inaczej sam by to zrobił.
Podobnie właśnie ze zmianą pozycji z leżenia do siadu z kicnięciem, czyli przez zerwane się z przednich łap z wyskokiem niemal do siadu. Obciążenie lędźwi jest całkiem przyzwoite, na tyle, by rozwalić psu ścięgna w najlepszym razie, zwłąszcza ciężkiemu psu, np ONkowi. Lena owszem, umie to zrobić, ale pewnie dlatego, że jest bardzo szczupła i zwinna. Niemniej nawet ona ma z tym problem, bo po prostu widzę, że ona wie, co zrobić, ale jej nie wychodzi, bo źle się wybije np., albo za słabo, traci po prostu zwyczajnie równowagę, nie trafi z napięciem mięśni w komendę i pomimo staran wyjdzie jej "patataj". To nie border. Co innego moja poprzednia kundelka, ona anatomicznie nie miała problemów z żadną taką czynnością i spokojnie by sobie kicała i pacała i inne takie tam sztuczki zrobiła, bo po prostu była mala i lekka.
Nie rozumiem skad się ta moda na kicanie i pacanie bierze, w regulaminie tak wyraźnie nie wyczytałam takich informacji, ale podobno za nie wykonanie i drgnięcie tylnych nóg, przemieszczenie - lecą punkty, podobnie za brak kicania. Czy to moda na psy typu BC i OBM wymusza na wszystkich pozostałych forsowanie cyrkowych sztuczek? A gdzie uwzględnienie predyspozycji i ograniczeń rasowych? Ktoś na to w ogóle zwraca uwagę?

Aniu - Czarek po prostu jest psem,przy którym nie do końca można wyczuć granicę, gdzie naprowadzanie skończyć, z reguły trzeba od razu skończyć, bo nie da się już później tego wycofać. To, co działa na bc nie zawsze zadziała na jamnika. A tym bardziej na jamnikopinczera. MOże bc mogą być naprowadzane i sobie szczekać, a potem bez problemu można je tego oduczyć, ale Czarka nie. On uważa rzeczy przeze mnie wprowadzone i nauczone za świętość, której się nie zmienia. taki typ. Lena tego nie ma, on tak. Jeśli miałam z psem ćwiczyć pozycje metodą z serwowaniem dań przy naprowadzaniach i miałam to robić np. codziennie po godzinie to pies już po dwóch sesjach po 10 minut miał wdrukowane zmiany pozcji tylko w taki sposób, nie ma możliwości już wycofać. A jeśli pies mi nie złąpał, że z susełka ma zrobić pac i miałam go naprowadzić tym ręką ze smakiem, to już tego nie złapie, bo po kilku próbach wywołania pacnięcia pies już zdążył się nauczyć, że ma podążać za ręką i tyle go obchodzi idea zmiany pozycji. U tego psa konkretnego komenda musi być wprowadzona bardzo szybko, bo inaczej reaguje na gest i nie można już go praktycznie wycofać lub na jakieś inne rzeczy, np. jakiś ruch ciała. I bez tego nie wykona.
Jedną cechę ma boską mój jamnik, że uwielbia obserwować moją twarz, zna każde moje drgnięcie powieki, ba, nawet reaguje na zmianę intensywności spojrzenia. Np. polecenie omiń przy obieganiu słupków zadziałało od razu, gdy pokazałam mu spojrzeniem o co mi chodzi, bez komendy i bez ruchu ręką. Lena tak nie robi jednak, owszem, upewnia się, ale aż tak nie reaguje. Czarek zawsze sprawdza dokładnie co ma zrobić i odczytuje to z oczu. I teraz... ja o tym wiem, ale tylko ja. No to widząc to jak mój pies może się czegoś nauczyć, jeśli ja mu mieszam majtając ręką przed nosem i go dekoncentrując?
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 61
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 24 paź 2015, o 06:27

Zawsze znajdą się ludzie żądni sukcesu kosztem słabszych - tak jak są hodowcy produkujący w imię mody kalekie psy i sędziowie promujący te kaleki na wystawach, tak są i tacy, którzy z porozumienia się z psem zrobili cyrk. A rodzice zmuszający trzyletnie dziecko do wiszenia na drążkach w imię przyszłych medali w gimnastyce to lepsi?

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 24 paź 2015, o 21:16

Och...o tempora o mores chciałoby się rzec....
A tak mi się podobało kiedyś agility, bawilam się z poprzednią w przeszkody, z obecnymi też, uwielbiają to (no dobrze, Czarek to ubóstwia, Lena lubi, ale jak robimy coś razem, ale tak naprawdę, na poważnie razem. Gdy ona wie, że mamy razem jakiś cel - np. dostanie się gdzieś i to jest bardzo ważne, to wtedy myśli i stara się współpracować podsuwając rozwiązania. Ona doskonale odróżnia durne popisy cyrkowe w treningu OBI i realną pracę życiową, np. sprzątanie po biwaku albo szukanie czegoś ważnego, albo zaaportowanie kluczy, gdy ja otwieram drzwi.
Ona nie wyskakuje jak z procy, nie biegnie njkrótszą drogą, ona pomału i dokładnie szuka kluczy, spokojnie pobiera i równie spokojnie i uważnie oddaje, żeby nie uszkodzić, bo wie, że to jest ważne. I myśli. Sama mi różne rzeczy przynosi, bo obserwuje w jakich sytuacjach czego potrzebuję. Trening OBI wypiera psy z takich inicjatyw niestety, bo przecież psu nie wolno samodzielnie przynieść koziołka, bo leży, prawda?
Lena zrobiła numer na treningu (co wywołało oczywiście wielkie niezadowolenie trenerki i poszkodowanych, bo zepsuła ćwiczenie...) Otóż ćwiczyłam z nią aport koziołka - kiedyś tam wcześniej. No i jesteśmy na treningu, Lena jest przy nodze i pod okiem trenerki ćwiczymy ruszanie z pozycji przy nodze. Ktoś rzucił koziołka (identycznego jak nasz) przez przeszkodę, koziołek sobie chwilę leżał i ten już leżący zauważyła nagle Lena. Najpierw usiadła i ogłuchła na moje komendy, potem chyba na mnie zerknęła figlarnie i majestatycznie wstała nadal głucha na przywołanie, podeszła kłusikiem do koziołka, zabrała go i mi przyniosła siadając przede mną z miną bardzo zadowolonej z siebie pt/"Widzisz? Takie coś lubisz, cieszysz sie jak jest, to Ci przyniosłam, bo leżało. Ktoś zgubił"
No i ćwiczenie innej zawodniczki i jej psa legło w gruzach, pies był niesterowalny itepe.
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 61
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez 14ruda » 24 paź 2015, o 23:24

Nie wiem jakie miałaś doświadczenie w treningu obi i z kim :-)
Jeśli chodzi i pacanie Czarka to rzeczywiście nie jest dobry pomysł jeśli sprawia mu to dyskomfort i jest niewykonalne.
Ale jeśli chodzi o inwencję psów i myślenie to przynajmniej u nas odgrywa to dużą rolę :-)
Twoja historia z zabranym przez Lenę koziołkiem była trochę niefortunna. ;-) Na treningu ćwiczymy tak,aby sobie wzajemnie nie przeszkadzać,nie prowokować nieprzyjemnych sytuacji (np.Amisza mogła by zareagować niefajnie na zabranie jej koziołka).
Nie wolno psom podbierać niczego samowolnie.Czy to zabawka czy zostawione żarcie. Pies udający się po cudze jest odwoływany i sowicie nagradzany u przewodnika.Tu nawet nie chodzi o przygotowanie do zawodów.W parku sytuacja może się powtórzyć,a właściciel psa,którego była zabawka (zgubiona w mniemaniu Twojego)może mieć głęboko kiedy jego pies zaatakuje Twojego.
Co do "obi-tortur" i wiecznych klatek-nie wiem,nie spotkałam się z takim traktowaniem psa startującego w zawodach obi.Nawet jeśli jest psem,który szybko wchodzi na wysokie obroty.
My mamy szczęście do najlepszej trenerki moim zdaniem,która sama zdobyła wiele w świecie posłuszeństwa i obi i która pamięta,że pies jest psem,a
nie robotem :-)
Szkolimy NIE tresujemy! http://www.karpeteam.eu
14ruda
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Aicha,Zefir
Imię: Joanna
Wiek: 35
Lokalizacja: Zielona Góra
Pochwały: 14
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:57

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 25 paź 2015, o 07:46

To nie była zabawka, bo tych Lena nie podbiera, koziołek to w jej mniemaniu rzecz moja, nie jej. I koziołek zostal wyrzucony daleko od tamtego psa, przez przeszkodę, leżał na trawie dość długo w miejscu neutralnym. nie należał też do psa, który miał go potem zaaportować.
Lena też nie życzy sobie zabierania jej rzeczy, oj bardzo nie życzy. Tak jak Falko. Ale koziołek leżący daleko nie uznała za czyjąś wlasność, zresztą pies ćwiczący też nie, po prostu potem wybiegł i nie znalazł aportu. Jej się ten koziołek pomylił, myślała, że jest nasz, był identyczny. nie widziała nigdy kilku podobnych, mogła nie czuć zapachu, zresztą skoro uczy się psa pobierania aportu na wzrok, to co się dziwić, że przestaje używać nosa?
Nie mam zamiaru dyskredytować naszej trenerki, bo jeśli chodzi o przygotowanie sportowe jest uważam - bardzo dobra, o czym swiadczą osiągnięcia psów, które trenuje, a te są ogromne.
Natomiast to nie kwestia trenerki a samej specyfiki tego sportu.
Podbieranie.... no cóż, w sporcie to podbieranie. Ja tego nie nazywam podbieraniem, bo pies nie kradnie przedmiotów dla siebie tylko przynosi je mnie i dobrowolnie oddaje, nie zawsze po to, by dostać nagrodę, po prostu ma zakodowane przyniesienie. Ponadto to, co nazywane jest w obi podbieraniem rzeczy leżących sobie na trawie bezpańsko dla mnie prywatnie jest akurat szalenie ważną cechą, którą psu utrwalałam. Po co? Ano z banalnej przyczyny - często chodzimy w teren. W teren u nas (jak się Grażyna z Kafcią przekonały) to nie spacerek na 3-4 godziny, to spora wyprawa na kilkadziesiąt km po terenach odludnych. W takich sytuacjach robi się biwaki i łatwo można coś zgubić. Pies po każdym biwaku zbierał przedmioty, które gdzieś leżały, a należały do nas i robił to sam, spontanicznie - ja to tylko utrwalałam. To jest genialne rozwiązanie w mojej sytuacji.
I teraz pies tak uczony od zawsze nagle ma zakaz odszukiwania zgubionych przedmiotów naszych, bo tak, bo ktoś sobie wymyślił, że to jest podbieranie i to jest nagle be. Pies dostaje kotłowania w mózgu. Mnie właśnie w terenie zależało, żeby to było bez komendy - nie chcę psem sterować, bo to on lepiej widzi, co ja zgubiłam, ma jeszcze nos, o to chodzi, żeby znalazł zguby, a nie żebym mu wydawała polecenie, bo to jest już po ptakach, zanim ja się zorientuję, że coś zginęło zdążę przejść masę km i wtedy czasem powrót jest niemożliwy. Bez sensu. Trudno to nazwać samowolą, pies skojarzył sytuację - jest biwak, pakuję się, zabieram coś, coś zostało - przynosi. Czyli jest to w jakiś sposób przeze mnie kontrolowane. Lena zna polecenie zostaw i wtedy zostawia. Natomiast rzadko ją wydaję, bo jak coś leży to zawsze zależało mi, by przyniosła i zawsze, jeśli to jest na trawie, bo to na 100% rzecz nasza i to zgubiona. Na treningu jej nie wydałam polecenia zostaw,nie wiem czemu, chyba sama zgłupiałam i mnie to chyba rozbawiło.
Obi mi to u Leny napsuło i bardzo nad tym boleję. To jest wlaśnie myślenie u psa, że sam dochodzi do wniosku, że zguba jest ważna i spontanicznie aportuje. Natomiast to, co w obi nazywają myśleniem z myśleniem niewiele ma wspólnego, to kształtowanie u psa odruchów zawsze wywołanych komendą przewodnika. I tylko w zakresie zachowania docelowo pożądanego pozwala się na kreowanie propozycji. Nic poza tym. Pies bez komendy nie ma prawa nic zrobić, ma ignorować świat i czekać na wydanie komendy. U mnie wlaśnie to nie jest pożądane, ma myśleć i czasami ma wykonać jakąś czynność bez komendy, bo mu ufam i on po sytuacji powinien sam zorientować się, co trzeba zrobić. To jest moim zdaniem współpraca. We współpracy nie chodzi o sterowanie psem, bo to nie model z pilotem, a trochę mi sport to przypomina. I takie jest tropienie też - ufa się psu, to on podejmuje decyzje, my mu tylko umożliwiamy rozpoczęcie czynności i pokazujemy o ktorą chodzi.
Przykład - dostawianie do nogi na tzw. gruszkę. U nas uczą na misce. Jest kilka etapów - i w jakim zakresie psu wolno podejmować inicjatywę? Ano tylko w zakresie wchodzenia przednimi łapami na miskę, potem kręcenia się na niej, potem reagowania na ruch przewodnika w miejscu aż do samodzielnego obrotu o 180 stopni. I nic ponadto.
Gdy uczyliśmy siad w marszu kazano nam to robić naprowadzaniem. Ok, wyszło, ale zdarzyło sie, że pies mi na to naprowadzanie zaczął stawać - no i tu trzeba było skorygować, bo ma na ten gest siadać, a nie stawać, ćwiczymy dalej, tak, by siadł. Bo nie o to w stój w marszu chodzi, by pies po prostu stanął, tylko by jeszcze zrobił skok przednimi lapami i zaznaczył stawanie. Bo to "ładniej wygląda" i jest pożądane przez sędziów. No i stój też ma być przecież z równymi lapami a nie jedna do przodu druga do tyłu. To jest ten cyrk. Stawanie mojego psa było, natychmiastowe nawet, ale... bez tego podskoku i dlatego nie wolno było na to pozwolić, bo stawania z podskokiem uczy sie osobno i inaczej.
Zła trenerka? Nie, ona zna wymogi regulaminu, startuje, ma bardzo duże osiągnięcia, wie co robi. POd sport.

To, co piszę, to luźne refleksje na temat sportu. Psy sportowe owszem, są kennelowane. Nie chodzi tylko o obi - tu może nie az tak często, aczkolwiek w IPO to dużo bardziej powszechne. Psy z klubu bywają kennelowane. Nie drastycznie, ale - każde ich zachowanie jest bardzo ściśle kontrolowane. Kiedyś miałam zamiar uczestniczyć w warsztatach z tropienia i odstraszyła mnie wlaśnie konieczność posiadania klatki i jej używania. Moje psy są ze schroniska, nie mam w domu klatek, bo nie widzę potrzeby no i też nie mam na to warunków lokalowych. Dla nich byłby to stres, a przyzwyczaić tylko pod seminarium - masa, masa czasu i koszty zakupu klatek...

Ps/ Jeszcze a propos parku - jeśli pies ma tendencję do kradziezy i do podbiegania do obcych psów - inna sprawa. Akurat u mojej zabranie koziołka nie było wywołane taką sytuacją. Lena w ogóle nigdy do żadnego psa sama nie podbiega i tym bardziej nie zabierała nikomu niczego, co do niego należało, szanuje cudzą własność, nigdy o to nie było konfliktów. I najciekawsze spostrzeżenie - właśnie treningi OBI wyzwoliły w niej cheć podbierania komuś piłek, czego nigdy, ale to nigdy wcześniej sama nie robiła. Paradoks, ale jednak. Odkryla, że piłki są ciekawe - każde. Lena na leżącą piłkę by nie spojrzała, koziołek to było coś dla mnie - inna bajka.
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 61
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 25 paź 2015, o 10:06

Moim zdaniem, sport ma sens tak długo, jak długo jest dodatkiem do codziennego bycia razem, nie odwrotnie.

Wszystkie perfekcyjnie pracujące nosem psy ratownicze, które znam sama, potrafią na akcję czy na trening spokojnie jechać w klatkach w samochodzie, ale w domu nie są ograniczane klatką. Wiele z nich śpi w nocy obok łóżka przewodnika.
Moje wszystkie kolejne psy spały obok mnie i miały pełny luz w mieszkaniu. Nauka klatki była tylko po to, aby w razie potrzeby klatka nie stresowała psa.

Podczas treningów tropienia, które prowadziłam, psy, które aktualnie nie pracowały, musiały oczywiście być pod kontrolą - ale równie dobrze mogły czekać na swoją kolej w bazie w samochodzie.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez norineko » 25 paź 2015, o 11:58

Zofia napisał(a):Moim zdaniem, sport ma sens tak długo, jak długo jest dodatkiem do codziennego bycia razem, nie odwrotnie.

Wszystkie perfekcyjnie pracujące nosem psy ratownicze, które znam sama, potrafią na akcję czy na trening spokojnie jechać w klatkach w samochodzie, ale w domu nie są ograniczane klatką. Wiele z nich śpi w nocy obok łóżka przewodnika.
Moje wszystkie kolejne psy spały obok mnie i miały pełny luz w mieszkaniu. Nauka klatki była tylko po to, aby w razie potrzeby klatka nie stresowała psa.

Podczas treningów tropienia, które prowadziłam, psy, które aktualnie nie pracowały, musiały oczywiście być pod kontrolą - ale równie dobrze mogły czekać na swoją kolej w bazie w samochodzie.

Zofia


Takie warunki oczywiście jak najbardziej nam odpowiadają. Lena potrafi spokojnie jechać samochodem w bagażniku, pierwszy raz była zdziwiona i zakłopotana, ale teraz już nie ma problemu, choć wolałaby na kanapie na kolankach. Zostać w samochodzie - chyba też by została, gdyby to był jakiś znany samochód i kilka razy by się to powtórzyło. Tu nie ma złych skojarzeń, przeciwnie. Potrafiłaby też zostać w pomieszczeniu sama.
Natomiast klatka zamknięta w miejscu poza samochodem - oj to już wątpię, bałabym się o jej psychikę, ona zna kraty schroniskowe i dobrych wspomnień z przeszłości nie ma, obawiałabym się czy nie skojarzy sobie z kojcem czy czymś tam, co przeżyła. Dlatego klatce tradycyjnej mówię nie. Podobnie wszelkim kojcom, takim na dworze. Co innego pies od szczeniaka zaznajomiony, dla którego można wyrobić pozytywne skojarzenie, co innego pies, którego więzieniem był kojec lub klatka. Dlatego też zrezygnowałam z udziału, pomimo, ze było to w niedalekiej okolicy.
Możliwe, że Lena zaakceptowałaby jakąś gigantyczną materiałową budę - taki kojec rozumiem. Tyle, że wątpię w jego wytrzymałość i nie wiem, czy organizatorzy takich przedsięwzięc akceptują takie rozwiazania?

Podkreślam - nie jestem ogólnie przeciwna kenelowaniu, ale w przypadku konkretnie moich psow - nie widzę sensu. I także nie rozumiem za bardzo po co byłyby zawodnikom klatki w domach, jeśli nie po to, by przyzwyczajać do kennelowania w czasie zawodów. Ewentualnie walczyć z lękiem separacyjnym czy zapędami do przemeblowania mieszkania u psa niedostatecznie spracowanego.

Swoją drogą nie mam dowodów na to, jak zawodnicy traktują psy w domach i gdzie one sypiają, niemniej klatek na pewno uzywają i to powszechnie.

Zeby zakończyć wałkowanie sportu przyznaję jednocześnie, że jako dodatek - to z pewnościa bardzo ciekawa aktywność i bardzo może pomóc w pracy nad psem, niektóre ćwiczenia fantastycznie przydają się w życiu, jeśli mądrze zastosowane. Ale wszystko ma wady i zalety, trzeba znaleźć balans.

Gdyby tylko udało się nam załapać na coś węchowego...
Ale zastanawiam sie, czy Czarek mógłby popróbować? Jemu trudno wyjaśnić ideę tropienia razem z cżłowiekiem, natomiast doskonale tropi sam, z wlasnej inicjatywy. Wlaśnie on jest taki obikowiec, jak już pracuje ze mna, to oczekuje poleceń. Natomiast Lena sama stara się coś zaoferować. Współpracuje. To jest ta subltelna róznica u moich obu psów...
Prosimy o pomoc dla psów w schronisku "Azorek" w Obornikach Wlkp.!

Nie pozwólmy zlikwidować tego miejsca!!!

http://forum.owczarkopedia.pl/mowimy-nie-likwidacji-schroniska-azorek-w-obornikach-wlkp-t4325.html
norineko
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Magda
Wiek: 38
Lokalizacja: Poznań
Pochwały: 61
Dołączył(a): 15 sty 2013, o 19:45

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Zofia » 25 paź 2015, o 12:50

Jeśli Czarek tropi sam, to będzie i z człowiekiem, starczy wytłumaczyć mu, jaki zapach jest dla nas ważny, a jednocześnie korzystny dla niego.

Zofia
Zofia
Avatar użytkownika
Sędzia próby pracy
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Imię: Zofia
Wiek: 74
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Dołączył(a): 20 mar 2012, o 07:26

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez 14ruda » 25 paź 2015, o 13:45

Zofia napisał(a):Moim zdaniem, sport ma sens tak długo, jak długo jest dodatkiem do codziennego bycia razem, nie odwrotnie.
Zofia

Tak właśnie jest u nas. Wejście w treningi obi dało nam bardzo wiele.Zapanowałam nad agresją do psów,zyskałam lepszy kontakt i porozumienie z własnym psem,co przekłada się na życie codzienne.A i Aicha ma z tego korzyści,bo trenując cały czas ćwiczy mózg i mięśnie,jest ciągle sprawna mimo,że zaraz stuknie jej 10 lat :-)
Specyfika obi jest taka a nie inna,ale ja się nie spinam żeby mi pies jak piszesz skoczył przy stawaniu :lool: Ważne,że sprawia nam to przyjemność :-)
A Czarek to i się udał :-) Oferuje Ci tyle zachowań,że masz w czym przebierać i co kształtować :) I nie musi być wszechobecnym w sporcie borderem żeby pokazać jak się pracuje :brawo:
Szkolimy NIE tresujemy! http://www.karpeteam.eu
14ruda
Avatar użytkownika
Owczarkarz
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Aicha,Zefir
Imię: Joanna
Wiek: 35
Lokalizacja: Zielona Góra
Pochwały: 14
Dołączył(a): 1 cze 2012, o 21:57

Re: Spalenie miski jako metoda na zwiększenie motywacji psa

Nieprzeczytany postprzez Wadera » 25 paź 2015, o 14:30

Do naszej trenerki "tropieniowej" trafiają różne psy, czasem po kursach i szkółkach, które skutecznie im tropienie obrzydziły. Słyszłam o jednym przypadku by pies nie podjął tropu za przewodnikiem, bo uznał, że ludzie, którzy są w sumie też sa fajni, więc po co szukać "swojego" jak tu towarzystwo na miejscu ;)
Nawet Kafka, która ludzi nie lubi sama wiedziała co ma robić - nie wiem skąd, bo mnie zatkało. A miała trudniej, bo byłam sama i nie mogłam jej zostawić ( za duży stres) i musiała szukać obcego.
I niejeden już twierdził, że przyszedł na próbę, bo pewnie jego pies tropił nie będzie a potem zdziwenie i niedowierzanie :lool:
Czarek to cwaniak, szybko łapie co się opłaca i myślę, że nie miałby najmniejszych problemów z podjęciem tropu. :)
Obrazek

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś."
Antoine de Saint-Exupéry
Wadera
Avatar użytkownika
Czarnuchomaniaczka
5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa5 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Kafka od Franza
Imię: Grażyna
Wiek: 39
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 41
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 12:49

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post