Skrypt forum używa informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia Wam maksymalnej wygody przy korzystaniu z naszej internetowej witryny. Dzięki ciasteczkom wiemy też co Wasze owczarki jadły na śniadanie. ;-) Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies kliknij "Akceptuję", w przeciwnym wypadku wyłącz ciasteczka dla tej witryny w ustawieniach swojej przeglądarki. Akceptuję.
Prezentujemy zdjęcia i filmy naszych krótkowłosych i długowłosych owczarków niemieckich.

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez Kiria » 31 maja 2012, o 15:32

O jakie śliczne kluchy! :-)
Kiria
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Zulus
Wiek: 29
Lokalizacja: Śląsk
Dołączył(a): 8 lis 2011, o 10:13

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez ewachw » 31 maja 2012, o 17:31

I my się przyłączmy do gratulacji.... :-)
ewachw
Avatar użytkownika
Klubowicz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Ewa
Wiek: 43
Lokalizacja: Włoszakowice k/ Leszna
Pochwały: 5
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:12

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez gochadrozdek » 31 maja 2012, o 20:43

Niech się zdrowo chowają :ok:
gochadrozdek
Avatar użytkownika
Hodowca
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: ARIA,ZUL,ELISE,CZAKA
Imię: Małgorzata
Lokalizacja: ŁÓDŹ :)
Pochwały: 9
Dołączył(a): 29 kwi 2011, o 18:25

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez Basia W » 1 cze 2012, o 17:56

Śliczne maluszki a mamusia super, popisała się, :)
I widzę, że moja Schilka ma na forum kolejną daleką kuzynkę
Basia i Schila z Atarova Dvora
Obrazek
Obrazek
Basia W
Avatar użytkownika
Owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Schila
Imię: Basia
Wiek: 42
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 2
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 11:42

Re:RIWENDELL Traho i ALAMO Fide Canem - moje bure użytki

Nieprzeczytany postprzez matinee » 22 sty 2013, o 20:57

Wreszcie nadszedł czas, bym przedstawiła bliżej Alama, pierworodnego syna Ursy.

Alamo był pięknym szczeniakiem i rośnie na pięknego psa. Od pierwszej chwili, w której wzięłam go w dłonie – mały, ciemnobury wałeczek – darzyłam go szczególnym sentymentem; może właśnie dlatego, że urodził się pierwszy, budząc ogromne wzruszenie i rozpoczynając swymi narodzinami Czas Cudów – trwający kilkanaście godzin poród szczeniaków Ursy.

Obrazek


Od początku więc wiedziałam, że jeżeli go oddam, to jedynie komuś wyjątkowemu. Przemawiało za tym także to, że nie zapowiadał się na szczeniaka najłatwiejszego; zdarzało mu się już w wieku kilku tygodni wystartować z zębami do matki lub do ludzi (np. w proteście przeciw braniu go pod pachę, gdy trzeba było kończyć szaleństwa na łące). Widać też było wyraźnie, że często otaczający świat interesuje go o wiele bardziej, niż wołający człowiek: inne szczeniory biegły przywoływane gwizdkiem na złamanie karku – ale nie Alamo; siadał i patrzył, na zmianę: na mnie i na las z tyłu, po czym, najwyraźniej przemyślawszy sprawę, udawał się do lasu…Podejrzewana zrazu agresja okazała się nieprzepartą chęcią używania paszczy we wszelkich sytuacjach i do wszystkich celów (przepracowujemy to do dzisiaj), ale bez cienia złości czy lęku. Co do lęku jest to uczucie mu obce: nigdy nie bał się i do dzisiaj nie boi niczego, za to wszystko co nowe ogromnie go interesuje, więc pędzi obejrzeć (przedwczoraj: helikopter nisko lecący, do którego chciał doskoczyć, dzisiaj; taczki z solą drogową, na które szczeknął i obwąchał starannie). Pani testująca jego charakter na etapie, gdy interesował się nim pewien niewidomy opisała go jednym zdaniem: „niesamowicie pewny siebie pies”.
I jeszcze jedna cecha, która go wyróżniała: duże, wiecznie dziecięco zadziwione oczy, jak z japońskich kreskówek...

Obrazek


Były dwie osoby, które zaakceptowałabym jako przewodników dla Alama, ale z różnych przyczyn nie zdecydowały się. A kiedy odszedł Kaj, poczułam, że kolejnego rozstania nie zniosę. I Alamo został…A wkrótce potem zaczął chorować.

Alamo miał niecałe 5 miesięcy, gdy zauważyłam, że krzywo stawia prawą przednią łapę. Nie kulał, biegał bardzo sprawnie, ale gdy stał lub siedział to ta łapa jakoś tak uciekała mu w bok, począwszy od nadgarstka. Na zdjęciu poniżej trochę widać, jak to wyglądało, choć perspektywa fatalna.

Obrazek


Pierwsza wizyta u weta skończyła się próbą pobrania małemu krwi na badanie stosunku wapnia do fosforu. Próbą – bo pan wet najpierw przetrzymał nas godzinę w poczekalni, a potem 20 minut w gabinecie, rozmawiając z jakąś znajomą, wpuszczoną z nami „na jedno pytanie”. Lamek miał serdecznie dość i popiskiwał, został więc nazwany jojczkiem i jak już pan doktor się nami zajął, to solidnie - wyszarpał małego na smyczy, przyblokował w kącie kolanem i dokonał owej próby pobrania krwi – całkowicie nieudanej, bo Alamek powiedział, że takie siłowe numery to nie z nim; wyrwał się panu doktorowi, wywalając przy okazji stolik ze sprzętem, a kiedy wściekły wet zbierał klęcząc instrumenty z podłogi, piesio bardzo wesół i zaciekawiony wąchał mu zadek. I to było na tyle, jeśli chodzi o wizytę: usłyszałam, że pies jest niezrównoważony, że w Stanach to do takich strzelają (pan doktor zademonstrował jak), że on takiego psa badał nie będzie i żebym przyszła za tydzień, to może pies będzie miał lepszy dzień. Chciałam powiedzieć, że może raczej pan doktor powinien mieć lepszy dzień, ale uznałam, że weterynarz, który obraża się na szczeniaka i szarpie go na pierwszej wizycie generalnie dobrze nie rokuje i opuściliśmy z Lamkiem ten gabinet na zawsze.

Badania wykonane w innej klinice (bardzo przyjaźnie i zgrabnie przez przemiłą p. doktor, pies wygłaskany nie zauważył, kiedy mu krew pobrano) zaowocowały zaleceniem zmiany diety i kontroli za miesiąc. Ca i P było lekko za dużo, choć stosunek prawidłowy. Ponieważ jednak łapa wydawała mi się coraz bardziej krzywa, po 2 tygodniach poprosiłam o wykonanie RTG, porządnie w pełnej narkozie. Zdjęcie ujawniło, że u Alamo w prawej łapie istnieje asymetria rozwoju kości promieniowej i łokciowej; kość łokciowa przestała rosnąć, co powoduje wykrzywianie się całej łapy (bo promieniowa rośnie nadal prawidłowo) i odginanie nadgarstka. Schorzenie to nosi nazwę[/ Radius Curvus syndrom i może mieć różne przyczyny, zarówno genetyczne jak i środowiskowe. U Alama, wg leczącego go obecnie ortopedy, na 90% przyczyną jest uraz (widać zmianę patologiczną na kości łokciowej, która na RTG tydzień później ma cechy zaleczania się). Całkiem możliwe, zdarzyły mu się dwukrotnie szaleństwa z Ursą i innymi psami po których piszczał z łapą w górze.

Jedynym sensownym leczeniem w takim wypadku jest osteotomia – przecięcie kości łokciowej z usunięciem fragmentu, by „uwolnić” rosnącą kość promieniową. W porę przeprowadzona operacja daje szanse na 100% powrót psa do zdrowia. Po zrobieniu błyskawicznego rozpoznania zdecydowałam się na operację w czeskiej klinice ABVet w Bohuminie; dr Martin Novak, specjalizujący się w ortopedii, skonsultował mi zdjęcia Alamo mailowo i zaprosił na wizytę, proponując jak najszybszą operację. Czas jest tu czynnikiem kluczowym, gdyż zabieg należy wykonać, póki pies intensywnie rośnie; powyżej 6,5 miesiąca trzeba wykonywać o wiele bardziej skomplikowaną operację, wieloetapową, uciążliwą i drogą. Zdążyliśmy w ostatniej chwili; w dniu operacji Alamo skończył 6,5 miesiąca. Pozostawienie schorzenia bez zabiegu spowodowałoby silne wykrzywienie łapy, a w dalszej konsekwencji – uszkodzenie stawu łokciowego i nadgarstka, co skutkowałoby kalectwem.

W trakcie operacji ortopeda wszczepił Alamkowi implant – drucianą klamrę, która prostowała wykrzywiony już trochę nadgarstek. Po operacji miał trzy rany; dwie goiły się bardzo ładnie, trzecia niestety nie bardzo. W trzeciej dobie zgodnie z zaleceniem dr Novaka poszliśmy w Krakowie do miłej p. wet. przewinąć łapę; pod wieczór tego dnia łapa zaczęła puchnąć. W nocy część wystająca spod bandaża zaczęła przypominać balon; pies piszczał, nie stawał na łapę (wcześniej tak), miał gorączkę 41,8 oC. Pojechaliśmy na dyżur nocny do tej samej kliniki; dyżurny wet pochwalił, że dobrze iż nacięłam bandaż, dał psu Pyralginę i antybiotyk – i tyle. Nie odwinął łapy, nie sprawdził, co się dzieje z raną! Już w nocy napisałam do dr Novaka, rano miałam odpowiedź, że prawdopodobnie łapa jest źle zawinięta i koniecznie trzeba przyjechać. Ponieważ po nocnych atrakcjach zaspałam (położyłam się o 4.00), wyszło że już nie zdążę dojechać, była niedziela a ABVet ma niedzielny dyżur do 11.00. Odpisałam – i dostałam odpowiedź, że czekają, dopóki nie przyjadę. Czekali, przewinęli, dali leki, pokazali, jak prawidłowo należy bandażować, by nie puchło (ponoć przy sposobie bandażowania zafundowanym nam w Krakowie łapa MUSIAŁA spuchnąć). Niestety, okazało się że w ranie rozwinęła się infekcja. Próbowałam sobie z tym radzić, ale agresywne czyszczenie rany mnie przerosło; nie miałam środków, ale i umiejętności, także by poradzić sobie z bólem Alama. Dr Novak zdecydował, że Lamek powinien pozostać kilka dni w klinice, gdzie będzie intensywnie leczony. Ponieważ uznał, że infekcja jest powikłaniem pooperacyjnym, pobyt i leczenie w szpitalu odbyło się na koszt kliniki, zapłaciłam tylko za leki i opatrunki. Przypadło to akurat na święta Bożego Narodzenia – było nam bardzo smutno, że pierwsze Święta Alamo spędził w szpitalu. Odebrałam go po Nowym Roku, z ładnie gojącą się raną. Kolejne 2 wizyty również mieliśmy bezpłatne, rana goi się prawidłowo. Tydzień temu dr Novak planowo usunął Alamowi implant (nowe cięcie), teraz musimy cierpliwie czekać na całkowite wygojenie się obu ran.

Bardzo poważnym problemem, związanym z chorobą Alama, była konieczność znacznego ograniczenia mu ruchu przez blisko miesiąc. Pierwszy tydzień po operacji psiak czuł się fizycznie źle, ale potem odzyskał humor i… chęć do szaleńczej aktywności – jest w końcu szczeniakiem, i to użytkiem… A tu wciąż tylko na sznurku; biegać – nie, przeciągać się gryzakiem – nie, zabawy z innymi psami – NIE! Treningi – odpadły, szkolenie w większości zawisło na kołku – jak ćwiczyć chodzenie przy nodze czy warowanie z zabandażowaną na sztywno przednią łapą? Rzucić zabawki w nagrodę nie można, wolno dać pożuć „stacjonarnie”, ale co z tego za radocha…Spacery socjalizacyjne po mieście diabli wzięli, bo jeszcze ta aura, a bandaża zamoczyć nie wolno…No i Lamka zaczęło „roznosić”. Zaczął szczekać na psy (zwłaszcza jak wchodzimy do poczekalni kliniki), szczekać w reakcji na hałasy na klatce schodowej… Na szczęście już coraz więcej mu wolno fizycznie, więc zaczniemy prostować psychikę. Mam nadzieję, że jak się wreszcie porządnie wylata i poćwiczymy posłuszeństwo i dyscyplinę, to mu bziki przejdą.

Podłe życie na sznurku...

Obrazek


Jak pierwszy raz spuściłam go ze smyczy, to myślałam że zwariuje, Ursie na łeb wyskakiwał i w locie zakrętów nie wyrabiał, musiałam go brać na spacery pojedynczo, żeby jak najmniej stymulacji było…Od kilku dni już biegamy, zaczęliśmy ćwiczenia, włączyłam gryzak rzucany na 3m. Pies szaleje, szczęśliwy nieprzytomnie. Do pożegnania się z bandażami jeszcze pewnie ze 2 tygodnie, a pełny efekt operacji, czyli ostateczne wyprostowanie się łapy, wg doktora za jakieś 6 tygodni.

Strasznie dużo mamy do nadrobienia.
Companionship with a dog touches the broader issue of our relationship with all of creation and with the Creator (Monks of New Skete)
Obrazek
matinee
Avatar użytkownika
Owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Ursa i Alamo
Imię: Grażyna
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 76
Dołączył(a): 8 sty 2012, o 16:46

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez dariex » 22 sty 2013, o 21:13

Szczęście w nieszczęsciu,ze zdążyliście w porę i ten miesiąc psiej katorgi pójdzie niebawem w zapomnienie.
BYloby o wiele gorzej gdybyście nie zdażyli,wiec trzeba chwytać chwilę i wracać do normalności :yahoo:
Mizianka dla torpedy i jego mamuśki :ok:
dariex
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Chivas
Imię: Daria
Wiek: 39
Lokalizacja: Krk
Pochwały: 22
Dołączył(a): 24 lis 2011, o 21:05

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez ewachw » 22 sty 2013, o 21:21

Powodzenia :-)
ewachw
Avatar użytkownika
Klubowicz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Lena
Imię: Ewa
Wiek: 43
Lokalizacja: Włoszakowice k/ Leszna
Pochwały: 5
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:12

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez saacrum » 22 sty 2013, o 21:37

Trzymam kciuki za Alma! Teraz może być tylko lepiej :)
"Możesz powiedzieć psu największe głupstwo, a on spojrzy ci w oczy tak, jakby chciał rzec: 'O Boże, masz absolutną rację! Nigdy bym na to nie wpadł." Dave Barry

Obrazek

Obrazek
saacrum
Avatar użytkownika
Owczarkowa wyga
6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa6 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Xandor
Imię: Monia
Wiek: 23
Lokalizacja: Mysłowice
Pochwały: 11
Dołączył(a): 14 lis 2011, o 11:20

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez Brawurka » 22 sty 2013, o 21:39

A ja się powtórzę: uwielbiam czytać Twoje teksty, Grażynko. :-)
I ponownie sugeruję coś większego objętościowo. :ok:
Tak jak pisze Daria, szczęście w nieszczęściu, że tak szybko, i że najgorsze już za Wami.
Szybkiego powrotu do zdrowia Młodzieńcowi życzę, wymiziaj proszę za ucholami. A Tobie mniej stresu, a w zamian mnóstwa radości ze wspólnej pracy. W tym ostatnim życzeniu jest sporo egoizmu, bo mam nadzieję, że będziesz się z nami regularnie dzieliła Waszymi przeżyciami. :-P
Nie traktuj psa jak człowieka, żeby on nie potraktował Cię jak psa
Dbajmy o kulturę języka polskiego na forum; używajmy wielkich liter, znaków przestankowych i programów "wyłapujących" błędy ortograficzne, jeżeli ktoś sam sobie z nimi nie radzi ...
Obrazek
Brawurka
Avatar użytkownika
Zaawansowany owczarkarz
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Amon, Pera
Imię: Aneta
Wiek: 46
Lokalizacja: Śląsk
Pochwały: 29
Dołączył(a): 13 lut 2011, o 09:11

Re: URSA - RIWENDELL Traho, mój bury użytek

Nieprzeczytany postprzez kalyna » 22 sty 2013, o 22:17

Ja byłabym zachwycona, gdyby te notatki z Waszego życia pojawiały się o wiele częściej, z wieloma szczegółami dotyczącymi szkolenia. Bardzo dobrze się czyta te posty.

Dzięki szybkiej reakcji i odpowiedniemu wetowi łapka niedługo będzie śmigać jak nówka :ok:

Ależ przystojniak z niego :ok:
kalyna
Avatar użytkownika
Moderator
7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa7 lata członkostwa
Owczarek niemiecki: Sonia & Ghandi
Imię: Alina
Wiek: 28
Lokalizacja: Krotoszyn/Poznań
Pochwały: 14
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 11:34

Poprzednia stronaNastępna strona
Dział statystyki

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Opcje

Podobne tematy
  •  
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post